„Pierwsza żona jest strona porzuconą, mści się kosztem dzieci. Mężczyzna nie ma siły przebicia,bo musiałby zwyczajnie babę zabić co też sensu nie ma. Druga żona jest również matką i widzi krzywdę zarówno męża jak i dzieci. Wszyscy się kotłują, każdy ma swój powód. Najbardziej ucierpią dzieci, które czują się porzucone przez ojca. Mój z życia wzięty wniosek”.

Dzieciom należy po prostu wytłumaczyć, że ojca będą miały zawsze. Że w każdej chwili mogą się z nim spotkać, tym bardziej zadzwonić. Rodzice nie muszą  mieszkać razem, by nadal być rodzicami. Jest to sprawa pomiędzy rodzicami, to jest ich życie. Kiedy dzieci wyrosną – będą mieli swoje. Też nie będą chciały, żeby ktoś się wtrącał i mówił im z kim mają mieszkać.

Teraz co do zachowania nowej żony.

Robi błąd nienawidząc starej. Dlatego, że emocje zasłaniają jej prawdziwy stan rzeczy. Nie będzie mogła obiektywnie spojrzeć na sytuacje, co za tym idzie podejmować właściwych decyzji. Szacunek do starej zony da nowej stabilność w zachowaniu i coś jeszcze. Im bardziej stara żona będzie wyzywała nową, im bardziej będzie jej ubliżała w rozmowach z  byłym mężem, tym lepsza będzie pozycja nowej, która będzie mówiła o starej z szacunkiem. Mąż pomyśli, że dobrze, że odszedł z „tego piekła” i będzie bronił nowej żony. I na odwrót. Jeśli stara żona będzie z szacunkiem mówiła o nowej, a nowa będzie ją obrażała, mąż nieświadomie będzie bronił starej. Poza tym brak szacunku do starej żony mąż odbierze, jako brak szacunku do siebie. Przecież to on ja wybrał kiedyś, przeżył z nią ileś lat i ma dzieci.

Kierując się emocjami nowa zona nie będzie mogła mądrze zachowywać się i podejmować słuszne decyzje.

Mając szacunek do starej żony, nowa zauważy, że tamta ma swoje cele, dużą władzę i to pomoże nowej żonie wymyśleć mądrą strategię. Lekceważąc starą żonę, uważając ją za głupią, nowa będzie robić błędy.

Nowa żona nie powinna się bać, że mąż wróci do starej. Nie powinna mieć nic przeciwko temu, by odwiedzał dzieci i podejmował wszystkie decyzje samodzielnie. Po pierwsze, żeby mąż nie miał wrażenia, że się poświecił dla nowej żony. Powinien być przekonany, że była to wyłącznie jego decyzja. Po drugie, jaki sens jest w tym, żeby trzymać kogoś na siłę? Ile dasz radę żyć w ten sposób? To jest tak, jak byś ciągnął z wody coś ciężkiego- zahaczyć daleś radę, a wyciągnąć brakuje sił. Ile będziesz tak stał na brzegu i trzymał rękami ten ciężar? Nie lepiej odpuścić? Przybije prądem – ok. Popłynie dalej – na zdrowie.

Zobaczcie,niechęć drugiej żony do pierwszej przeszkadza jej zobaczyć, że mąż cierpi, tęskniąc za dziećmi. Gdyby to zauważyła, gdyby przeniosła fokus z siebie na męża, postarała by się „popchnąć” go w kierunku dzieci. Nie zabronial by mu jeździć do nich. Dlatego, że im większa odległość jest pomiędzy nim, a dziećmi, tym większa WS dzieci staje się dla niego. To może podświadomie powodować konflikty między nią a mężem. Na odwrót, nie powinna mu niczego zabraniać, nie trzymać go przy sobie. Im większą wolność mu da, tym mniej jemu się będzie chciało z niej korzystać.

A kto zauważył brak szacunku męża do drugiej żony?(Szacunek, to rozdzielenie granic i traktowanie drugiego człowieka, jako subiekta, nie obiekta). Kto powie, jak powinien ją traktować i co to da?

Jakie błędy robi była żona?