Konsultowałam dzisiaj przesympatycznego Pana, który robi ten sam błąd, co większość minusów: na „dalej” ze strony dziewczyny robi „bliżej” i robi to zawsze. Dziewczynie, która go zostawiła po jakimś czasie wysyła kosz kwiatów i prezent. Od czasu do czasu (kiedy ona się zgodzi) zabiera na obiady i kolacje. Potem zawozi do domu i na tym koniec wieczoru.  Podarował jej rower. Po prostu super! To się nazywa „wzmocnienie negatywne”. Zawsze należy tak robić, kiedy wyrzucają nas drzwiami. Trzeba się nie poddawać i wchodzić oknem. Żeby ostatecznie dobić resztki szacunku do siebie=zainteresowanie sobą. Zaraz spróbuję jeszcze raz wyjaśnić, dlaczego tak robić nie należy. (Piszę to też dla tego Pana, mimo, że konsultacja się skończyła i piszę to w środku nocy! Proszę to docenić i kończyć z tym … niewłaściwym postępowaniem i robienim sobie pod górkę 🙂 )

Stendhal napisał kiedyś swoją znaną powieść „Czerwone i czarne”.  Przy okazji polecam jeśli ktoś nie czytał albo czytał dawno, przyjemność ogromna. Niech każda osoba, która jest w relacji minusem, którą nie doceniają, nie szanują, z którą się nie liczą zawsze przypomina sobie te dwa słowa : „czerwone i czarne”. Dlatego, że dla budowania relacji, dla budowania MIŁOŚCI  potrzebne są nie tylko czerwone narzędzia (piłki, inwestycje różnego rodzaju  i jeszcze kilka innych narzędzi i technik) ale też czarne (piki, haczyki i też parę innych, o których jeszcze nigdy nie pisałam ale może kiedyś). To oczywiście slang pikaperów i to są narzędzia, którymi posługują się drapieżnicy. Celem drapieżników jest rozkochać i uzależnić od siebie partnera, by potem przyjąć nad nim władzę. Robi się to w celach finansowych oczywiście, drapieżnicy często nie pracują i żyją na szeroką nogę. Albo pracują dla pozorów. Ale też nie gardzą przebywaniem w pozycji alfonsa ( żygolaka po-polsku?). Żyją na koszt kobiety. I pozycja społeczna nie ma tu nic do rzeczy. To może być człowiek znany i szanowany w pewnych kręgach. Na przykład ksiądz. Co wyprawiają księża – to osobny temat ))  Tu dopiero można było by się poduczyć pikapu. Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, żeby jeszcze raz zwrócić Państwa uwagę, że nie wolno kierować się pozycją społeczną człowieka, jego zawodem, jego wyglądem, jego majątkiem – całym tym „blichtrem” i mydleniem oczu. To się źle kończy. Zawsze trzeba patrzeć tylko na  czyny.  Nie wolno zamykać oczy na rzeczy oczywiste tylko dlatego, że nam pochlebia czyjeś towarzystwo. Co tu może pochlebiać, jeśli widzisz, że człowiek jest zepsuty i amoralny? Nie ważne, jak on się nazywa i jaką funkcje pełni. Ja może kiedyś jeszcze opiszę dokładniej ten schemat – jak z dobrego, ufnego, mądrego człowieka robi się narkomana i on powoli traci wszystko. I dlaczego tak się dzieje. Ale wracając do tematu.

Nie chcemy być drapieżnikami oczywiście (a jakbyśmy i chcieli, to od chcenia nie zależy 🙂 ) ale pewne mechanizmy warto zrozumieć. Po to, by chociażby nauczyć się rozumienia, że ktoś  Tobą gra. A po drugie – zbudować szczęśliwy związek. Związek z równowagą znaczenia.  Ci wszystkie osoby, które myślą, że miłość na nas zsyłają z nieba, że należy nam się miłość, dlatego, że urodziliśmy się i napewno ją spotkamy, nie przykładając żadnego wysiłku (chociażby w budowaniu siebie i własnych zasobów) bardzo mało rozumieją o miłości. I o niebie też.

Gdyby miłość była rozdawana każdemu tylko z racji jego urodzenia, człowiek nie musiał by się starać, walczyć, nie było by żadnej ewolucji. Ewolucja jest po to, by wygrywał najlepszy. Nikt nie chce łączyć swojego materiału ( genetycznego, kulturowego) z kimś posiadającym materiał gorszy.  Nikt nie pokocha słabszego od siebie. Każdy chce mieć równego sobie albo najlepiej silniejszego od siebie. Ale nie słabszego. W komentarzach dzisiaj odpowiadając komuś na pytanie napisałam właśnie, że życie płciowe należy prowadzić tylko z osobą równą sobie. Mezaliansy i dysbalansy nikogo nie robią szczęśliwszymi. Ludzie się męczą, a mogli by żyć szczęśliwie.

Żeby być szczęśliwym w miłości potrzebne jest napięcie wszystkich swoich mięśni, łącznie (i przede wszystkim) z szacunkiem do siebie. Jeśli ktoś ma szacunek do siebie –  automatycznie będzie umiał zrobić  tak zwaną „pikę” albo „haczyk”, takie rzeczy wychodzą u ludzi z szacunkiem do siebie automatycznie. To są, jak pisałam, „czarne” narzędzia. Najlepiej na czarne narzędzia reaguje zasób seksu. Osoby, którzy potrafią używać haczyków i pik, zawsze utrzymują seksualne zainteresowanie w swoją stronę. Ich chcą, ich pragną, oni potrafią wywołać napięcie w partnerze i później utrzymują go na wysokim poziomie.

Przy pomocy piki nie atakuje się cudzego terenu. Nawet drapieżnicy tego nie robią. Przy pomocy piki oni bronią własnego terenu. Który oczywiście wcześniej był terenem ich partnera :)) ale on dobrowolnie go oddał drapieżnikowi. Atakować cudzy teren jest zajęciem nieekologicznym. Tak samo, jak oszukiwanie, kombinowanie, udawanie, blefowanie, krzywdzenie innych. Ja później napiszę jeszcze raz o tym dlaczego nie wolno postępować nieekologicznie, przede wszystkim krzywdząc siebie. Jeśli ktoś jeszcze tego nie rozumie, jeśli komuś się wydaje, że z pomocą manipulacji, podglądania, czytania cudzych maili można uratować związek – może nie czytać tego bloga. Nic mu to nie da, tu w ogóle nie o to chodzi, że wygrywa bardziej podły. Nie, nie wygrywa. Na krótką metę wygrywa, a później zapłaci z nawiązką.

Jeśli Pan A chce Panią B, a ona go nie chce, to oznacza, że Pani B ma lepsze granice i umie posługiwać się czarnymi narzędziami. A Pan A nie umie. Czarne narzędzia (haczyki i piki) są potrzebne po to, by nie pozwolić partnerowi przejąć władzę na sytuacją. Przejąć kierowanie. Haczyk zmienia kierunek sytuacji i  powoduje, że partnera nie da się „wyrzucić z głowy” (albo jakąś sytuacje, związaną z nim). A pika daje tak zwane „wzmocnienie negatywne”.

Minus staje się minusem wtedy, kiedy przekazuje kierownice od relacji w ręce drugiej strony i oczekuje, że druga strona będzie teraz go kochać i troszczyć się przez całe życie )) Przecież minus jest taki dobry, ugodowy, szlachetny. Nawet przystojny i wykształcony.  „I żyli długo i szczęśliwie”.  Tak nie bywa ) Partner to nie kochający rodzic. Nikt, kto znajduje się w pozycji dolnej nie jest w stanie wywołać zaciekawienie sobą. Nikt nie będzie Was kochał tylko za to, że … tak się Wam chce. Tylko mama kocha za nic, a nawet wbrew. Partner to nie Wasza mama. On ma prawo stracić zainteresowanie, odkochać się, znudzić, jeśli Wy nic robicie dlatego, żeby „być na fali”. Żeby umieć wywołać napięcie w swoją stronę.

Jeśli dziewczyna rzuca chłopaka a on wysyła jej kwiaty, czy on jest w stanie wywołać u niej napięcie, zaciekawić sobą, spowodować, że ona zacznie się bać jego stracić? Kwiaty wysyłać i przyjmować pozycje dolną można tylko w relacji ze swoją mamą. To jedyna sytuacja, kiedy pozycja dolna się „opłaca” i nie ujmuje honorowi syna. Na odwrót, świadczy o jego dojrzałości, rozumienia życia i zdrowej psychice.  „Mama – eto gławnoje, Misza!” (c) „Miszka Japończyk” 😀

We wszystkich pozostałych przypadkach robienie „bliżej” na „dalej” jest drogą w ogromny, potężny minus. Powtórzę, relacje płciowe są możliwe i przyjemne tylko z równym sobie. Jeśli jesteś słabszy, jeśli przyjmujesz pozycje dolną – nie będziesz kochany przez partnera. Nie zaciekawisz go sobą po prostu. Minusa nikt nie kocha, on nie wywołuje seksualnego napięcia, jak wszystko, co  słabe. Jeśli Tobie się udało podporządkować sobie wole drugiej osoby (partner się zakochał) przebieg wydarzeń będzie zależny od jego szacunku do siebie. Szacunek do siebie to warunek konieczny, żeby być kochanym. Każdy minus powinien skończyć bujać w obłokach i zająć się odbudowywaniem szacunku do siebie. Wtedy plus sam się odezwie. Ale nie z powodu plusa należy tym się zająć! Jeśli minus ma szacunek do siebie on oderwie się i zniknie z relacji z dysbalansem. Właśnie wtedy jest duża szansa na to, że plus będzie chciał go powrotu i zaproponuje relacje na warunkach równowagi znaczenia. Jeśli minus nie ma szacunku do siebie, on dalej będzie kochał plusa i pozostanie w związku, maskując rzeczywistość swoimi iluzjami. Plusowi będzie się nudziło z minusem i energii na seks i miłość plus nie będzie miał.

To w wielkim skrócie kolejna próba wyjaśnienia tego, dlaczego nie wolno dawać prezenty i kwiaty dziewczynie, która się z Tobą rozstała. Dlaczego na zrobione nam „dalej” nigdy nie wolno robić żadnego „bliżej”.

Prezenty i kwiaty można i należy dawać na początku znajomości (i nie dzielić nigdy rachunku na pół z kobietą, z którą się umawiasz! jeśli nie jesteś biednym studentem) praktycznie bez limitu. Kiedy polarność jest zerowa. Albo w trakcie związku z równowagą znaczenia. Później w razie kłótni czy rozstania te wspomnienia spowodują, że dziewczyna będzie tęsknić.

Więcej i bardziej szczegółowo o pikach i jak ich stosować, przykłady pik i sytuacji – to wszystko będzie w grupie zamkniętej i na szkoleniach.

Proszę o niewysyłanie próśb o dołączenie do grupy, ostatnio skasowałam wszystkie pół tysiąca próśb, ponieważ utrudniają mi odszukiwanie w nich osób, które rzeczywiście chcę dodać. Do grupy dodaje większość osób, biorących udziały w szkoleniach. Nie wszystkie, ale 99% dodaję.

Może ktoś skomentować albo z własnego doświadczenia podać przykład, kiedy szacunek do siebie spowodował, że relacja się odmieniła? Może być przykład relacji z koleżankami, rodzicami, dziećmi, w pracy – bez znaczenia. Proszę )

TK