Istnieją firmy, które się zajmują sprzedawaniem laików i komentarzy. Płacisz określoną sumę i dostajesz 100  komentarzy dziennie albo 10 tysięcy polubień strony. Albo jak się tam umówicie. Komentarze powinne być nie tylko pozytywne, negatywne również. To podnosi ranking strony.

Kiedy usłyszałam taką propozycje, pomyślałam, że to mnie chcą płacić, by móc pisać komentarze na moim blogu. Okazało się, że to ja powinnam płacić, żeby mieć ich więcej. Zawsze płaci ten, kto jest najbardziej zmotywowany, kto ma większy interes, komu bardziej zależy. Pamiętacie jak Tomek Sawyer sprzedawał prawo do pomalowania swojego płotu? 🙂

Na przykładzie kupowania lajków i komentarzy jeszcze raz można zobaczyć, jak działa brak równowagi znaczenia.

Kupujący komentarze dla swojego bloga jest minusem. Załóżmy, że na początku znajomości zawsze może być jakiś tam brak równowagi znaczenia. Chociażby dlatego, że ten, kto inicjuje znajomość zawsze jest minusem. On ma potrzebę, skoro inicjuje. Jego pozycja jest od dołu. Zwłaszcza jeśli to kobieta. Gender pozwala mężczyzną nieco bardziej się starać bez szybkiego lądowania w minusie. To nie oznacza, że teraz trzeba siedzieć cicho i się nie wychylać z inicjacją. Można inicjować, jak kobietom, tak i mężczyznom. Chodzi o to, że należy potem dążyć do równowagi znaczenia, a jeśli tego nie następuję, jeśli druga strona się „mrozi”, należy odpuścić. Inaczej to jest droga w minus.

Tak samo z kupowaniem lajków. Na początek nikomu nie znany autor może kupić lajki dla swojej strony, powiedzmy żeby zrobić wrażenie na innych swoją „popularnością”. Ale jeśli to, o czym pisze, to co robi, co sprzedaje  jest nieciekawe i nieprzydatne dla innych, autor szybko zleci w minus, straci pieniądze i zamknie przedsięwzięcie.

Zobaczcie, minus płaci za komentowanie na jego blogu. Plus będzie sam pobierał opłatę za to, ze ktoś będzie chciał zostawić swoją opinię albo reklamę u niego. Plusowi będzie obojętne, jaka to będzie opinia. Dla niego będzie liczyła się kasa,  opinia innych nie będzie dla niego ważna czy ciekawa. On nie będzie tego czytał w ogóle, piszcie co chcecie, pozabijajcie się. Plus ma kasę. Dlatego będzie dużo śmieci na takiej stronie i ogromnych komentarzy, wielkości prześcieradła od ludzi nie zbyt mądrych. Plusowi to nie przeszkadza. Ale nie przynosi też satysfakcji, w sensie motywacji do twórczości. Balans jest wtedy, kiedy autor może sobie pozwolić na usuwanie zbędnych albo nie mądrych komentarzy i pozostawienie tylko ciekawych i motywujących do pisania. Wtedy blog przynosi radość obu stronom. Minus i plus to zawsze skrajności, których należy unikać.

Nie należy pozwalać sobie na bycie plusem (brak szacunku do siebie i partnera) i na bycie minusem (też brak szacunku). Plusa będzie drażnić działalność minusa albo on będzie przymykał na nią oczy, myśląc o czymś innym. Czyli będzie żył bez satysfakcji, życie będzie mu uciekać na bycie z kimś, kto go nie ciekawi. Minus będzie się domyślał, że nie jest ciekawy dla plusa. Że plus go toleruje za drobną pomoc czy zapewnienie komfortu. Samoocena minusa będzie coraz niższa. I energia minusa będzie skierowana nie na to, żeby wyrosnąć, żeby się wzmocnić, rozwinąć, tylko na hodowanie i utrzymywanie iluzji. Ustępując plusowi i zgadzając się na każde warunki minus staje się coraz bardziej niemiły i nieprzyjemny dla plusa. Zamiast tego, żeby zaciekawić się kimś innym, zacząć budować relacje z innym partnerem, minus trzyma się plusa za każdą cenę. Ale cena ta staje się coraz większa. W końcu minus staje się nieprzyjemny nie tylko dla plusa ale i dla siebie również.

Lekki brak równowagi znaczenia jest do zaakceptowania tylko na samym początku zawierania znajomości. Dla mężczyzn staranie się i zabieganie o względy kobiety, która się bardzo podoba jest czymś naturalnym i nie oznacza żadnego bycia minusem. Po prostu należy obserwować czy następuje jakaś dynamika, czy pora zwijać żagle. Ale nie odrazu, nie natychmiast jeśli coś nie wyszło. Nie warto biegać w różne strony, jak kura przed auto  i panikować z powodu braku reakcji kobiety. Można się upewnić jeszcze raz, albo nawet dwa. Lepiej mieć pewność, niż potem żałować i zmieniać zdanie. Tego robić nie wolno. Podjąłeś decyzje- to się jej trzymaj. Ale żeby nie żałować, spróbuj różnych sposobów by się przekonać. I kiedy widzisz, że dynamiki brak, nie ma czego żałować, naprawdę nie ma.

Przychodząc na bloga ludzie szukają czegoś ciekawego i przydatnego, lepiej jedno i drugie. Tak samo w relacjach. One powinne dawać przyjemność i satysfakcje, a nie iluzje i rozczarowania. Tym bardziej nie mogą być sposobem na załatwianie jakichś swoich potrzeb. To zawsze droga w jamę. Nawet jeśli masz stopień profesorski. Wykorzystywanie ludzi do zaspokajania swoich potrzeb finansowych niczym dobrym się nie kończy dla plusa.

Dlatego ludzie krytykują małżeństwa z mezaliansem. Kiedy jeden płaci za iluzje swojej ważności, a drugi korzysta z bonusów materialnych. Inną sprawą jest to, że czasami małżeństwo z mezaliansem wcale nie jest takim, jakim wygląda w oczach innych. To co wygląda na mezalians wcale może nim nie być. Wewnętrzne pole relacji często ( prawie zawsze) różni się od pola zewnętrznego, obiektywnego. Tak że wtedy to będzie już całkiem inna historia.

Mieliście kiedyś relacje z kimś, kto się Wam nie podobał, ale z jakiegoś powodu pozostawaliście w tych relacjach? Żeby nie być samemu na przykład. Albo czy mieliście doświadczenie z potrzebą bycia z kimś, kto nie cenił i nie chciał być z Wami? Rozmawiajmy o tym.

TK