Jak każda manipulacja wymuszanie powoduje, że figura „wymuszacza” zmniejsza się i słabnie. Staje się krzywa, nieatrakcyjna i powoli ten, kto wymusza zostaje minusem. Każda manipulacja powoduje obniżenie subiektywnej ważności manipulującego.

Nawet jeśli manipulant stara się  robić to delikatnie. Tak, by jego ofiara uznała potrzeby manipulanta za swoje własne.  Mimo to manipulacja zawsze jest wyczuwalna przez „ofiarę”, dlatego nawet jeśli jest nieuświadomiona powoduje, że akcje manipulanta spadają.

Życie i wszechświat zostały stworzone w ten sposób, że nagrodę dostaje tylko ktoś, kto pracuje nad sobą. Kto dąży do celu nie drogą oszukiwania innych, tylko drogą własnej ciężkiej pracy. Natura jest zainteresowana rozwojem człowieka, jego ewolucją. A manipulacja ma na celu pójście na łatwiznę, oszustwo, korzystanie z cudzych zasobów lub oszczędzanie sobie wysiłku. Absolutnie sprawiedliwie manipulant  z czasem staje się minusem.

Porozmawiajmy o manipulacji przy pomocy wymuszania.

Wymuszać cokolwiek oznacza postępować nieekologicznie. Czyli osiągać swój cel dzisiaj, pozbawiając siebie jakiegokolwiek jutra. Niezapracowane „dzisiaj” zmusza do brania kredytu dla „jutra”, kredytu pod bardzo wysokie oprocentowanie. Za każdy nieekologiczny ruch trzeba będzie w przyszłości zapłacić.

Wymuszanie, jak każda manipulacja, jest działaniem nieekologicznym. Nawet jeśli jest przeprowadzone tak sprytnie, że  ofiara manipulacji myśli, że sama tego chciała. Wymuszając coś powoduje się, że sympatia, zaangażowanie w relacje, zainteresowanie wymuszaczem słabnie. Może ktoś nam się mało podoba, ale taki stan rzeczy może się zmienić. Możemy się zakochać za jakiś czas albo zauważyć coś, czego nie widzieliśmy wcześniej. Ale jeśli manipulant  wymusza, nasze słabe zainteresowanie nim jeszcze bardziej się obniży.

Tak się dzieje dlatego, że dając coś nie z własnej woli tylko z powodu niezręczności, lęku, obawy, litości itd, robimy to wbrew sobie. Naszej własnej motywacji było zbyt mało. I stanie jeszcze mniej, jeśli za każdym razem będziemy zmuszani do robienia czegoś, czego robić nie chcemy. Nawet zmuszani bardzo delikatnie.

Niektóre osoby tego nie rozumieją. Wydaje im się, że jeśli sprytnie wymuszą coś na kimś, to tamta osoba się nie zorientuję, że zrobiła to wbrew własnej woli.

Zobaczmy dialog:

-Przykro mi, ale nie spędzimy urlopu razem. Postanowiłem wyjechać sam, w inne miejsce, niż planowaliśmy. Muszę zastanowić się nad pewnymi sprawami, przemyśleć wszystko.

-Szkoda, że nie jesteś w nastroju. Ale rozumiem i szanuję Twoje prawo na prywatność.

Widzimy w tym dialogu wymuszanie? Mężczyzna mówi wprost, że nie chcę nigdzie z nią jechać, poza tym chce przemyśleć, czy ich relacje mają sens. Mimo to kobieta udaje, że nie rozumie tego. Udaje, że on chce pomyśleć o czymś innym, niż ich relacje. Wyraża mu  wspólczucie i mówi o szacunku do jego prywatności.

Takie udawanie, że się nie rozumie, jest przykładem wymuszania.

-Może woli  Pani wrócić do domu?

-Nie, nie, ja się nie spieszę!

-Do widzenia Pani!

-A może umyję podłogę? )

Takie udawanie, że się nie rozumie, że się z Tobą  pożegnali jest wymuszaniem. Koleżanka liczy na to, że kolega się rozmyśli, że zmieni zdanie i podtrzyma jej grę. Wymuszanie sprawia, że jej figura w jego oczach się kurczy, maleje, staje się lepka i chce się jej pozbyć jeszcze bardziej.

Udawanie, że się nie rozumie sprawdza się w innej sytuacji. Kiedy ktoś próbuje pociągnąć za sznurek (pinguje :”hej, co tam?” albo lajkuje zdjęcia, albo w inny sposób robi z siebie debila) – wtedy udawanie jest właściwą reakcją. Jeśli ktoś chce kontaktu z nami, mówi albo pisze wprost. Nie trzeba podtrzymywać tej gry „na migi”. Na rzucanie nam kości nigdy nie reagujemy.

W sytuacji wymuszania udawanie, że się nie rozumie tylko pogłębia niezręczność sytuacji. Jest to zachowanie nieprzyzwoite wręcz. Nieprzyzwoitym jest udawanie, że się nie rozumie, że chcą się ciebie pozbyć.

Jak nie wymuszać na kimś zmiany decyzji? Jak nie być lepkim i żałosnym? Po prostu rozumieć aluzje. Jeśli ktoś nie rozumie aluzje, rozstawanie z nim się przedłuża.

Odpowiedź na próbę rozstania: „Szkoda, że nie jesteś w nastroju. Ale rozumiem i szanuję Twoje prawo na prywatność”  jest udawaniem, że się nie rozumie z jakiego powodu kolega rezygnuje ze wspólnego urlopu.

Dlatego kolega  próbuje dalej: „Jesteś inteligentną kobietą. Cieszę się, że rozumiesz mnie. Od momentu rozstania z żoną nie mogę się sfokusować na niczym innym, miałem bardzo ciężki ten rok, bla-bla-bla…. bla-bla-bla”. Dziewczyna odpowiada: „Oczywiście, że rozumiem Ciebie. Dam Ci tyle czasu ile potrzebujesz. Szanuję Twoją decyzje”.

O czym pisze kolega? O tym, że ona mu przeszkadza sfokusować uwagę na własnych sprawach. Co odpowiada koleżanka? Że widzi jego rozterki ale chciała by się upewnić, czy on napewno nie chce je mieć? ))

Z jej strony to nowy poziom wymuszania i lepkości. Część jej figury łamie się i odpada.

Koleżanka chce być dobrą i wyrozumiałą, czule głaszcząc kolegę po głowie. Ale kiedy ktoś nie chce być w związku, kiedy ktoś się wyrywa, być dobrym i wyrozumiałym nie należy. Należy wręcz pomóc człowiekowi odejść, by nie miał wyrzutów i nie ciągnął tą niezręczną sytuacje w nieskończoność. Co powinna była odpowiedzieć dziewczyna? Powinna była powiedzieć, że nie rozumie dlaczego on się tłumaczy? Przecież ona go nie trzyma. Mogła by dodać, że nie zauważyła, że on się tak męczy inaczej by nie zatrzymywała go już dawno. Ale ona potwierdza, że widziała, że on się męczy ale łagodnie nadal trzymała go przy sobie. Lepkość nabiera obroty.

W tej sytuacji mogła nawet zrobić „pikę” – powiedzieć, że nie rozumie dlaczego on to wszystko jej pisze? Po co ją błaga o rozstanie? Wymyślił sobie jej miłość i cierpienie.

Kiedy ktoś chcę zakończyć relacje, należy mu w tym pomóc, „wypchnąć” go z nich, zamiast trzymać za spodnie i ciągnąć do siebie. Zapewnić, że nie trzeba tłumaczeń, że nawet sama chciała to zaproponować, że nikt nikomu nie jest nic winien.

A ponieważ dziewczyna jęczy i kurczowo się trzyma, kolega piszę do niej kolejnego maila: ” Dzień dobry 🙂 Mam nadzieję, że dobrze się czujesz i wszystko u Ciebie ok. Rozumiem, że moja zmiana planów była szokująca dla Ciebie, mogę sobie to wyobrazić. Ale teraz kiedy jestem sam zauważąm, że czuje się lepiej, mam pewnie jakieś problemy natury psychicznej, to nie jest związane z Tobą. Poprostu muszę pobyć sam i poukładać sobie wszystko w głowie. Nikt za mnie tego nie zrobi. Im dłużej bym to odkładał, tym gorzej by było dla Ciebie i dla mnie. Możemy kiedyś o tym porozmawiać, jeśli będziesz tego chciała. Kiedyś później, poczekamy, niech minie czas. Chcę porozmawiać o tym na spokojnie, nie tak, jak poprzednio, kiedy straciliśmy głowę. Dlatego nie ustalam limitu czasu dla Ciebie, możesz odpisać, kiedy będziesz chciała )) ”

Tego haniebnego majla by nie było, gdyby koleżanka nie jęczała, jak porzucony na ławce kotek.

Ale tu dziewczyna robi kolejny błąd – nie odpisuje na tego maila! )) W związku z jej wcześniejszym zachowaniem teraz trzeba było właśnie odpisać! Ponieważ brak odpowiedzi w tej sytuacji również wygląda, jak wymuszanie. Wymuszanie na nim innej wiadomości. Kolega tysiąc razy powiedział, że nie chce z nią być. I brak odpowiedzi w tej sytuacji wygląda, jak obrażanie się 5 letniej dziewczynki.

Co powinna była odpisać? Że wszystko ok, że ona i sama cieszy się z tego rozstania, ponieważ też się czuła źle w tej relacji. Należało dać do zrozumienia, że żadnej krzywdy jej nie zrobił.

Ale koleżanka milczy. Dając do zrozumienia, że nie takiego maila się spodziewała. Że lepiej, żeby napisał innego, na tego maila ona nie ma odpowiedzi! :)))

W tej konkretnej sytuacji milczenie wygląda, jak propozycja napisać coś innego. To też jest wymuszaniem.

Milczeć można wtedy, kiedy wszystko zostało już powiedziane, wszystko jest jasne i nie ma co dodać. I nie ma sensu dodawać.

Kolega pisze ostatniego maila, najgorszego ze wszystkich: ” Dzień dobry, mam nadzieję, że wszystko dobrze u Ciebie, mimo wszystko. Chcę Ciebie uprzedzić, że wyczyściłem facebooka, powyrzucałem wszystkich znajomych z niego, zostawiłem tylko najbliższą rodzinę i przyjaciół. Miałem problemy w pracy z powodu udostępnienia pewnej publikacji. Ktoś ją rozpowszechnił i wyszło nieciekawie. Oczywiście, mam do Ciebie pełne zaufanie, nie myślę, że to Ty. Mimo to usunąłem Ciebie ze znajomych, tak, na wszelki wypadek. To pomoże mi też nie zaogniać relacji z matką moich dzieci. A wiesz, że przez ostatni rok straciłem sporo nerwów. Zostało u mnie parę Twoich rzeczy, mogę je przywieźć do  garażu, kiedy będziesz w pracy.  Myślę, że kiedyś spotkamy się i porozmawiamy 🙂 Jeśli będziesz tego chciała”.

W tym mailu kolega pisze, że zablokował ją, że jeśli ona bardzo chce, to kiedyś będą mogli porozmawiać, ale nie teraz, tylko KIEDYŚ tam. Że boi się, że ona popsuje mu relacje z zoną. Że ogólnie boi się jej. Jej głupoty, jej podłości, jej zemsty.

To jest przykład tego, do czego prowadzi wymuszanie.

Pytanie do Was: czy koleżanka powinna była odpowiedzieć na tego ostatniego maila? Czy lepiej było zignorować? A jeśli odpisać, to co?

TM