Ktoś, kto nie znajduje się w sytuacji całkowitego braku energii życiowej nie umie zrozumieć, jak można wracając po pracy codziennie pić piwo, jeść chipsy i leżeć przed telewizorem. Jak można siedzieć po nocach w internecie, marnując czas, zamiast się wyspać, budzić się codziennie niewyspanym, słabym i zmęczonym. Tak samo, jak zamożni ludzie nie widzą sensu  w zaciąganiu kredytu i spłacaniu horrendalnych odsetek, jeśli można zaczekać parę miesięcy, zaoszczędzić potrzebną kwotę i wtedy kupić to, co się chciało nie przepłacając.  Ale człowiek z brakiem energii nie może zaczekać i zaoszczędzić. On żyje dniem dzisiejszym i potrzebuje tu i  teraz, natychmiast mieć możliwość zredukowania swojego stresu. Dlatego zaciąga kredyty. Dlatego je torcik i chipsy. Ponieważ sił na przygotowywanie zdrowego posiłku on po prostu nie ma. Po jakimś czasie poziom glukozy na tyle mu spadnie, że zamiast jajecznicy czy płatków owsianych nie zjedzonych w porę on będzie  musiał zjeść tort.

Jak wygląda stan braku energii? Załóżmy mamy kobietę (albo mężczyznę, bez różnicy), która ma pracę,  znajomych, od czasu do czasu jakiegoś kochanka, ma gdzie mieszkać, ogólnie jest nieźle ale mimo wszystko kobieta jest niezadowolona z siebie. Chciała by schudnąć, zacząć zarabiać więcej pieniędzy, spotkać Mężczyznę, zrobić coś ze skórą, zacząć zdrowo się odżywiać, znaleźć ciekawszą i bardziej twórczą pracę… Ona wie, że gdzieś istnieją ludzie, którzy robią kolejne studia, chodzą na rozmowy kwalifikacyjne, uczą się języków, uprawiają sport ale myśl o tym budzi w niej wstręt. Ona woli wracając z pracy kupić suchi na wynos i torcik, wrócić do domu, usiąść przed laptopem i do późnej nosy serfować w internecie. Serfować zamierzą zazwyczaj niedługo, tak, żeby zdobyć trochę energii, znaleźć coś ciekawego i pójść spać. Ale znaleźć coś ciekawego się nie udaje, sił oderwać się od komputera i pójść pobiegać wieczorem też brak, ona wie, że niszczy swoje zdrowie, wstydzi się siebie, swojej słabej woli, ale nic nie potrafi poradzić. Ma poczucie winy za swoje lenistwo, za bałagan w domu i syf, ale znaleźć sił na zrobienie porządków brakuje. Ona wie, że gdzieś istnieją kobiety, które dbają o siebie i dom, ich mieszkania wyglądają ładnie, one lubią gotować i gotują zdrowe i smaczne rzeczy, ona też by chciała tak umieć ale oderwać się i wyłączyć komputer nie ma sił. Mężczyźni, z którymi od czasu do czasu ma seks są beznadziejni, bez pieniędzy i dobrych manier, kaszaloty zresztą, mimo to zachowują się tak, jak była im coś dłużna. Kiedy kolejny kaszalot ją rzuca ona długo nie może wrócić do siebie, dużo płacze, dużo pali, skarży się koleżankom. Koleżanki nachalnie wymądrzają się i dają jej rady, których nie chce słuchać, ale znosi to, bojąc się zostać i bez nich. Ona chciała by się nauczyć  nie przejmować opinią innych i mieć wsparcie w samej sobie ale póki co na to brakuje jej sił…

Takich osób jest mnóstwo, wszyscy od czasu do czasu przebywają w takim stanie obniżonej energii, niektórzy przebywają w nim zawsze. Ci, co z niego wyszli szybko zapominają i kochają dawać rady w rodzaju „weź się w garść”. Dobra rada ale brać w garść nie ma czego. To, co można brać w garść to są zasoby wewnętrzne. Człowiek w stanie lekkiej depresji czy chociażby astenii ich nie ma. Zasoby dają energię. Jeśli ich nie ma energii brać nie ma skąd. Więcej, zachodzi potrzeba oddawania tych resztek, co się ma, ponieważ każdy akt woli, każde działanie, które chce podjąć człowiek wymaga zużycia energii. Skąd ją brać?

Po pierwsze należy zrozumieć, ze teraz chorujemy. I być dla siebie dobrym. Należy zrozumieć, że chipsy i seriale w telewizji są złem, ale teraz to jest jedyne, co daje  energię. Więc nie należy katować się zabierając sobie ten minimum przyjemności. Żeby wyjść z tego stanu należy być dla siebie dobrym  i jednocześnie kochającym rodzicem – zaczynać powoli się starać wracać do rzeczy zdrowych i potrzebnych. Kiedy się wróci do stabilności można będzie na tyle zorganizować strukturę swojej osobowości, że robienie rzeczy zdrowych zacznie rownież nam się podobać i dawać przyjemność. W pracy można zaplanować dla siebie program minimum i program maksimum. Program maksimum polega na robieniu czegoś, co dla przełożonych będzie wystarczająco dobrym. Genialnym nie będzie, na genialność teraz nie ma energii. Ale dobrym – wystarczy. Jeśli udało się zrobić program minimum i trochę z programu maksimum należy siebie chwalić. Szczerze i życzliwie.

Przestajemy się skarżyć, pić, palić albo ograniczamy to wszystko (z tendencją do całkowitego zaniechania 🙂 ). Robimy przez zaśnięciem kąpiele z solą (organizm w czasie stresu zużywa więcej soli, jej brak powoduje stres, powstaje zamknięte koło). Śpimy z zamkniętymi ciemnymi grubymi zasłonami, nie mniej niż 8 godzin. Chodzimy spać przed północą. Staramy się. Powinien robić to każdy ale człowiek w stanie stresu po prostu koniecznie. Jeśli stany depresyjne są silniejsze – odwiedzamy psychiatrę, nie ma w tym niczego wstydliwego, strasznego czy ostatecznego. Odwiedziliście i zapomnieli o problemie. To lepsze, niż żyć latami, jak warzywo i z ohydą patrzeć do lustra co rano, marząc o tym, żeby się nie obudzić.

Na to, by zacząć żyć normalnie potrzebujemy więcej energii. Należy ja gdzieś nazbierać kroplę po kropli. Człowiek w stanie astenii jej nie ma. To, co się nazbiera należy inwestować. Potem otrzymać zwrot i dodatkową energię. I znowu inwestować.

Nie należy słuchać tych, kto przywołuje do łamania siebie, robienia coś na siłę. Sens wyjścia z astenii czy lekkiej depresji polega na tym, by wykonywać wszystkie swoje sprawy, nie katując siebie. Robić koniecznie, nie leżeć ale być wyrozumiałym i chwalić siebie za najdrobniejsze osiągnięcie. Należy w którymś miejscu zmniejszyć obciążenie, w którymś oszukać siebie, w którymś przewidzieć i przygotować się wcześniej. Na przykład robić sobie zdrowe śniadanie wieczorem. I obiad. Chociaż lepiej jeść dania świeżo przygotowane, to na razie nie będzie na to energii. Z rana nie zrobi się zdrowego śniadania i wtedy się rzuci na tort. Dlatego przygotowujemy posiłki wieczorem. Im mniejsze rozdrażnienie będzie wywoływała jakaś czynność, tym prościej będzie wrócić do niej jutro. Ale unikanie spotęguje stres w przyszłości dlatego nie unikamy robienia zdrowych rzeczy tylko robimy je mądrze.

Psychika człowieka i mózg są bardzo plastyczne i szybko się dostosowują do zmian. Jak wprowadzać zmiany w swoje życie   będziemy mówić dalej, wrócimy do tematu.

TK