„Pika” to narzędzie, które działa bardzo skutecznie, ale muszą być spełnione następujące warunki: 1. Naszej bliskości chcą 2. Nas niesprawiedliwie potraktowali 3. My jesteśmy ważni dla drugiej strony 4. My obiektywnie mamy racje w 100%, nasze zachowanie jest bez zarzutu, szlachetne, ładne, w granicach.

Jeśli nas nie chcą żadnej piki nie wyjdzie, na przekroczenie naszych granic nalezy w tym wypadku nie pikować tylko po cichu odchodzić. Po cichu i bez stawiania zarzutów. Jeśli nas nikt nie zaatakował tylko my sami kogoś zaatakowaliśmy, żadnej piki nie wyjdzie. Prawda nie na naszej stronie, a używać tak ostrych narzedzi, jak pika można tylko w sytuacji, kiedy mamy całkowitą racje.

Pikę nalezy używać zawsze wtedy, kiedy ktoś atakuje nasze granice. Nie ważne na czym polega atak. To może wyglądać jakkolwiek. Ktoś krytykuje nasze zdjęcie w instagramie,  albo daje coś do zrozumienia lekcewarząc lub wyśmiewając się, albo wprost obraża – przekraczanie granic może być w różnej postaci. Albo w inny sposób , nawet niewerbalnie sprowadza nas do dolnej roli. Chce mieć górę nad nami i tylko w ten sposób budować dalej relacje. Należy nauczyć się to wyczuwać. Niestety, są osoby, które na próbe innych dowartościować się ich kosztem albo w inny sposób sprowadzić do pozycji dolnej uważają, że skoro ze mną tak postępują, muszę przyjąć tą dolną rolę. Tak ma być. Nie, tak nie ma być. Inni traktują nas tak, jak im na to pozwolimy.

Za chwilę napiszę przykład różnych pik, twardych i bardziej miękkich. Ale w tym wszystkim należy zrozumieć, że pika to sprawiedliwe zerwanie relacji. Ucinamy komunikacje z kimś, kto przesadził i miał jakieś korzyści z relacji z nami. Jeśli nie mial korzyści pika nie wyjdzie. Nie da sie zrobić pikę mając bardzo niską wartość subiektywną dla człowieka.

Mała pika to zakończenie rozmowy na przykład. Duża pika to zerwanie komunikacji z kimś, czyje zachowanie nas mocno dotknęło.

Celem piki jest pozbawienie siebie dyskomfortu. Jeśli jest mi tu źle biorę siebie i „zanoszę” w inne miejsce. Jeśli godzę się na złe traktowanie i pozostaje w relacji – lecę w minus. Zawsze. Nie należy czekać, aż ” on zrozumie i się zmieni”. Należy działać i dbać o własne granice. W każdej relacji. Nie ma relacji, która by uzasadniała przezywanie dyskomfortu.

Najważniejsze we wszystkich tych strategiach postepowania jest to, po czyjej stronie leży wina. Wulgarnie powiem, że „opłaca się” być bez winy, mieć racje, postepować szlachetnie i uczciwie. To bardzo ładne zachowanie, które powoduje, że  wszystkie asy wówczas mamy w reku. Jeśli nie mamy racji nic nie wyjdzie. Nigdy się nie wygra nie mając racji, żadna strategia nie zadziała. Ale można się łudzić, że manipulacją się cos osiągnie. Nikt nie zabrania.

Nawet pikaperzy wiedza, że podstawa sukcesu i skuteczności jest ciężka praca nad sobą. Robienie swojej figury w polu innych ludzi lekką i przyciągającą. Kiedy inni sami coś chcą od nas wtedy możemy prowadzić relacje na wlasnych warunkach. A kiedy nie chcą, manipulacje nie pomogą, tylko jeszcze bardziej zniechęcą i wywołają pogardę i obrzydzenie.

Testem na dobrze zrobioną pikę jest poczucie winy u drugiej osoby. Odrazu albo później. Muszą być spełnione trzy warunki:  1. Jestem absolutnie pewny swojej racji 2. Pikuję szczerze 3. Robię to z absolutną pewnością siebie. Inaczej nic nie wyjdzie.

No i oczywiście podstawowy warunek dla piki: druga strona atakuje nas sama. Nie my atakujemy kogoś, tylko nas. Jeśli atakujemy kogoś sami żadnej piki nie wyjdzie.

Zobaczcie przykład dialogu z piką:

-Będziesz robiła prezentacje w srodę?

-Spytaj się o coś lepszego. Zawsze wyskakujesz z głupotami. Czy jestem podobna do kogoś, kto się zajmuje prezentacjami? ))

-Co w tym takiego?

-Pogięło Cię?))

-Rzeczywiście, prościej wyobrazić Ciebie w klubie nocnym z kieliszkiem wina.

Jest to śwrednia, normalna pika. Po niej należy odejść i nie kontynuować żadnych rozmów. Inaczej efekt osiągnięty stawianiem kogoś na miejsce będzie rozmazany. Jeśli z drugiej strony polecą wyzwiska itd – wysluchać spokojnie, uśmiechnąć się i odejść. Ale zachować spokój po czymś takim bywa trudno, więc lepiej od razu się rzegnać.

Można zrobić pikę trochę prostszą i krótsza. Na słowa:

-Pogięło Cię?

odpowiadamy:

-Masz racje, cześć.

albo:

-Masz racje, pojde pooglądam prezentację.

Ważne nie zostawać po tych słowach i nie słuchać przeprosin. Może będzie na to czas, ale napewno nie w tej chwili.

Ważne też żeby nigdy na próbę ataku nie odpowiadać tłumaczeniem się. Nie trzeba myśleć, że jeśli ktoś próbuje nam coś zarzucić, albo sprowokować albo pokazać nasz jakiś błąd, to jest to spowodowane tym, że człowiek  po prostu nic nie zrozumiał. I że jeśli mu wytłumaczymy, to on zrozumie wszystko i przestanie. Gdyby tak było, gdyby ktoś czegoś nie zrozumiał i miał dobre chęci i założenia, to by się po prostu zwrócił z prośbą o wytłumaczenie. Ale atak nie jest prośbą, dlatego nie trzeba się tłumaczyć. Na atak zawsze odpowiadamy zgadzaniem sie. To jest takie ajkido – ktoś wymierza w Ciebie cios ale zamiast się odbijać stawiasz przed nim tarczę. I cały cios spada na głowe tego, kto go wymierzył.

Na przyklad:

-Te ręczniki ukladasz bardzo krywo, nie potrafisz robić to lepiej?

-Nigdy nie dorównam Panu w precyzyjnym układaniu reczników, ale będę się dużo uczył od Pana.

Tylko mówić to nalezy nie z przekąsem, tylko szczerze i z pokorą patrząc w oczy. Zgadzać się z atakiem. Pamiętać, że kazdy atak czy krytyka, czy próba uszczypliwości jest spowodowana potrzebą dowartościowania się drugiej strony. Ale my nie jesteśmy jej/ jego terapeutami, tak że wystarczy postawić tarczę i nie dyskutować.

Tłumaczyć się można i należy wtedy, kiedy faktycznie nie mieliśmy racji! Wtedy należy się wytłumaczyć i jeśli trzeba przeprosić. Tu nie ma dwóch zdań. Pole powinno być czyste, inaczej nasze ruchy dalej będą nieskuteczne.

Teraz przykład tego samego dialogu, ale zepsutego przez osobę, która ma problemy z granicami:

-Czy jestem podobna do kogoś, kto zajmuje się prezentacjami?

-Zrobiłem coś złego, że się spytałem?

-Głupoty gadasz.

-Jesteś zbyt ostra, to nie pasuje do Ciebie.

Ten dialog to porażka. Po pierwsze, jeśli zostaliśmy kopnięci w odpowiedzi na naszą inicjatywę, to nie ma sensu wyciągać piki. Nic nie wyjdzie. Pika, powtarzam, działa tylko wtedy, kiedy ktoś jako pierwszy nas zaatakował. To wleźliśmy z pytaniami sami, więc pika się nie uda. Uda się tylko ochydna odpowiedź niepewnego siebie nieudacznika („zrobiłem coś złego?”) z ambicjami nauczycielskimi („Jesteś zbyt ostra, nie pasuje do Ciebie”). Nikt się nas o zdanie nie pyta, czy mu coś pasuje czy nie. Sami przyszliśmy, sami oberwaliśmy, więc nie trzeba nikogo pouczać tylko po cichu się wycofać z cudzego terenu. Każda odpowiedź z pretensjami na „nauczycielstwo” wywołuje w ludziach rozdrażnienie i niechęć. Rozdrażnienie można będzie później zniwelować ale obrzydzenie czy coś podobne do tego pozostaje na dłużej…

Mamy jakieś pytania odnośnie napisanego? 🙂

Myślę, że zrobimy szkolenie na temat wszystkich strategii, narzędzi do budowania relacji albo na temat powrotu partnera, który odszedł (dziewczyny, na przykład).

TK