Jak mam odmówić osobom, które wysłały prośbę o dołączenie do grupy zamkniętej, chociaż pisałam, że jest to grupa dla osób, które znam? Czy jeśli odmówię, nie będzie to niegrzeczne z mojej strony? Czy ktoś nie pomyśli o mnie źle? Co ja wtedy zrobię? Czy nie popsuję sobie tym opinię? Jak będę z tym żyć dalej? Osoby ze słabymi granicami bardzo boją się odmawiać, bardzo boją się źle wypaść,  nie potrafią odróżnić co jest ich i jak należy tego bronić.

Odmawiać komuś, kto nam nie jest potrzebny jest łatwo. Chociaż osoby ze słabymi granicami nawet z tym mają problem. Mając dobre granice odmawianie nie sprawia problemu, człowiek wie, co jest jego, mówi „nie” grzecznie i spokojnie i kończy rozmowę nie tłumacząc się. Dużo trudniej jest odmawiać komuś, kto jest bliski, ważny, na kim nam zależy, albo raczej od kogo się jest zależnym samemu.

Dlaczego należy potrafić odmawiać? Dlatego, że nie odmawiając i oddając swój teren każdemu, kto po niego sięgnie dempingujemy. I nawet w relacjach z osobami bliskimi należy się cenić. Inaczej szybko tym relacjom nastapi koniec. Nikt nie będzie chciał mieć relacji z kimś, kogo nie ceni albo nie szanuje.

Jak odmówić komuś, kto prosi o zbyt wiele ale nie chcemy z nim popsuć relacje? I najważniejsze, jak zrozumieć, że to już „zbyt wiele”?

Na przykład, jak powiedzieć mężczyźnie, z którym się spotyka już dłuższy okres czasu, że chce się czegoś więcej, niż nie zobowiązujących spotkań? Że chce się rodziny, wspólnego zamieszkania itd? A jeśli odmówi? Jeśli przestanie się spotykać? Może lepiej cieszyć się z tego, co jest i oddawać swój teren coraz bardziej? Być wygodną, zgadzać się na to, co dają, nie zadawać pytań, starać się go zrozumieć?

Albo inna sytuacja. Co zrobić, jeśli chłopak chce relacji typu seks only, a dziewczyna się boi odmówić, by go nie stracić? Chciała by jednak coś więcej, niż seks, ale z jego strony nie pada żadna sensowna propozycja. Zgadzać się na seks only, licząc, że z czasem on zmieni zdanie? Albo odmówić ale wtedy jest ryzyko, że się zniechęci?

Jeszcze przykład: chłopak spotyka się z dziewczyną i chce z nią zamieszkać. Ale dziewczyna tego nie chce i nie chce tłumaczyć się z tego, jak spędza czas, kiedy nie są razem? W jaki sposób powiedzieć jej, że oczekuje się innych relacji, nie ryzykując tym, że się straci? Każdy minus zawsze się boi, że plus zrobi  ostra „pikę”  i odejdzie z relacji.

Częste pytanie kobiet w pozycji minusa: na której randce można się zgodzić na seks? Jeśli kobieta jest plusem, takich pytań nie powstaje. Mężczyzna jest zakochany, proponuje relacje, wspólne zamieszkanie itd, więc zgadzać się na seks można w każdej chwili, jeśli samej się tego chce. Nie trzeba się zgadzać na seks, kiedy mężczyzna nie jest zakochany. Chyba , że się samej też się go nie kocha i nie będzie dramatu i rozczarowań po wszystkim.

Najgorsza sytuacja jest wtedy, kiedy mężczyzna probuje zaciągnąć do łóżka ale nie mówi żadnych słów o uczuciu czy chociaż by sympatii. Trzeba nie szanować siebie, by w takiej sytuacji zacząć jęczeć o poważnych relacjach, o tym, jak by się chciało mieć z nim coś trwałego itd. Nie wolno żebrać o uczucie, kiedy z drugiej strony pada jedynie propozycja seksu. Należy stanowczo podziękować i iść swoją drogą. Jeśli padnie pytanie „czemu nie?” po prostu powiedzieć ” nie jestem zakochana, nie podobasz mi się”.

Co może być głupszego od mówienia facetowi, że się go kocha i chce się być z nim ale chce się gwarancji? Nie trzeba mowić mężczyźnie, że się go kocha jeśli sam on o niczym nie mówi. Nie trzeba myślec, że jest zbyt nieśmiały. Proszę mi zaufać, kiedy mężczyźnie zależy, on znajdzie i sposób, i miejsce, i słowa, i pieniądze, i możliwości. A jeśli nie zależy, to nie należy z nim sypiać. Niech wynajmie prostytutkę i zapłaci. Skoro szuka samego seksu.

A co jeśli mówi, że kocha ale może się okazać, że kłamie? Nic strasznego, po prostu drugiego razu nie nastąpi, jeśli będą poważne obawy. Ważne, by nie iść do łóżka z kimś, kto w ogóle nie mówi o uczuciu. Jeśli chce się z tym kimś czegoś więcej, niż seks. Ważne, by nie oszukiwać samej siebie i wyraźnie rozumieć czego się chce i do czego to wszystko prowadzi. Jeśli pójdzie się z facetem do łóżka dla samego seksu a potem się okaże, że coś się do niego czuje, będzie problem. Można nawet tą historię odwrócić, by miała happy end. Ale trzeba się będzie postarać. Najpierw wyprowadzić ją do poziomu „zero”, a potem stać się plusem. Problem w tym, że jest to zajęcie czasochłonne i trzeba się będzie tak nakombinować, że wartość subiektywna faceta może wzrosnąć na skutek tych wszystkich poczynań. Więc prościej nie robić głupot od razu, żeby nie trzeba było niczego prostować. Prościej odpuścić i poznać kogoś nowego.

Co zrobić, jeśli się już popełniło błąd i zgodziło się na relacje typu seks only a teraz chce się czegoś więcej? Teraz nie pozostaje nic innego, niż samej powiedzieć o uczuciu. W odpowiedzi oczywiście nie usłyszy się nic wzajemnego i należy po prostu pożegnać się i ze smutkiem w oczach odejść. Zakończyć tą relacje w ten sposób. To chyba oczywiste, że nie wolno pozostawać w seks only z osobą, którą się kocha? Nie należy niczego tłumaczyć ani wyjaśniać, po prostu rozerwać tą „relacje”.

Najgorsze, co można zrobić, to wyznać miłość, nie usłyszeć w odpowiedzi słów o wzajemności albo usłyszeć jakieś niewyraźne jęczenie – i nadal kontynuować spotkania! 😀 Gratulacje!

Należy pojmować, że WYZNANIE MIŁOŚCI, TO ZAWSZE ZEJŚCIE NA DÓŁ. To zmiana pozycji w polu na niższą. Wyrównać to zejście może tylko wzajemne wyznanie miłości. Dlatego nie wolno bez „wyrównania” pozostawać w tym samym miejscu. Tym bardziej, że ono już nie będzie to samo. Zlewamy się na dół, nie otrzymując wzajemności. Tego robić nie wolno. Nie wolno oszukiwać siebie jałmużną w postaci pocieszenia i litości. Nie potrzebujemy litości, potrzebujemy uczucia, tak? Dlatego jeśli go nie ma znikamy, jak najszybciej, jak najciszej, jak niezauważalniej bez żadnych wyjaśnień i zbędnych rozmów. Jeśli zrobić to w ten sposób, jest szansa podnieść swoją ważność dla drugiej strony. Ona napewno wzrośnie, jeśli odejść po cichu.

Nigdy nie wolno się zgadzać na demping. To nie utrzyma związku, to pogłębi i nasili minus.

Relacje powinny mieć zawsze jakąś dynamikę. Jeśli relacje utkwiły w martwym punkcie, należy samemu lub samej sprobować je „popchnąc”.  co się nie rozwija, to obumiera.

Dlatego: następnym razem, kiedy słyszymy przez telefon po raz 1001 „kocham Cie, kiedy się widzimy? tęsknię” należy powiedzieć: „skoro mnie kochasz pobierzmy się, mieszkajmy razem, ponieważ ja tak samo Cię kocham i tęsknie”.

Nie należy się pytać w rodzaju ” czy Ty myślałeś kiedyś o tym, by zamieszkać razem?” On powie, że owszem, myślał, i niejednokrotnie i musi pomyśleć jeszcze. I będziesz czekać na tego myśliwego jeszcze niewiadomo ile czasu. Dlatego należy powiedzieć, że skoro z jego strony jest tak gorące uczucie, to należy się pobrać, ponieważ „moje uczucie jest równie silne”.

I teraz uwaga. Gdyby on chciał zamieszkać razem, już dawno by to zaproponował sam. Skoro niczego nie proponuje, oznacza to, że jemu wszystko odpowiada, on nie chce niczego zmieniać. Dlatego nie warto się łudzić, że się ucieszy i powie: ” super!!! tak!!! właśnie chciałem Ci to zaproponować, nie mogę się już doczekać!!!” Prędzej powie, że to poważna decyzja, to nie są żarty, on musi to wszystko dokładnie przemyśleć. I zacznie myśleć w nieskończoność.

Dlatego najlepiej powiedzieć, że „dla mnie to sprawa prosta, ja Ciebie kocham i chcę mieszkać z Tobą. A skoro dla Ciebie to  tak trudne zadanie, oznacza to, że wątpisz w sens bycia razem i tyle”. Oczywiście w odpowiedzi się usłyszy, że się jest zaborczą, kategoryczną, egoistyczną, wymuszającą i bla-bla-bla. Wtedy należy po prostu smutno spuścić oczy na dól, powiedzieć tylko „tak, masz rację” albo „ok” i wracać do siebie. Bez zbędnych słów, po prostu się zgadzamy.

Następnie najlepiej przez jakiś czas się nie spotykać. Żeby sytuacja „nabrała powietrza”. Nie należy niczego wymuszać!!! Niech on pomyśli i podejmie decyzje sam. I jeśli po tym czasie on odezwie się i zaproponuje jedynie to, co było, czyli spotkania dla seksu, należy zakończyć tą relacje bez żalu i natychmiast. Tam nic by już nie „urosło”. Nie ma czego żałować. Tylko nie należy niczego tłumaczyć! On i tak wszystko zrozumiał, wszystko zostało już powiedziane otwartym tekstem. Nie należy nigdy powtarzać dwa razy. On nie jest głupi, tępy, wstydliwy, czy skrępowany. Jego „obrażanie się” na powstały dystans jest udawane. On wszystko rozumie. On po prostu chce, by relacja trwała na jego warunkach. A nam te warunki nie odpowiadają, prawda? Więc nie wolno się dać sprowokować na „wyjaśnienie” sytuacji. Wszystko już jest wyjaśnione. On dawno wyjaśnił dla siebie, że bardziej się mu opłaca rozstać, niż żenić się. Więc niech tak się stanie. Jeśli się rozmyśli nagle – powie o tym. Mężczyźni potrafią mówić i robić wszystko, zawsze wtedy, kiedy chcą.

Czy zasada dbania o własne granice z osobą bliską jest zrozumiała?

Proponuję, żebyście spróbowali rozwiązać następująca sytuację: dziewczyna mówi, że potrzebuje więcej wolności w relacjach i nie chce się zgodzić zamieszkać razem z chłopakiem. Chłopakowi to nie odpowiada ale boi się coś powiedzieć, by nie stracić relacje. Co powinien zrobić? Proszę proponować rozwiązania.

TK