Dostałam komentarz od kogoś, kto korzysta z informacji, którą zamieszczam na blogu. Kto  był u mnie dawno temu na konsultacji i jest zawiedziony, że nie konsultuje go dalej mailowo i bezpłatnie. Bardzo dziękuję za ten list, bo jest okazja, by  raz na zawsze wytłumaczyć pewne założenia. Przy okazji namacalnie pokazać, jak  w życiu wygląda brak granic. Zamieszczam list, w nawiasie będzie mój komentarz, wszystko, co napisane grubą czcionką to cytat:

Tatiano wybacz mi to co napiszę,ale jakiś czas już to nosze w sobie (właściwie sama nie wiem czemu) 

(i  uważa Pani, że o wszystkich swoich rozterkach należy zawsze informować innych ludzi, że jest to ciekawe dla nich, istotne, że każdy chce się dowiedzieć i potracić swój czas na to, żeby to przeczytać – korona z iluzji o swojej  wyłącznej ważności dla innych, zwłaszcza obcych osób  jest jedną z przyczyn Pani problemów z byłym partnerem, na ile pamiętam Pani sytuacje)

Czytam bloga bardzo chętnie , byłam nawet u Ciebie na konsultacji, ale uważam że jesteś bardzo „skostniała” w zachowaniu. „Skostniała ” ,mam na myśli bardzo sztywna

(Pani zdanie oczywiście stanowi dla mnie pewien odnośnik, będę się starała teraz zmienić, by więcej Panią nie zawodzić)

Wydałaś pieniądze ,uczyłaś się,pogłębiałaś wiedzę

(cieszę się, że jednak Pani zdaje sobie sprawę z wysiłku innych, nie tylko ze swojego)

 a teraz za cały wkład należy Ci się zwrot.

(Pani jest komunistką? 🙂 mój dziadek też był! 🙂 )

Nie zrobisz nic za „darmo”( nic nie ma za darmo, jest choćby czyjaś ogromna wdzięczność za okazane serce).

(droga Pani, to, że nie zgodziłam się konsultować Panią mailowo i bezpłatnie, oznacza, że szanuję swój czas, swoją wiedzę, która, jak Pani słusznie zauważyła, nie spadła mi z nieba, i swoje granice. Nie ma Pani pojęcia, czy robię cokolwiek w życiu  „za darmo” i nie zamierzam Panią w to poświęcać. „Za darmo” w przypadku Pani i innych Czytelników ja robię chociaż by tego bloga. W którym udostępniam mnóstwo przydatnej wiedzy „za darmo” ( Pani ulubione słowo). I proszę mi wierzyć , że wymaga to wysiłku, napisanie chociaż by jednego artykułu, i sporo czasu. Jeśli Pani się nie zgadza z tym, proszę spróbować napisać artykuł, który komuś pomoże. Albo całego bloga. Założyć go, płacić za domenę, poświęcać dużo swojego czasu na pisanie przydatnych artykułów i czytanie komentarzy od obrażonej Pani. To mój czas) 

Czy nikt naprawdę nigdy nic nie zrobił dla Ciebie bezinteresownie gdy potrzebowałaś pomocy?

(opowiem o tym Pani, kiedy zajmie się Pani prywatną praktyką. A ja będę potrzebowała Pani pomocy i zgłoszę się do Pani na terapię)

Pomoc człowiekowi bezinteresownie uważasz za stratę czasu na przyszłość?

(czy jadąc pociągiem w jednym przedziale z ginekologiem lub  internistą i dowiadując się, jaki wykonują zawód, zaczyna się Pani rozbierać i prosić by podotykali Panią tu i tam , bo  Panią  boli? czy jednak udaje się Pani do gabinetu na konsultację?)

Tak ,to prawda Osoby piszą do Ciebie , bo są z Tobą poprzez bloga związane i wydaje im się że jesteś kimś na kogo pomoc mogą liczyć

(rozumiem, że teraz Pani Ich pozbawi tych złudzeń?)

Myślę że ja będą na Twoim miejscu nie udzielałabym oczywiście konsultacji emailowych

(naprawdę?! byłam pewna, że Pani jest dużo lepsza, skromniejsza i życzliwsza ode mnie)

jednakże dałabym jasną ( może nawet co jakiś czas ) informację na blogu jak chciałabym żeby to wyglądało z korzyścią dla wszystkich.

(a, za to dziękuję! potrzebowałam kogoś, kto przyjdzie do mnie na bloga, poczyta, skorzysta z konsultacji i potem nauczy mnie, w jaki sposób powinnam go poprowadzić. korona nauczyciela nie uwiera? 🙂 )

Możesz oczywiście przeanalizować moje każde tu zawarte słowo i skomentować

(dziękuję za pozwolenie, skorzystam, skoro mogę)

jeżeli nie będzie to strata czasu

(już tyle go straciłam, pisząc o konieczności przestrzegania granic i dostając potem takie listy… )

a możesz również zachować to co napisałam tylko dla siebie

(jeszcze raz dziękuję za pozwolenie)

lub w ogóle to zbagatelizować. Napisałam to wszystko z życzliwości oczywiście.

(oczywiście)

Pozdrawiam

Mmm… No cóż. Wydaje mi się, że nie często można spotkać psychologa, który konsultuje bezpłatnie, do tego mailowo, przy tym piszę bloga, robi wszystko „za darmo”, a na opłacenie domeny lub uczęstniczenia w szkoleniach w Moskwie jemu przynoszą co miesiąc potrzebną kwotę i kładą pod drzwi. W każdym razie ja nie jestem takim psychologiem. W związku z tym, dla osób ze słabymi granicami, dla osób, które robią wszystko bezpłatnie, dla osób, które myślą, że wszechświat się ukłoni przed nimi w reweransie, napiszę jak sobie życzyła Obrażona Czytelniczka:

-Nie udzielam konsultacji mailowo, smsowo ani na blogu (robię to przez skype’a lub osobiście podczas spotkania).

-Nie konsultuję bezpłatnie. 

-Uważam, że wystarczająco dużo bezpłatnej i przydatnej informacji udostępniam na blogu. 

-Wszystkie osoby obrażone na partnerów, rodziców, przyjaciół, państwo i mnie, że nie chcę konsultować bezpłatnie zapraszam do przeczytania mojego kolejnego artykułu, który napiszę na temat znaczenia wdzięczności. 

Miłego i owocnego dnia dla wszystkich.

TK