Wiele osób się skarży na manipulacje ze strony innych, ze strony podstępnych plusów itd. Po pierwsze, plus nie jest podstępny. Nikt nie ma na celu zawładnąć minusem,  to wątpliwa przyjemność. Po drugie, na to, by nami nikt nie „zawładnął” mamy wpływ my sami. Pomaga w tym skromność. Skromność nie wyklucza wysokiej samooceny. Na odwrót – tylko ktoś kochający i szanujący siebie potrafi być skromny. Co nam daje skromność? Chroni przed iluzjami, manipulacją, fantazjowaniem. Pomaga adekwatnie oceniać sytuacje. Na przykład ukochany wyjeżdża w delegacje i nie dzwoni czy dotarł, czy wszystko w porządku. Wcześniej też nie specjalnie dążył do częstego kontaktu. I jeśli być skromnym i adekwatnym w ocenie sytuacji, nie zrobi się zbędnych ruchów. Nie będzie się dzwoniło i pytało, czy dotarł na miejsce? Czy wszystko w porządku? Będzie chciał, to sam zadzwoni i powie, znajdzie czas i siły. A jeśli nie znajdzie dla skromnego człowieka to też będzie odpowiedzią. Skromny człowiek nie będzie mówił sobie, że „on jest nieśmiały” jeśli ktoś wyraźnie się dystansuje. Skromny człowiek widząc dystans zrozumie to tak, jak należy – że druga strona nie jest zainteresowana i odpuści. Jeśli w porę odpuścić niekorzystną sytuacje jest duża szansa nie zlecieć w minus. Wszystko jest bardzo proste. Po prostu trzeba zdać sobie sprawę ze swojej skromnej roli w życiu innych ludzi. I nie domyślać wytłumaczenia za nich.

Nie trzeba podkreślać marki swojego zegarka. Jeśli jest się ważnym dla innych, markę zegarka się też zauważy. Jeśli nie zauważono, znaczy, że rola jego właściciela jest nieistotna w życiu innych ludzi. I trzeba skupić się na tym, bo podnieść własną wartość obiektywną. Pamiętamy, jak się ją podnosi?

Osoby z brakiem skromności są egocentryczni. Wydaje się im, że to, co mówią, co przeżywają jest ważne i interesujące dla wszystkich. Spieszą się tym podzielić ze światem. Albo zadają pytania, nie biorąc pod uwagę, że ktoś może nie chcieć udzielić odpowiedzi. Właśnie nieskromni ludzie są najbardziej narażeni na lądowanie w minusie. Dlatego, że od razu zbliżają się z kimś, kto się im z jakiegoś powodu się spodobał. W swojej głowie się zbliżają. Nie myśląc o tym, że druga strona może nie chcieć relacji z nimi. Z takimi „ważnymi” przecież w swojej własnej ocenie. Taki ktoś na przykład może napisać do mnie prywatnie swoją długą historię, na instagramie, albo  w messengerze, albo nawet na maila. Jemu się wydaje, że to wyróżnienie dla mnie – przeczytać o jego sytuacji. To takie same wyróżnienie, jak dla ginekologa opowiadanie o problemach pani, którą przypadkowo jedzie z nim w pociągu. Takich sytuacji ginekolog spotyka tysiące podczas pracy. Ale ludzie nieskromni nie rozumieją granic. Dla nich z automatu wszystko, co jest ważne dla nich staje się ważne (w ich odbiorze) dla otoczenia. Oni nie rozumieją, że dla innych obcy człowiek jest częścią tłumu, jest taki , jak wszyscy, jest nie interesujący. Żeby zrozumieć swoją skromną rolę w życiu innych osób – to wymaga doroślenia. Wydoroślenia z dziecięcego egocentryzmu. Dlatego trudno takim osobom jest zauważyć, kiedy ich nie chcą. Jeśli ktoś do nich nie dzwoni, to oznacza, ze nie jest zainteresowany. I nie należy dzwonić i pytać się „a dlaczego nie zadzwoniłeś, skoro dotarłeś na miejsce? czekałam!” Każdy zadzwonił by, gdyby chciał. Nie ma takiej siły, która by powstrzymała nas przed zrobieniem czegokolwiek w kierunku kogoś, kto jest dla nas ważny.

Skromność to szacunek dla innej osoby, to rozumienie jej autonomii, jej subiektywności. To rozumienie, że w polu drugiego człowieka do pewnego momentu jesteś zerem. Może na razie, może kiedyś się to zmieni. Ale póki co jesteś nie interesujący, skoro nie dzwoni. Przestaje się być zerem dla drugiego wtedy, kiedy drugi zaczyna się interesować tobą sam. Sam, z własnej woli.

Skromny człowiek nigdy nie wpadnie w minus, ponieważ nie stworzy iluzji, w której stanie się całym światem dla kogoś, kto się nim nie interesuje. Kto w żaden sposób póki co nie pokazał, że jest zainteresowany. Nieskromny człowiek jest przekonany o własnej wyjątkowości, własnej ważności dla innych. A brak inicjatywy z drugiej strony wytłumaczy sobie jej nieśmiałością. Czymkolwiek. Znajdzie tysiąc powodów, dla których druga osoba nie podejmuje działań w jej kierunku.

Skromnym człowiekiem się nie da manipulować. Dlatego, że każdy krok partnera wstecz on zinterpretuje poprawnie – widocznie, człowiekowi nie zależy, skoro nie chce tego samego, co ja. Skromny wycofa się. Nieskromny będzie analizował ” może jest zbyt nieśmiały?”, „może czymś go uraziłem/uraziłam?”, „może powinnam mu pokazać, że jestem zainteresowana?” I zaczynają się cyrki. Skromny nie będzie niczego komplikował. Po co szukać wytłumaczenia czyjegoś zachowania  skoro człowiek sam nic nie mówi? Nawet jeśli mówi, może to być tylko pretekst, a sam chce już uciec. Skromnego jeszcze trzeba przekonać co do swoich intencji. Dlatego miejsca na iluzje tam nie ma.

Brak krytyki w stosunku do siebie prowadzi do nieskromnego zachowania. Człowiek przez cały czas może mówić tylko o sobie, będąc przekonany, że to interesuje każdego. Wszyscy siedzą i się nudzą jego opowieściami, czekając tylko, aż się zamknie wreszcie. Ale on precyzuje wszystkie szczegóły swojej historii, będąc przekonany, że są ważne dla innych.

Najgorszy manipulant nie jest w stanie wciągnąć w „swoje sidła” człowieka z mocnymi granicami, człowieka skromnego. Najprostsza manipulacja polega na tym, że ktoś jest bardzo miły, bardzo spontaniczny, bardzo wylewny i zakochany i nagle staje się zimny. Nagle powstaje ściana nie do przebicia. Wiele kobiet wkręcają się w 'wielką miłość” właśnie w tym momencie – starając się zrozumieć, co się stało? Dlaczego on był taki miły i nagle się zmienił? Zastanawiając się nad tym nie mogą myśleć o niczym innym i tym samym budują czyjąś figurę w swoim polu zasłaniającą horyzont. Brakuje im skromności, by zrozumieć, że wycofanie partnera nie oznacza, że się czymś go uraziło (powiedział by, gdyby mu zależało). Wycofanie oznacza to, co leży na samym widocznym miejscu – że ktoś stracił zainteresowanie. Był spontaniczny i przestał nim być, po prostu.

Zawsze, kiedy ktoś się wycofuje z relacji, niczego nie tłumacząc, należy to odbierać dosłownie – „nie jestem zainteresowany’. Nie trzeba szukać żądnych innych powodów. Ich nie ma. Jeśli nawet i jest podawany jakiś inny powód, prawdopodobnie jest to ostatnia kropla, nie sama przyczyna. Podstawowa przyczyna dystansowania się z relacji to to, że więcej nie przynosicie radości i przyjemności partnerowi, i żadnych innych przyczyn być nie może. On i sam nie wie dlaczego tak się stało. Jemu też może być przykro, ale to fakt. On więcej nie chce tych relacji, skoro się dystansuje. Gdyby chciał sam by powiedział o tym i szukał rozwiązania. Gdyby powiedzmy był czymś urażony. Człowiek, który kocha i jest urażony marzy o tym, by słuchać tłumaczeń ukochanej osoby. A jeśli nie prosi o tłumaczenie i się dystansuje, znaczy, że nie chce i trzeba to zaakceptować. Żeby nie lecieć w minus swoimi wyjaśnieniami.

Proponuję podzielić się przykładami, kiedy skromne postępowanie uchroniło przed błędami. I na odwrót, kiedy brak krytyki i skromności doprowadziły do katastrofy.

P.S. W grupie zamkniętej zapraszam dzisiaj do dyskusji na temat  zasobów. Dlaczego je tracimy, dlaczego są ważne, dlaczego nie wolno korzystać z zasobów innych ludzi, nawet najbliższych. I parę innych pytań związanych z zasobami. Wpis już wrzucony, komentujemy)

TK