Mówiąc o zmianach w ustawieniach własnego ego nalezy pamiętać o jeszcze jednym bardzo ważnym ustawieniu. Oprócz zmiany zewnętrznego umiejscowienia kontroli na wewnętrzne (nie co mi zrobili inni i jak mi zaszkodzili tylko co ja sam mogłem zrobić lepiej i co mogę poprawić teraz) należy jeszcze postarać się o to, żeby stać się rodzicem dla samego siebie. Mamą i Tatą. Dla siebie. Chociażby tylko mamą. Małe dziecko nie ma poczucia sprawiedliwości, wstydu, współczucia, empatii, kontrolowania swojego „chcę”- te wszystkie funkcje za niego pełnią jego rodzice. Rodzice pilnują dziecko i dbają o to, by mu nie stała sie krzywda. Później dziecko dorasta, dojrzewa i wykonuje te wszystkie czynnosci samodzielnie. Ale nie zawsze. Niektóre osoby całe życie żyją z przekonaniem, że świat jest im coś winien. Że jeśli się ma jakąś potrzebę wystarczy poprosić – i Ci dadzą. Jeśli nie chcą dać należy poprosić głośniej. Albo dorzucić argumentów na to, że naprawdę się jest w potrzebie. Naprawdę bardzo się chce czegoś, co ma ktoś inny. I skoro on ma, to powinien się tym podzielić. Bo przecież ja potrzebuję! Nawet cierpię! Więc dajcie mi to i dobrze było by, żebyście się pospieszyli!

TAK NIE BYWA. Nigdy w zyciu nie bywa tak, że się pstryknie palcami i dostanie się to, czego się chce. Wszystkie relacje w życiu są oparte na WYMIANIE. Nikt Wam nigdy nie da nic kosztem siebie. I niby dlaczego ma dawać? Dlatego, że on to ma? )

Należy stawać się rodzicem dla siebie i samemu zabezpieczać swoje braki. A jeśli chcemy coś dostać od kogoś, to należy się zastanowić, co możemy dać mu wzamian? Czym możemy być przydatni? Co robimy dobrze? W czym możemy pomóc? Jak możemy zmotywować kogoś, by on zostawił swoje przyjemności i skierował swoje spojrzenie na nas? To cecha ludzi dojrzałych i dorosłych – rozumienie, że bezpłatne jedzenie znajduje się tylko w pułapce na myszy. Że każdy ma swoje życie i ma prawo spędzać czas tego życia tak, jak jemu się chce.

Osoby, którzy nie rozumieją tego nie zbudują udanych relacji. Dlatego, że nikt nie chce być niczyją niańką. Nikt nie chce ciągnąć nikogo na sobie.

Kobieta nie chce być personelem obsługującym dla faceta, a mężczyzna nie chce spełniać funkcje sponsora (skąpcy, którzy pozwalają kobiecie płacić w restauracji za siebie – ten blog nie dla Was, tu piszę dla normalnych mężczyzn i kobiet).

Są pewne zasady, reguły zachowania, dotrzymywania się których wymaga od nas społeczeństwo. Te zasady często są związane z moralnością. I bardzo często te zasady zachowania są uzasadnione. Tak więc w przypadku człowieka dojrzałego emocjonalnie i psychicznie te zewnętrzne zasady współżycia w spoleczenstwie stają się jego wewnętrznymi zasadami. Taki człowiek potrzebuje dotrzymywania tych norm i zasad, bo są oni jego częścią. Nie udaje, kiedy ktoś go obserwuje, tylko potrzeba moralności jest jego naturalną potrzebą. To jeszcze należy w sbie wychować, nie kazdy do tego dorasta.

Potrzeba moralności jest szczytem wszystkich potrzeb człowieka, którego się sięga wtedy, kiedy przechodzi się pewną drogę. Kiedy się żyje, zdobywa się nawyki i doświadczenie. Żeby zostać dorosłym i silnym człowiek powinien się nauczyć samodzielności. Nie proszenia innych o pomoc, tylko załatwiania własnych potrzeb samodzielnie. Albo zdobycia tyle innych zasobów, przy użyciu których człowiek będzie przydatnym i pomocnym dla innych ludzi i oni chcętnie zgodza się mu pomoc. Ale samodzielność nie oznacza samowystarczalności. Bardzo często ludzie uważają, że skoro sam/sama umiem zaspokoić swoje potrzeby zyciowe, to po co mi partner? Po co mężczyźnie kobieta jeśli on sam umie zmywać naczynia? Albo po co kobiecie mężczyzna jeśli ona sama przyzwoicie zarabia? Takie podejście już świadczy o frustracji. Ludzie są potrzebni nam nie po to, by przy ich „użyciu” zaspokajać własne braki. Chociaż mnóstwo osob tak robi. Druga osoba jest potrzebna dla stworzenia związku dwóch silnych, samodzielnych osobowości. Tylko w takim związku nie będzie braku równowagi znaczenia. Bo nikt nie bedzie „wisiał” na nikim.

Normalny związek i każda normalna relacja to relacja dwóch samodzielnych osób, które potrafią samodzielnie rozwiązywać własne problemy. Są ze sobą tylko po to, by to rozwiązywanie problemów stawało sie bardziej komfortowe i żeby się dalej rozwijąc i do czegoś dążyć.

Minimum samodzielności – to umiejętność samodzielnego rozwiązywania swoich potrzeb emocjonalnych i finansowych. To nie oznacza separacji od innych ( chociaż samotność często jest przydatna, by uświadomić sobie własną silę albo jej brak). Należy dążyć nie do separacji w byciu samodzielnym tylko do integracji i dzielenia się z innym tym, co umiem. Ale na zasadach wymiany. Nie być personelem obslugiwującym.

Człowiek infantylnie zachowujący się w stosunku do partnera tak samo infantylnie zachowuje się w stosunku do przyjaciół, znajomych, współpracowników, przełożonyc. Dookoła takiej osoby z czasem powstaje próźnia. Nikt nie jest zainteresowany zostaniem mamą dla dorosłego dziecka. Takim kimś może się zaciekawić jedynie jakiś oszust. I to pod warunkiem, że będzie co wziąć u tej infantylnej osoby. Dwie infantylne osobowości też nie dadzą radę stworzyć związku. Pozabijają się )

Pytanie dla Was : infantylne osoby mają problemy z granicami. Jak myślicie, czy telefonowanie do kogoś obcego w celu zainteresowania go swoją ofertą (biznesową naprzykład) jest przekraczaniem granic? Czy nie? Czy mówienie komuś o swoich problemach jest infantylne, czy przekracza granice czy nie? Jakie przykłady przekraczania granic możecie sobie przypomnieć?

TK