Odnośnie wczorajszego pytania, zadanego w poprzednim wpisie – praktycznie wszystkie odpowiedzi były poprawne 🙂 Niskie poczucie własnej wartości, próba dowartościowania się kosztem innych, by przez chwilę poczuć się lepiej ( zamiast pracować nad sobą i własnymi brakami, co jest skuteczniejszym zajęciem), lęki, psychosomatyka i jeszcze parę innych świństw.

Ale jest dwie „rzeczy”, które łączą osobę, wypowiadającą własne krytyczne zdanie, nie będąc o to proszona i osobę, która boi się latać samolotami. Te same „rzeczy” łączą ich z pozostałymi osobami- bojącymi się zdrady partnera, śmierci, ciężkich chorób i opinii innych ludzi. Te „rzeczy” to są CHĘĆ/POTRZEBA KONTROLOWANIA oraz ZUK(zewnętrzne umiejscowienie kontroli).

ZUK to inaczej mówiąc sfokusowanie swojej uwagi na tym, co się dzieje na zewnątrz. Szukanie błędów i niedociągnięć u innych, obwinianie w swoich porażkach i niepowodzeniach innych (przedmiotów, zjawisk przyrodniczych, ludzi, okoliczności). Złudne wyobrażenie o ważności swojej pozycji, myślach, opinii, emocjach, racji dla świata zewnętrznego. Brak rozumienia, że światu zewnętrznemu jest głęboko napluć na Twoje zdanie. Nawet jeśli w Twoich własnych oczach ono jest wybitnie mądre, sprawiedliwe i genialne. Nie trzeba go starać się wepchnąć gdzie się da. Siedź spokojnie ze swoim ZUK i czekaj na swoją kolej. Nadejdzie ona nie wcześniej, aż świat zewnętrzny umieści Cię w swoim polu widzenia, czyli zauważy. A zauważy wtedy, kiedy staniesz się nie krytykującym tylko przydatnym i potrzebnym jemu. Żeby tak się stało trzeba zacząć od tego, by zmienić swój haniebny i prymitywny ZUK na WUK. Wewnętrzne umiejscowienie kontroli powoduje, że z taką osobą chce się mieć do czynienia. Nawet ktoś, kto nie ma pojęcia o WUK czy innych psychologicznych określeniach powie, że z tamtym Panem czy Panią bardzo miło się rozmawia. Tak samo bywa, kiedy lubimy kogoś i nie umiemy określić za co. Zazwyczaj za to, że ten ktoś ma bardzo dobrze zbudowane granice własne i nie próbuję przekraczać cudzych. Za to, że nie plotkuje, nie osądza, nie przekonuje, nie udowadnia, nie manipuluje, tylko kieruje całą swoją energię i czas na prace nad sobą. Na własny rozwój. Na to, by zrozumieć, co JA zrobiłem źle w tej sytuacji, a nie inni.

Zewnętrzne umiejscowienie kontroli przede wszystkim kompromituje jego posiadacza.

Nie tylko kompromituje, ale również komplikuje całe jego życie. Człowiek, który boi się latać samolotami, ma potrzebę kontrolowania świata. Jemu trudno jest zrozumieć, że istnieją rzeczy i sytuacje niezależne od niego. Że zastanawiać się, czy wszystko jest w pożądku u pilota nie ma sensu. To nie jest w sferze Twojego wpływu. Wiele rzeczy nie są w sferze naszego wpływu, nie trzeba siebie przeceniać. Czy Ty naprawdę myślisz, że jesteś w stanie kierować myślami samolotem? A jeśli tak nie myślisz, to po co się napinasz, jakbyś podnosił niewiadomo jaki ciężar?

Osoby z ZUK nie tylko mają potrzebę kontrolowania/krytykowania innych. Oni zachowują się tak, jak by oprócz nich nikt więcej nie mógł tego zrobić. Dlatego czując, że nie dają radę, że „sytuacja wymyka się z pod kontroli”, ogarnia ich panika. Zimny pot zalewa im czoło, korona z iluzji ześlizguje się z głowy i ten, kto uważał, że coś kontroluje rozumie, że zaraz zemdleje.

Terapia fobii (w tym fobii śmierci) odnosi swój efekt, kiedy „kontroler” zmienia swoje zewnętrzne umiejscowienie kontroli na wewnętrzne. Kiedy zaczyna rozumieć, że istnieją osoby, rzeczy, zjawiska, sytuacje, które zawsze są, były i będą. Były zanim kontroler się urodził i będą po nim. Że jedyne na co on może mieć wpływ, to na siebie. I to nie zawsze ))

Jedyna możliwość nie trwonić energię i nie doprowadzać siebie do atak paniki, to kierować ją na to, co leży w granicach. Na to, co możesz kontrolować, co zależy od Ciebie.

Mój Toffik waży 3 kilo i jadąc ze mną autem przednimi łapkami opiera się o moją lewą rękę, którą trzymam kierownicę. Przez cały czas jest w napięciu, kontrolując, co się dzieje na zewnątrz. Patrzy przez szybę i kontroluje. Zawsze szczeka, jak ktoś podchodzi blisko auta. Reks leży z tyłu i waży 30 kilo. Nie reaguje przez całą drogę, nie szczeka, jak ktoś nam myje szybę na stacji benzynowej. Jest wyjątkowo spokojnym i mądrym synem. Ale gdyby ktoś chciał zrobić mi krzywdę, spacerując późnym wieczorem, został by bez ręki. Reks ma wewnętrzne umiejscowienie kontroli, jest mądrzejszy od wielu ludzi. Toffik jest psem rasowym, ma piękne papiery potwierdzające „błękitną krew”. A Reks nie ma żadnych papierów. Ma tylko paszport dla przekraczania granicy.

Nerwica nie zawsze ma postać fobii. Ale zawsze przynosi cierpienie.

Uważa się, że nerwica powstaje z powodu czynników zewnętrznych. Ale mówiąc w ten sposób tylko utwierdza się „kontrolera” w jego zewnętrznym umiejscowieniu kontroli. Inaczej mówiąc brzmi to tak, jak by psycholog powiedział: ” Tak, masz prawo i możliwość kontrolowania świata zewnętrznego. Ale inni ludzie i okoliczności zawinili. Powinni byli się zmienić dla Ciebie. Stać się takimi, żebyś mógł ich kontrolować!”

Nerwica powstaje, kiedy system nerwowy człowieka nie daje rady z działaniem jakichś bodźców zewnętrznych. Nerwica robi z życia człowieka piekło. Kiedy  korona z iluzji łamie się, „kontroler” dostaje nerwicy. Nie trzeba naprawiać koronę. Trzeba zmienić strukturę osobowości, iść na terapię, pracować nad sobą. Kierować energię wewnątrz, nie na zewnątrz!

Większość ludzi myślą, że mogą kontrolować partnerów, kierować nimi, jakby partnerzy byli w środku ich granic. W środku swoich granic jesteśmy tylko  my sami. To takie trudne dla zrozumienia większości ludzi, że mnóstwo z nich chorują na depresje, nerwice i mają ataki paniki.

Dziewczyna, która ma anoreksje ma ten sam problem. Otoczenie uważa, że ma ten problem z powodu niskiej samooceny. Ona nie ma niskiej samooceny, dlatego, że uważa, że normalne kobiety są straszne i grube, o wiele brzydsze od niej. Na zwyczajne kobiety ona patrzy z pogardą („są obleśnie grube”). Nie powie tak nikomu prosto w oczy ale tak myśli. Lepsze od niej są tylko modelki. Za każdą cenę nie licząc się z potrzebami organizmu zaczyna starać się schudnąć. Niedożywiony mózg nie jest w stanie obiektywnie myśleć, widzieć realność. Dziewczyna uważa, że to zbędna waga uniemożliwia jej szczęśliwe życie. Znowu wróg jest na zewnątrz. Zewnętrzne umiejscowienie kontroli mówi jej, że ona też ma prawo  być taką szczupłą. Gotowa jest umrzeć, ale zostać „idealną”. Umrzeć można łatwo. Idealnym nie będzie nikt.

Litować się i przytakiwać, że inni są winni w „moim nieszczęśliwym życiu”  podczas terapii jest stratą czasu. Uważa się, że jeśli człowiek się wygada, poczuje się lepiej. I że na tym polega rola psychologa. Rzeczywiście wysłuchać i stanąć po stronie osoby z problemami – jest obowiązkiem terapeuty! Ale prawdziwa pomoc polega na tym, by stojąc obok pokazać, jak można zmienić stan rzeczy, na czym polega błąd, i pozwolić człowiekowi podjąć decyzje. Jak chce on żyć dalej. Marnując energię na „uświadomianie” innych i walkę z wiatrakami albo biorąc się do pracy nad sobą. Do ciężkiej pracy NAD SOBĄ, która w perspektywie gwarantowanie przyniesie efekty i spełnienie marzeń. Chociaż z czasem może się okazać, że te marzenia nie były nasze… 🙂

TM