Milczenie nie zawsze jest lepszym wyjściem ale istnieją sytuacje, w których rzeczywiście jest jedynym najlepszym rozwiązaniem. Sytuacje, w których na odwrót nie chce się milczeć tylko chce się jak najszybciej powiedzieć dużo zbędnych słów. Pobiec za kimś, dogonić i wszystko wytłumaczyć. W sytuacjach, które chce się natychmiast naprawić, wytłumaczyć się, że nie to się miało na myśli, jeśli ktoś się obraził. Albo w sytuacjach, kiedy ktoś nas oskarża niesprawiedliwie, też od razu chce się wszystko sprostować. Ale robić tego właśnie teraz nie należy. Wydaje się, że jak natychmiast powiemy słowa usprawiedliwienia albo przeprosimy, to wymażemy całe nieporozumienie, jak gumką w zeszycie. Tak nie będzie, będzie tylko gorzej, lepiej wziąć nowy zeszyt i napisać od nowa, niż skreślać i wymazywać w starym.  Ale żeby przepisać od nowa trzeba przypomnieć sobie o Kronosie )) i wziąć na wstrzymanie.

Nawet jeśli powiedzieliśmy coś złego albo powiedzieliśmy za dużo, albo zostaliśmy źle zrozumiani nie warto tłumaczyć się, przepraszać i mówić, że nie to  miało się na myśli. To zawsze wygląda żałośnie. Po pierwsze, żeby kogoś nie urazić należy pomyśleć zanim  się coś powie. Kończyć powoli ze swoim egocentryzmem i myśleniem na głos. Po drugie, jeśli palnęło się  jakąś głupotę trzeba wzruszyć ramionami, najwyżej zgodzić się, że jest się chamem i zaczekać aż minie czas, żeby sytuacje „przepisać”. Przepisywać najlepiej nie słowami (nigdy nie trzeba wracać do tego, co było, zwłaszcza do przykrych chwil) tylko robiąc coś dobrego i przydatnego dla tej osoby. Czas jest najlepszym sprzymierzeńcem, czas powoduje, że sytuacja się zmienia. Wszystko w życiu się zmienia z biegiem czasu ))  I wszystko wygląda inaczej.

Jeśli ktoś nas niesprawiedliwie ocenia albo celowo mówi jakieś złe rzeczy na nasz temat – nie trzeba nic robić. Nie tłumaczyć się, nie dyskutować, nie komentować. W ogóle nauczenie się nie odpowiadania na atak powoduje, że atakujący przegrywa jeśli w porę się nie zatrzyma. To jest jak ajkido – cały cios wymierzony w nas spada na głowę tego, kto go wymierzył. Im bardziej się stara, tym bardziej się pogrąża przy braku reakcji z naszej strony. Ze zwyciężcy staje się przegranym.

Jeśli niesprawiedliwie oceniliśmy kogoś my sami, też nie należy natychmiast przepraszać. Przeprosiny tu i tam wcale nie świadczą o dobrym wychowaniu człowieka. Świadczą o jego słabości i tchórzostwie. To jeszcze bardziej psuje wrażenie o nim. Można zmienić temat a potem za jakiś czas zrobić, jak pisałam coś dobrego dla tej osoby. Jak wygląda tłumaczenie się? Na przykład kolega mówi do koleżanki: ” Ta sukienka nie pasuje do Ciebie” Koleżanka jest zdziwiona i przebywa w lekkim szoku. Zamiast mówić natychmiast: „Wiesz, nie to miałem na myśli. Po prostu masz dużo ładnych sukienek, w których wyglądasz świetnie a ta jakoś nie zbyt pasuje do Ciebie”. Czy sens się zmienił ? ) Nie. Jeszcze bardziej się podkreśliło własną głupotę. Jeśli koleżanka słusznie powie: ” Czy ja się Ciebie w ogóle pytam o zdanie? 🙂 ” nie trzeba się pogrążać dalej i mówić : ” Nie chciałem Cię obrazić przecież! Przepraszam! Masz ładną sukienkę, po prostu w innych wyglądasz jeszcze lepiej”.  Mało, że powiedział głupotę, to jeszcze bardziej się pogrążył robiąc z koleżanki obrażalską.  Już lepiej by było, by przełknął swój nietakt, nie prostował go i za jakiś czas po prostu powiedział : ” Bardzo ładną masz tą sukienkę”. Gdyby dziewczyna się zdziwiła ” Przecież mówiłeś, że Ci się nie podoba?” mógł by powiedzieć ” Myliłem się, źle zobaczyłem”.

W ogóle  biec za kimś w podskokach i tłumaczyć się jest wyjściem takim sobie. Nawet jeśli ten ktoś chce odejść. Nawet jeśli zrobiliśmy głupotę, faktycznie. Powiedzieliśmy za dużo albo zachowaliśmy się tak, że żałujemy tego. Nie trzeba siebie od razu zdradzać i przepraszać. Skoro powiedzieliśmy coś, to znaczy, że tak czuliśmy się. Skądś te emocje się wzięły. To są nasze emocje. To dlaczego natychmiast na widok czyjegoś niezadowolenia chcemy przepraszać i zmieniać zdanie? Czyli nasze własne emocje nie są tak ważne, jak czyjeś niezadowolenie? Jeśli ktoś chce odchodzić niech odchodzi. Nie trzeba siebie zdradzać przy każdej okazji. Chcemy być sobą czy chcemy być kimś, kto się komuś podoba? Jeśli ten, kto odchodzi jest tak bardzo ważny można będzie z nim później nawiązać kontakt. Nie wracając do przeszłości tylko robiąc coś dobrego dla niego teraz. Ważne by nie odchodzić samemu od siebie. Nie rzucać siebie dla potrzeb innych i nie zdradzać siebie samego.

Jeśli w odpowiedzi na czyjeś niezadowolenie podwijamy ogon i zaczynamy jęczeć nikt nie myśli o nas, że jesteśmy dobrze wychowani. Po prostu dajemy do zrozumienia, że nasze słowa są nic nie warte. Że to, co mówimy – tym można nie przejmować się, bo jesteśmy tchórzami. Takie wrażenie chcieliśmy sprawić?

Dlatego:

Cóż, palneliśmy głupotę. Każdemu się zdarza. Nie trzeba się katować i pluć sobie w brodę. Na przyszłość po prostu trzeba uważać. A teraz należy wybaczyć sobie hojnie i nie zaprzątać więcej sobie tym głowę). Można wysłuchać pretensje drugiej strony (słuszne), odetchnąć i wzruszyć ramionami. Można przeprosić w ostateczności (ale jeden raz!). Jeśli każą nam odejść – odchodzimy. Na pożegnanie mówimy, że bardzo nam przykro. Jeśli faktycznie przykro i żałujemy. A jeśli nie, to odchodzimy szybko i nic nie mówiąc. I bardzo spokojnie.

Ta sytuacja  będzie miała ciąg dalszy. Za jakiś tam czas. Jeśli oczywiście nie będziemy się rozszarkiwać, kłaniać się i przepraszać, próbując schować  tą  niezręczność po kieszeniach. Nie da się jej schować. Dlatego odchodzimy spokojnie, z wyprostowanymi plecami.  Kronos zrobi resztę za nas ) Mówiąc krócej: zrobiliśmy głupotę i koniec, finito. Nigdy nie należy się tłumaczyć.  Każde słowo tłumaczenia się działa przeciwko nam, osłabia naszą pozycje w polu. Nie poprawia tylko ją osłabia. Zwłaszcza jeśli nikt nas się o nic nie pyta. Głupio jest biec i przepraszać. W ten sposób niszczymy wartość wszystkich naszych słów, emocji i odczuć.

Zauważaliście za sobą przymus tłumaczenia się? Często się tłumaczymy? )

Tk