Mówiąc o manipulacjach („Podstawowy schemat manipulacji psychopaty”) zamierzałam zrobić akcent nie na tym, kto bardziej manipuluje, kobiety czy mężczyźni, tylko na tym, jak łatwo można dać się zmanipulować jeśli nie pilnować granic. Czym jest pilnowanie granic? Rozumieniem, że należy się skupiać tylko na tym, co jest w naszej mocy. Co leży w naszym własnym polu. Odpowiadać za siebie. Nie zakładać na głowę koronę „ratownika ubogich”, tylko pozostawać we własnych granicach. Osoby z bardzo silnymi granicami nigdy nie padną ofiarą żadnych manipulacji.  Oni nie będą domyślać się za kogoś, co on miał na myśli? Co chciał przez to powiedzieć? A dlaczego tak odetchnął? A dlaczego był taki smutny? Pewnie jest nieśmiały? Osoby z dobrymi granicami nigdy nie będą próbować włazić do czyjejś głowy, serca czy kieszeni. To niewdzięczne zajęcie. Na różne prowokacje poddają się tylko takie osoby, które mają problem z granicami.

Osoby z problemami w odczuwaniu granic również stają się minusami, związek z brakiem równowagi znaczenia zawsze czekana  osobę, która nie odróżnia, co jest jej, a co jej nie jest!

Osoba z problemami w granicach zawsze sięga po coś, co chciała by mieć. Taki ktoś nie przejmuje się tym, że z drugiej strony nie ma wzajemności. Taki ktoś zakłada na głowę koronę z iluzji (obronny mechanizm psychiki, by uchronić nas przed stresem) i świetnie idzie sobie po więcej. Różnica pomiędzy człowiekiem z dobrymi granicami a osobą ze słabymi polega na tym, że dobre granice chronią ich posiadacza przed iluzją. Taki ktoś adekwatnie ocenia na ile druga strona jest zainteresowana kontaktem i jeśli nie jest w takim samym stopniu – zwalnia i hamuje. Co innego osoba ze słabymi granicami (pozdrowienia dla wszystkich roszczeniowców!) – taki ktoś nie bierze pod uwagę, że świat się nie ukłoni w reweransie i zaczyna pompować energię w budowanie pustej larwy w swoim polu. Osoba z dobrym wyczuciem granic może zamieścić w swoim polu psychicznym tylko figurę kogoś, kto darzy ją wzajemnością. Osoba z dobrymi granicami potrafi to bezbłędnie wyczuć. Osoba bez granic nie będzie starała się wyczuć, jej wystarczy, że ona chce. Tak bardzo chce i tak nie jest przyzwyczajona, by brać pod uwagę emocje innych ludzi, że chętnie zamieści w swoim polu iluzje wzajemności. Taką larwę, którą będzie hodowała, inwestując energię, czas i wszystkie inne zasoby na podtrzymanie iluzji wzajemności.

Larwa tak samo, jak prawdziwa figura człowieka, który kocha będzie wymagała pożywienia, by przetrwać. Pożywieniem dla larwy będą oczywiście iluzje. Całe te śmieci, które zakochane nieszczęśliwie osoby zbierają byle gdzie i byle jak, by tylko nakarmić nimi swoją larwę. Larwa się wzmacnia i odróżnić rzeczywistość od iluzji osoba bez poczucia granic nie potrafi.

Jakimi śmieciami karmi się larwę? Chodzeniem do wróżki na przykład. Czytaniem horoskopów. Zauważaniem, że to, że „nasze dzieci są w podobnym wieku nie jest przypadkowe” albo, że „nasze imiona zaczynają się z tej samej litery” albo jeszcze inne śmiecie, które dla normalnego człowieka są marnowaniem czasu. Ale dla ofiary z brakiem granic są „znakiem”, „przeznaczeniem” i innymi głupotami.

Dlaczego chodzenie do wróżki jest zbieraniem śmieci dla zaspokojenia larwy? Dlatego, że myślenie i mówienie o kimś, kto nie jest zainteresowany relacją z klientem wróżki jest rozdmuchiwaniem figury tej osoby w swoim polu psychicznym. Im więcej się myśli  czy mówi o kimś, tym większej wagi nabiera jego figura w naszym polu. Tym bardziej centralne miejsce zajmuje. Człowiek szczęśliwie zakochany nie idzie do wróżki, on sam wszystko wie. Do wróżki się idzie po iluzje, to jest takie przekładanie na kogoś rodzicielskiej roli. Idzie się z nadzieją, że zaraz ona znajdzie potwierdzenie, że Wiesiek jednak kocha. I można będzie odetchnąć. Tak samo się idzie do kościoła, by się pomodlić, by Wiesiek pokochał. Takie zewnętrzne umiejscowienie kontroli. Przekonanie, że można na zewnątrz znaleźć coś, co sprawi, że będzie tak jak chce 🙂 W trakcie tej wizyty u wróżki wałkuje się temat, tym samym zwiększając dla siebie ważność osoby, która nie jest zainteresowana tą relacją. Bo gdyby była, nie było by potrzeby iść do wróżki. Ale osoby z problemami w granicach nie dają za wygraną. Oni nie potrafią zrozumieć, że drugi człowiek nie jest rzeczą. Że ma własną wolę i należy ją uszanować. A nie karmić się iluzjami.

Iluzje są skutkiem zewnętrznego umiejscowienia kontroli. Iluzje się zjawiają, by ochronić przed stresem osobę, która nie chce się pogodzić z tym, że realia nie pokrywają się z urojeniami. Kiedy człowiek ma wewnętrzne umiejscowienie kontroli, on się nie ośmiesza. On wie, że zastanawiać się i myśleć warto tylko o tym, co leży w naszej mocy. A to, co w niej nie leży przyjmuje ze spokojem, bez histerii. Tak samo, jak spokojnie się reaguje na brak możliwości wpływu na ruch planet, tak samo należy spokojnie podchodzić na brak możliwości wpływu na czyjeś uczucie. To oznacza mieć wewnętrzne umiejscowienie kontroli. Czyli „ja dobrze wiem, na co mam wpływ w tym życiu, a na co nie mam, i tam się nie pcham”.

Ochronić siebie przed manipulacją czy złymi demonami można samemu: robiąc tylko to, co jest naszym obowiązkiem, co leży w naszej mocy i na co mamy wpływ. Nie próbując wchodzić do głowy innych ludzi, nie „wyręczając” w nieśmiałości, nie „domyślając się”, nie „zgadując”.

Jeszcze raz: iluzje powstają tylko wtedy, kiedy należy zredukować stres, który z kolei powstaje, kiedy komuś się nie chce cofnąć swoje „łapy” od tego, co do niego nie należy. Iluzja to płata za skąpstwo, pazerność, brak zrozumienia swojej skromnej roli. Żaden manipulant nie zmanipuluje kogoś, kto mocno trzyma się w granicach, kto adekwatnie ocenia swoją skromną rolę i nie bierze więcej, niż potrafi unieść.

By nie stać się ofiarą manipulacji wystarczy przestać starać się wchodzić do czyjejś głowy, przestać kierować przyszłością ( przy pomocy wróżek czy dobrych koleżanek). Po prostu nauczyć się skromnie i spokojnie żyć, ciesząc się tym, co się ma i robiąc wszystko, by wypracować więcej. Należy skupić się nad teraźniejszą sytuacją. Nad ty, co leży w naszej sferze wpływów.

Co pomagą zbudować naszą ładną figurę w czyimś polu (co w ogóle buduje figurę, a co ją niszczy)  będzie opisane w naszej grupie zamkniętej na FB, postaram się to wrzucić w najbliższym czasie.

Macie jakieś spostrzeżenia dotyczące budowania pustych figur w polu? Jak myślicie, co oznacza pracowanie nad wlasną sytuacją w teraźniejszości?

P.S. Ciekawa jestem, czy chociaż ktoś zrobił ten wniosek, że należy nie obwiniać manipulantów, tylko skupić się nad własnymi brakami, z powodu których staje się łatwo dostępnym dla różnego rodzaju zaburzonych osób? To się nazywa mieć  „wewnętrzne umiejscowienie kontroli”.

TK