Kochani, ponieważ  sporo jest nowych czytelników, chciałam sprawdzić, jakie jest rozumienie tematu rozwoju relacji. Czy rozumiemy, jak i kiedy możemy mieć wpływ na rozwój sytuacji? Troszeczkę podpowiem: wpływ na rozwój relacji mamy wtedy, kiedy nasza WS (wartość subiektywna) dla drugiej osoby jest wysoka. Pamiętamy o tym, prawda? Człowieka nie można zmusić do kontaktu czy relacji z nami. Musi chcieć. Pickuperzy wiedzą, jak sprawić, żeby zechciał. To nie czarodziejska tabletka i nie manipulacja. To ogromna praca nad sobą, nad samodzielnym, ciężkim wyrzeźbieniem swojej figury w czyimś polu. Przede wszystkim w swoim, oczywiście. Skutkiem ubocznym może być rzeczywiście zwiększenie jej w obcym polu.  Przy okazji, nie trzeba mnie poprawiać, że „nie pole” tylko „obszar”. Kiedy będę potrzebowała pomocy, poproszę o nią. Celowo używam słowa „pole”, kiedyś dojdziemy do tego.

Weźmiemy najlepsze od pickuperów – chęć do pracy nad sobą, brak roszczeń (!!! bez tego zapomnijcie o możliwości wpływu na innych ludzi, każdy będzie odrzucał Was z buta, jeśli będziecie go pouczać, krytykować czy mieć pretensje, żalić się itd), wewnętrzne umiejscowienie kontroli i zewnętrzne umiejscowienie locusa.

Szukający błędów w innych, skarżący się, krytykujący, niezadowolony roszczeniowiec nigdy nie będzie nie tylko pickuperem, nie będżie też … w ogóle go nie będzie w polu psychicznym innych ludzi. Nie stworzy silnej więzi i wartościowej relacji. Bycie roszczeniowcem i oczekiwaczem to pozycja rapana. Który czeka, że ktoś rozkocha go w sobie, że ktoś mu się spodoba, że niebiosa mu same ześlą „drugą połówkę”.

Przeciwieństwiem rapana jest pickuper. Ktoś, kto ma dźwignię do swojego życia, tym bardziej do relacji w swoich rekach. Nim się nie da manipulować. Po pierwsze dlatego, że nie robi błędów. Manipulować można kimś słabym i kimś, kto popełnia błędy. Błędy się robi przekraczając czyjeś granice (przeważnie). Wtedy pickuper podcina ofiarę przy pomocy piki i – jest w damkach. Ofiara sama zaczyna szukać kontaktu z nim. To tak, na skróty.

Żeby nie wprowadzać Państwa w błąd powiem, że pickuper to wyszcza szkoła jazdy. To, co opisuje teraz, to są minimalne podstawy, alfabet, żadne pickuperstwo. Myślę, że nikt z czytających nie jest pickuperem i nigdy nie będzie. I nawet nie trzeba. Dla komfortowego życia, komfortowych relacji wystarczy nauczyć się widzieć granice (swoje i cudze), pracować nad własną autonomią (którą dają WLASNE zasoby), liczyć na siebie (i pretensje mieć też do siebie), mniej mówić (żeby nie sypało się, jak z dziurawego worka), nie marnować czasu i energii na krytykowanie innych/bycie „sprawiedliwym”. Poświęcić ten czas na krytykowanie siebie, szukanie swoich słabych stron. No i zrozumieć, że świat się nie kręci wokół Ciebie i nikt nie musi spełniać Twoich oczekiwań 🙂 To minimum, które pozwala chociażby zmienić stosunek otoczenia do Ciebie. Potem można będzie mówić o wpływaniu na kogoś. Można stać się jeśli nie pickuperem (proponuję nawet nie marzyć o tym, to naprawdę wyjątkowy talent, inteligencja, cechy osobowości i pewna charyzma, poza tym prawdziwy pickuper to jednak drapieżnik 🙂 ). Przeciwienstwo rapana określimy wędkarzem. Spokojnym, opanowanym, bez zbędnych ruchów. Który nic nie robi, tylko czeka, aż rybka sama podpłynie do niego. Oczywiście, że podpłynie, jeśli uzna, że ma przed sobą coś atrakcyjnego dla siebie. A przecież wędkarz ciągle się rozwija, żeby nie być rapanem. Każdy, kto naprawdę skupia się na swoim rozwoju, zamiast trwonić energię w próżnie/krytykować innych, staje się nieunikniono bardziej atrakcyjną osobą, co mu daje dźwigni do relacji (różnych) z innymi ludźmi.

To co robi wędkarza bardziej skutecznym, od rapana – to jego cel. Cele rapana i wędkarza się różnią. Dlatego jeden odnosi sukces, a drugi nie.

Pytanie: czym się różnią cele rapana i wędkarza? Jaki to ma wpływ na przebieg randki? Jaki to ma wpływ na ostateczny wynik? 🙂

Napiszcie, czy chcecie wrócić znowu do tematu pickupu? W tym temacie też jest odpowiedzi na pytania o friend-zonie i wyjściu z niej (ktoś pamiętam się pytał).

❤️T