Relacje wtedy sprawiają przyjemność, kiedy są lekkie. Kiedy  znika z nich lekkość, prawdopodobnie wtedy z niej  znika też miłość. Kiedy lekkość partnera zamienia się w jego ciężar można mówić o początku końca znajomości. Zawsze warto zwracać więcej uwagi nie na to, czy partner nam się podoba, czy jest nam z nim dobrze, tylko czy my sami podobamy się, czy nie wisimy ciężarem na kimś? Czy jesteśmy dosyć lekkie i przyjemni w relacji dla drugiej strony. Co powoduje, że znika lekkość w relacjach? Zabija ją kilka rzeczy. Po pierwsze, zbyt poważny stosunek do siebie. Bycie nudnym nie oznacza bycia poważnym. Nie należy nazywać swoje wady zaletami. Robiąc w ten sposób  pozbawiamy siebie nawet szansy na zmianę. Żeby nie być nudnym/ciężkim  wystarczy przestać uważać siebie za mądrzejszego od innych. Jak tylko nam się zaczyna wydawać, że inni są głupsi od nas, bo opowiadają tępe kawały, bo są mało ambitni, bo wyrażają się mniej literacko, niż potrafimy to sami, w tej samej chwili lekkość się żegna z nami. Stajemy się uciążliwi i zamiast płynąć z prądem lecimy na dno. Leżąc na samym dnie można dowoli delektować się własną wyjątkowością, obytością, poprawnością, mądrością, wykształceniem, pięknym słownictwem itd. zawsze możno wytłumaczyć, że straciłem relacje, bo jestem za dobry dla kogoś. Że jestem skarbem, a skarb trzeba chronić przed brudną wodą, więc lepiej poleżeć na dnie.

Lekkość zabija nie tylko myślenie, że jest się lepszym od innych. Zabija ją spojrzenie, sposób mówienie, postawa, głos, gesty, treść wypowiedzi – to wszystko świadczy o tym, na ile jesteśmy lekką osobą, na ile inni ludzie będą chcieli spędzać czas z nami. Ludzie unikają ciężkich osób, po co brać na siebie czyjś ciężar? Czas chcę się spędzać z kimś lekkim, kto kojarzy się z przyjemnością, dobrym nastrojem, kto nie powoduje napięcia. Ludzi przyciąga to, co przyciąga ich uwagę. Uwagę przyciąga coś, co kojarzy się z przyjemnością.

Większość ludzi tracą swoją lekkość wtedy, kiedy zaczynają czegoś chcieć od innych. Na początku znajomości taki ktoś przyciągnął innych dobrym wrażeniem, które sprawił. Ale jak tylko zaczął czegoś chcieć, jego charyzma zniknęła. Człowiek, który chce uwagi albo miłości albo pieniędzy, czegokolwiek staje się uciążliwy dla kogoś, od kogo na to czeka. Staje się minusem. Jeśli dawać nie chcą a my czekamy na coś, można mówić o zakończeniu relacji. Ciężaru każdy będzie się chciał pozbyć. Nie wolno szukać zaspokojenia swoich pragnień w innych ludziach. Nie wolno szukać oparcia w innych. W ten sposób staje się ciężarem. Trzeba nauczyć się utrzymywać równowagę samemu, nie opierając się o kogoś, jak o ścianę.

Co pomaga zachować równowagę, być nie opierać się o czyjąś „ścianę”? Skromność. Skromność pozwala serfować na falach, nie sprzeciwiając się im i nie być przy tym zgniecionym. Skromność pozwala zrozumieć swoje niewielkie znaczenie dla  świata. Skromność pozwala być lekkim, bo nie wymaga żadnego ciśnienia. Oczywiście samej skromności nie wystarczy  nie mają innych zalet. Ale właśnie skromność podkreśla wszystkie zalety i robi ze zwykłego metalu złoto.

Drugie zasada lekkości to własna autonomia. Szukanie błędów w sobie (nie w złych rodzicach czy pozostałych krzywdzicielach) i opieranie się wyłącznie  na własne zasoby. Nie ważne jakimi by małymi oni nie byli. Opierać się należy tylko na siebie. Skromność to szacunek do innych. A własna autonomia to szacunek do siebie. Niczego więcej nie trzeba, by pozostawać lekkim w relacjami z innymi osobami. Albo w relacjach damsko-męskich.

Kiedy dziewczyna znajduje  chłopaka, który jej się podoba, ona może popełnić ten błąd, że z uroczej i lekkiej znajomej stanie się odpychającym ciężarem. Jeśli nafantazjuje sobie coś, zacznie żądać gwarancji, dawać do zrozumienia, że na coś liczy, czekać na wiadomości i denerwować się, że on nie odpisuje natychmiast. Może zacząć obrażać się, że przyjaciel przenosi spotkania. Zająć siebie czymś, by nie myśleć o nim dziewczyna nie potrafi. Ona ma pretensje, że chłopak nie zajmuje się nią, nie poświęca jej czasu. Rozwiązać ten problem ona może jedynie zrywając relacje. Ponieważ nie umie, nie potrafi, nie rozumie, że należy się nauczyć samej sobie zorganizować czas. A nie czekać, aż ktoś inny się tym zajmie. Problem dziewczyny w barku skromności. Skoro uznała, że chłopak się jej podoba to automatycznie on powinien dostosować własne życie do niej. Ona nie rzuca się na przechodni na ulicy z pretensjami i głodem tylko dlatego, że oni się jej nie podobają. A ten się spodobał. Więc musi odpowiadać za to, że nakręciła siebie, wyhodowała w swoim polu jego figurę rozmiarem z wieżowiec. Ona nie jest lepiąca się tak długo, jak długo nikt się jej nie spodoba. Jak tylko ktoś wpadnie jej w oko, zostaje odpowiedzialnym za to, czego ona chce. On teraz jest jej winien. Przyjemność i miłość. Bo on jej się podoba, ona zainwestowała w tą miłość marzenia i czas.

Jaka lekkość? Taki ktoś staje się ciężarem natychmiast. I nie rozumie, jak można kochać nie stając się ciężarem? Jak można się zakochać ale nie wisieć, nie dusić, nie żądać uwagi, wierności, zobowiązań itd jeśli bardzo się tego chce? Jak można zakochać się bez wymuszania czegokolwiek? Kochać i nie dusić, jak to jest możliwe?

I wiele osób, które piszą do mnie nie wyobrażają sobie tego.

TK