Zobaczcie, co jeszcze zauważyłam w dialogu z poprzedniego wpisu )

Chłopak zauważył, że kiedy proponował dziewczynie „odpocząć od siebie przez jakiś czas”, ona się nie zgodziła. Powiedziała, że go kocha.

To się nazywa „wzmocnienie pozytywne”. Czyli, „im gorzej – tym lepiej”, jak mawiał Mao Zedong.

I na odwrót: kiedy był wobec niej w porządku, ona miała pretensje na pustym miejscu (wzmocnienie negatywne).

Chłopak napewno zwrócił na to uwagę.

Teraz on wie, że wystarczy, że  zrobi jej  „dalej” (szarpnie za linę) –  ona się przewróci.

Właśnie tak za zwyczaj robią pickuperzy albo psychopaci. Najpierw spotykamy cudownego księcia z bajki, który pozwala sobie wejść na głowę. Jest super uczynny, super wyrozumiały, kocha tą samą muzykę, co my, te same książki czyta itd. W momencie, kiedy się rozluźniamy i jesteśmy przekonane, że spotkaliśmy miłość swojego życia, że on jest wyjątkowy, że nigdy z nikim nie czuliśmy nic podobnego – następuje gwałtowne pociągnięcie za linę, na tyle silne, że człowiek się przewraca i długo potem nie może się podnieść albo chociażby przywrócić równowagę.

Nie sądzę, że chłopak z dialogu jest pickuperem czy psychopatą/manipulantem. Ale kiedyś i tak odejdzie i dziewczyna się wtedy przewróci.

Manipulanci często celowo stwarzają obraz takiego uległego, często nieporadnego człowieka, żeby przekonać drugą stronę o jej plusie. A potem gwałtownie szarpią za linę.

Mając dobrze rozwiniętą empatię (nie wrażliwość i wspólczucie, z którymi często jest mylona empatia!) manipulant rozumie, czego potrzebuje jego ofiara. Albo dowartościowania, albo bycia ratownikiem, albo czegoś innego. Wiec daje jej to. Po to, żeby ofiara mu zaufała, otworzyła szeroko granice i wpuściła go do środka. Żeby potem ją zjeść.

Można oczywiście przeklinać psychopatów i manipulantów. Ale to będzie znaczyło, że mamy zewnętrzne umiejscowienie kontroli. Tak, jak dziecko. Dziecko do pewnego wieku uważa, że jest jakaś siła, która kieruje nim, jego życiem. Że jest ona z zewnątrz. Mama karmi, mama wyciera nos, mama decyduje, co należy założyć dzisiaj do przedszkola.

Kiedy dziecko idzie do szkoły, dorośleje, zaczyna mieć więcej obowiązków. Powoli zauważa istnienie drugiej siły – siły, która znajduje się wewnątrz niego. Jego własna siła. Dzięki której ono może samo decydować o swoich sprawach i podejmować własne decyzje. To się nazywa „wewnętrzne umiejscowienie kontroli”.

Dorosłego człowieka od dziecka odróżnia to, że on potrafi kontrolować siebie i samodzielnie rozwiązywać własne problemy. Że on nie spodziewa się, że wszyscy będą się zachowywać uwzględniając jego dobro i interesy. Że inni ludzie będą rozwiązywać jego problemy. Robi to sam i nie marnuje czasu na obrażanie się czy krytykowanie innych ludzi. Dorosły człowiek swój czas wykorzystuje na załatwianie własnych braków. Pracowanie nad własną niedoskonałością. A nie pilnowanie innych ludzi i dowartościowywanie się ich kosztem.

Dlatego naprawdę dorosły człowiek umiejscowienie kontroli ma zawsze wewnętrzne. A fokusuje się na odwrót, na innych ludziach. Z takim kimś zawsze przyjemnie jest mieć do czynienia. Rozumiemy dlaczego?

Taki człowiek nie musi myśleć nad haczykami. Jego zachowanie samo w sobie zahacza wszystkich dookoła.

Nawet nie znając nic o pickupie czy manipulacji człowiek z zewnętrznym umiejscowieniem kontroli i fokusem skierowanym na innych ludzi nigdy nie padnie ofiara manipulacji. Dlatego, że

manipulant czy psychopata (czy inny podlec) potrafi skrzywdzić tylko osobę, która ma własne wady/problemy/niedociągnięcia.

Osobę, która ma twarde granice, która nie próbuje włazić na czyjś teren i sama nie wpuści na teren własny, która postępuje uczciwie, liczy na siebie, która nie jest lepka/wystraszona/zależna/słaba – takiej osoby manipulant nie skrzywdzi.

Szanowanie granic (swoich i cudzych) jest takim ochronnym kołem, w którym stoi człowiek z wewnętrznym umiejscowieniem kontroli. Człowiek samodzielny, nie roszczeniowy, nie skąpy, nie zawistny, nie podły, nie oszukujący. Patrzący do własnego talerza.  To ochronne koło odrzuca od niego różnej maści manipulantów. Taki ktoś staje się nieuchwytnym dla manipulanta (albo innego oszusta).

Pamiętacie, zadawałam pytanie: dlaczego pickuperzy zawsze pilnują ekologii postępowania? W odróżnieniu od manipulantów-psychopatów. Dlatego, że jak tylko wyjdziesz za koło ochronne, inaczej mówiąc wyjdziesz z prawego pola, z pola czerwonego (było na szkoleniu kiedyś o polu czerwonym i czarnym) od razu stajesz się pożywką dla różnego rodzaju bakterii. Jeśli nie przekraczasz prawa – nie pójdziesz do więzienia. Tak samo jest tutaj: jeśli sam nie próbujesz kombinować, nie plotkujesz, nie oszukujesz, nie zdradzasz, nie manipulujesz, nie krzywdzisz – jesteś nieuchwytny. Manipulantowi nie uda się ciebie przyłapać na jakieś twojej potrzebie czy słabości.

Tylko człowiek z własnymi brakami, deficytami czy zaburzeniami jest zawsze łatwą pożywką dla podleców.

Gdyby nie własne wady czy braki (z dzieciństwa na przykład), nigdy żaden manipulant nie zrobil by nikomu żadnej krzywdy.

Ale żeby to rozumieć trzeba mieć wewnętrzne umiejscowienie kontroli. Czyli po prostu dorosnąć. Dorosnąć do tego, żeby zacząć patrzeć do własnego talerza. Żeby wziąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie. Żeby przestać patrzeć z góry na innych ludzi. Żeby przestać liczyć, że można „iść na skróty”. Że przy pomocy oszustwa czy manipulacji można kogoś w sobie rozkochać/wyłudzić pieniądze/korzystać z zasobów innych ludzi.

Jest tylko jedna droga, by nie stać się ofiarą złych ludzi (i przeżyć szczęśliwe życie): pracować nad sobą. Nie słuchać nikogo, zwłaszcza krytykujących, tylko krok po kroku podążać własną drogą. Likwidując stopniowo wszystkie swoje braki i niedociągnięcia.

Pickuper nawet chce, by jego ofiara była taka, jak dziewczyna z tamtego dialogu. Ponieważ dobrze wie, że im bardziej ona wyjdzie z „prawego” pola, tym łatwiej mu będzie ją „podciąć” (zrobić „pikę”). Gdyby tamta dziewczyna z szacunkiem traktowała chłopaka, on by nie odszedł. A ona nie stała by się minusem w jednej chwili, siedzącym na wycieraczce pod drzwiami plusa.

Piszcie proszę, czy bliżej jest teraz pojęcie „WUKa” i dlaczego trafiając w niekomfortowe sytuacje warto jest zawsze zadać sobie tylko jedno pytanie: ” Co JA w tej calej sytuacji zrobiłem/am źle?”.

Ściskam ❤️️

TM