„Czemu my, zwykli ludzie, jesteśmy tak bardzo upośledzeni emocjonalnie i nie wiemy jak się zachować w niejodnoznacznych sytuacjach? Co jest z nami nie tak? Kiedy się zakochamy, kiedy nam zależy, nie potrafimy niczego realnie ocenić?” – postaram się odpowiedzieć.

Spróbujmy spojrzeć na komunikacje nie z punktu widzenia psychologii, tylko z punktu widzenia… ekonomii. Myślę, że tak łatwiej będzie wytłumaczyć o co chodzi.

Każda komunikacja pomiędzy dwojga ludzi to „umowa”. Miłość to „umowa”, współpraca to „umowa” itd. Ludzie komunikują się między sobą na określonych zasadach. Jedną z zasad współdziałania jest fakt, że współpraca powinna się „opłacać” obum stronom. Inaczej albo do współpracy nie dojdzie, albo będzie to współpraca na krzywdzących warunkach dla jednej z osób (zależnej w jakimś stopniu).

Jednym z błędów, który powoduje, że „kiedy nam zależy, nie potrafimy niczego realnie ocenić” jest brak empatii. Nie współczucia, jak to słowo za zwyczaj jest interpretowane. Tylko rozumienia sytuacji i potrzeb drugiej strony. Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw rozdzielić granice. Zobaczyć: „tu jestem ja” a tu „mój sąsiad”. Z sąsiadem nie jesteśmy całością, nawet jeśli się mi bardzo podoba jego samochód. Sąsiad nie musi się nim dzielić. Nawet jeśli zacznę wywoływać w nim poczucie winy lub mówić, że kupił go za kradzione pieniądze. (Jeśli tak się zacznę zachowywać będzie to problem mojego terapeuty, a nie sąsiada).

Z miłością tak samo. Załóżmy miłość to „transakcja”. Żeby do niej doszło, najpierw jedna ze stron robi „ofertę”, druga ją akceptuje albo odrzuca. „Oferta” to np komplement albo zaproszenie do kina czy teatru. Jeśli druga strona przyjęła ofertę, pierwsza działa w tak zwanym „polu prawa”. Pole prawa to stan, sytuacja, przestrzeń, kiedy jesteśmy bezpieczni, kiedy mamy prawo do podejmowania różnych kroków, kiedy nasza figura w polu psychicznym drugiego człowieka rośnie. Dlatego poruszając się w prawym polu działamy w granicach.

Bywa tak, że nie było żadnej oferty. Ale druga strona ją przyjęła. Iluzja sympatii została przyjęta przez kogoś i odwzajemniona. Pierwsza osoba nie wywiązała się z umowy, a druga strona zrobiła to na poważnie.

Ktoś zakochuje się w kimś bez wzajemności. Wymyśla sobie dowody sympatii z drugiej strony, składa je do skarbonki, przebiera i poleruje je  przez większość czasu. Figura tamtej osoby  rośnie. Ponieważ strona, która potraktowała swoją iluzje jako ofertę, wywiązując się z kolei ze swojej części umowy, nie widzi dynamiki relacji – zaczyna być obrażona, że nie otrzymuje równowartościowych inwestycji w swoim kierunku. Niema ani sympatii, ani zainteresowania ze strony kogoś, czyja figura stała się ogromna dla zakochanego bez wzajemności.

Zakochana strona czuje się oszukana, jakby podpisała umowę, której druga strona nie dotrzymuje. Ale druga strona żadnej umowy nie podpisywała. Umowę z nią podpisała iluzja osoby zakochanej. Ta umowa jest fałszywa, nic nie warta. Drugi człowiek nie jest nikomu nic winien.

Tą analogię jest trudno zrozumieć komuś, kto jest przyzwyczajony do myślenia, że tylko w sądzie jest sprawiedliwość. ktoś, kto zawsze żąda jakichś gwarancji. Kto uważa, że miłość jest niesprawiedliwa i ulotna. Akurat nic podobnego )

Miłość zawsze jest sprawiedliwa. Jeśli ktoś komuś składa ofertę (sympatii), oznacza, że sam jest zainteresowany jej spełnieniem. Inaczej by nie składał. Jeśli ktoś ją przyjmuje – oznacza, że również jest zainteresowany. Jeśli jest szczera, prawdziwa sympatia, ona nie zniknie gwałtownie. Żaden sąd nie jest potrzebny, gwarancje daje pole psychiczne człowieka, który jest szczery.

Najlepsza gwarancja, najlepsza umowa to szczera chęć, szczere zainteresowanie drugą osobą. Jeśli ktoś czegoś bardzo nie chce, on zerwie umowę, nawet narażając się na odszkodowanie. Żaden dokument nie zmusi nikogo do robienia czegoś wbrew jego woli. Żaden dokument nie zmusi „chcieć”.  Jeśli ktoś czegoś chce, będzie dążył do tego bez żadnego dokumentu.

Gwarancją związku jest wzajemna sympatia.

Wzajemna miłość jest gwarancją przywiązania i wierności. Nie dokument, nie umowa. Jeśli jeden z partnerów kocha, a drugi nie – głupio się spodziewać, że pierwszy ma prawo do jakichś gwarancji przeciwko woli drugiego subiektu.

Tylko wzajemna miłość jest gwarancją równowagi znaczenia w związku. Wzajemna miłość gwarantuje równość inwestycji w związek obojga ludzi. Figura partnera w ich polu psychicznym jest ogromna. Każdy z nich ma potrzebę DAWANIA partnerowi, i każdemu się wydaje, że daje zbyt mało. Każdy chce dawać więcej, ale dają z siebie tyle samo. Miłość to gwarantuje, miłość wymusza to na kochających.

Nawet jeśli miłość się kończy, każdy z partnerów PODCZAS MIŁOŚCI niczego nie stracił, dostał tyle samo, ile dawał. Niema czego żałować.

Jeśli jeden z partnerów kocha, a drugi nie, ale są mimo to razem- drugi jest niewolnikiem umowy, spełnia niewygodne dla siebie warunki. Prawdopodobnie dlatego, że jest w jakimś stopniu zależny. W tej sytuacji powstaje dysbalans znaczenia partnerów dla siebie. Prawdopodobnie z powodu iluzji, których nie chce się pozbyć zakochany.

Bez iluzji brak równowagi w związku nie istnieje! Nie można stać się minusem, nie łudząc się, nie oszukując siebie!

Przyjemna wiadomość to ta, że prawdziwa miłość tak szybko nie znika. Partner musiał by wiele razy przekroczyć granice, wiele razy odchodzić i wracać, zrobić wiele rujnujących działań wobec partnera. Żeby jego figura w polu osoby kochającej go nadal zmniejszyła się 🙂

Miłość nie topi się w rękach, jak śnieg. Ci, którzy tak myślą, nie mają pojęcia o miłości. Figura osoby, którą kochamy jest jak kryształ w naszej psychice. Który uformował się i połączył z wieloma połączeniami z różnych sfer naszego życia. Jego się nie da po prostu rozpuścić. Dlatego nie da się odkochać z własnej woli w osobie, która nas kocha. Za to na zawołanie można się odkochać w tym, kto nas nie kocha. Stosunkowo szybko. Wystarczy to uświadomić sobie ( przy pomocy terapeuty albo hypnozy) i następuje zobojętnienie.

Tak i w drugą stronę: jeśli chcemy kogoś przybliżyć do siebie, rozkochać w sobie, trzeba zrobić własną figurę w jego polu psychicznym ciepłą i kolorową. Czyli nie udawać obojętności, nie odpychać, nie zniechęcać do siebie.

Do tego wszystkiego czasami brakuje niektórym empatii – rozumienia, że inny człowiek to inny subiekt, nie obiekt. Nie musi chcieć czegoś, czego chcę ja. Gdyby każdy to rozumiał, mniej by było iluzji. Jak również rozczarowań, pretensji i skarg.

❤🐕