Narkoman kokainowy zawsze jest przekonany, że nie jest narkomanem. Że nie jest uzależniony, że może w każdej chwili przestać. Może, po prostu nie chce. Ale jak by chciał, to by oczywiście mógł.

„Mogę ale nie chce” to kolejna korona z iluzji, którą bardzo często zakłada ktoś, kto ma braki w którymś z zasobów. Czyli ma zasób słabo rozwinięty albo w cale. Nie zajmuje się nim, bo wymaga to sporo energii. Zasób dobrze rozwinięty (wewnętrzny) sam daje energię, zajmować się nim coraz przyjemniej, to nie wymaga wysiłku. Ale zasób nierozwinięty, sfrustrowany, energii na rozwój potrzebuje bardzo dużo. I ją trzeba skądś brać…

Załóżmy, że się ma braki w zasobie pracy albo miłości, albo w zasobie wyglądu. Taki ktoś wie, że musi pracować ale jemu się nie chce, robi to na siłę. Wie, że trzeba poznawać nowe osoby, by rozwinąć zasób miłości, ale nie chce mu się zawracać tym głowę. Wie, że trzeba uprawiać sport, by w miarę dobrze wyglądać ale po co, i tak wygląda nie najgorzej. Gdyby chciał, to oczywiście mial by znakomity wyniki z każdej z tych sfer. Po prostu nie chce, myśli, że brakuje mu motywacji.

Ale brak motywacji to skutek, a nie przyczyna. Korona z iluzji szepcze na uszko: ” Wszystko potrafisz, po prostu Ci się nie chce”.

Jest dokładnie na odwrót. Niczego nie potrafisz, inaczej by Ci się chciało! Dlatego, że „potrafimy” tylko to, co umiemy, co sprawia nam przyjemność, a przynajmniej nie wywołuje w nas stres. Czyli taki zasób musi być w miarę dobrze rozwinięty. Zasób, który mamy słabo rozwinięty zabiera dużo energii i wynik mamy bardzo marny, co dodatkowo frustruje. Zajmować się czymś takim w ogóle się nie chce.

Podwodne kamienie w tej sytuacji są takie, że dopóki się myśli „potrafię ale nie mam motywacji” zasoby niszczeją coraz bardziej. „Nie mam  pieniędzy, bo jestem uczciwym człowiekiem i nie kradnę” – bardzo wygodna korona z iluzji, która swietnie maskuje fakt, że komuś nie chce się więcej pracować, szukać rozwiązań, rozwijać się, szukać dodatkowej pracy i możliwości. „Nie mam powodzenia u płci przeciwnej, bo jestem osobą niezależną i nie chce, by mnie ktoś narzucał swoje oczekiwania” – można pomyśleć, że gdybyś chciał, ustawiła by się kolejka adoratorów. Człowiek niezależny może mieć mnóstwo wielbicieli, jeśli ma dobrze rozwinięty zasób miłości. A jeśli zasób jest sfrustrowany, można chcieć być „zależnym” ale nic z tego nie wyniknie.

Im więcej się myśli „po prostu nie chce”, tym bardziej spada motywacja i topnieje dany zasób.

Motywacje ma się wtedy, kiedy coś się robi, to się powoli udaje, poprawia się nastrój i wzrasta motywacja. Motywacja nie może zjawić się na pustym miejscu. Jeśli ja nie lubię matematyki, ja nie mam motywacji do zajmowania się tym głupim zajęciem. Ale jeśli przygotowując się do egzaminu z konieczności udaje mi się w końcu rozwiązać zadanie, moja motywacja wzrasta do niebios, mi się nagle zaczyna chcieć i interesuje ten przedmiot. I odwrotna sytuacja. Nie muszę mieć motywacji, by pracować z dziećmi. W przedszkolu, szkole, na obozie letnim. Moja córka była skierowana ze szkoły na prowadzenie zajęć w przedszkolu. Miała dzieciom czytać bajki. Poszłam z nią i dosłownie wprosiłam się, by mi pozwolili być obecną podczas jej zajęć z dziećmi. Ponieważ ja kocham dzieci, zajęcia z nimi, ja też  pracowałam kiedyś jako wychowawczyni, ja nie muszę mieć do tego motywacji, dla mnie to ogromna radość i przyjemność. Ponieważ ten zasób mam bardzo dobrze rozwinięty.

Co chce przez to powiedzieć? Kiedy robimy coś, co nam nie wychodzi, nasza motywacja maleje. Nie chcemy się tym więcej zajmować. Czujemy rozczarowanie w swoich umiejętnościach. Jeśli te braki zamaskować stwierdzeniem „potrafię ale nie chce”, problem się zwiększy. Trzeba zdać sobie sprawę, że nie umiem, nie wychodzi mi to i muszę zrobić parę drobnych kroków, żeby motywacja powstała. Motywacja nie wynika z niczego. Najpierw musi być działanie, nie zbyt wielkie, żeby się nie zniechęcić porażką, a wtedy znajdzie się motywacja.

Dziewczyna czy chłopak nie chcą chodzić na randki, bo nikt im się nie podoba. Wszyscy są „straszni”. Czekają na prawdziwą, namiętną miłość. Można się jej doczekać oczywiście, ale z głodu to będzie prawdopodobnie zależność, patologiczne przywiązanie i skończy się to źle. Dlatego, że trzeba chodzić na randki, rozwijać w sobie nawyki komunikatywne, uczyć się robić dobre wrażenie, uczyć się podobać, czyli dawać przyjemność innym. A nie siedzieć  na miejscu biernie i czekać, aż trafi się ktoś, kto da przyjemność Tobie. Jeśli taki ktoś się zjawi, to bezpłatny ser jest w pułapce na myszy, zapłacimy za przyjemność bez wysiłku bardzo dużą cenę. Żeby chodzić na randki wystarczy zaciekawienie nowo poznaną osobą. Nie trzeba myśleć „To on! Miłość mojego życia!”, wystarczy, że człowiek nam minimalnie się podoba. Bardzo się podobać na początku nie może nikt, ludzie są bardzo zamknięci. Człowiek się zaczyna podobać kiedy się powoli otwiera. Żeby się otworzył, trzeba go „ocieplić”, „oswoić”, czyli dać coś z siebie, nie licytując się, nie oczekując na wzajemność. Drapieżnicy wygrywają tym, że potrafią obcej osobie dać dużo siebie, zachowywać się, jak by ten ktoś bardzo ich interesował, mieć cały swój fokus na nim, prowokować do rozmów i opowiadań o nim samym. Nagle człowiek zaczyna odczuwać, że przed nim ktoś wyjątkowy, ktoś, kto go słucha, ktoś, kto jest „ciepły” i człowiek się otwiera. Drapieżnik też nie ma motywacji na początku. Oczywiście ma ją, ale tamta motywacja jest „od głowy”, to coś innego.

Dlatego nie trzeba wymyślać, że się nie da bez ogromnej motywacji pójść na rozmowę kwalifikacyjną czy na randkę. Oczywiście, że można. Trzeba podnieść pupę z fotela i iść. Trzeba zacząć coś robić, bo z niczego nasza motywacja nie powstanie. Ale kiedy zaczniemy działać może powstać reakcja zwrotna po tamtej stronie i nasza motywacja się zwiększy. To „roztopi” drugą stronę, a to z kolei jeszcze zwiększy naszą motywacje.

Motywacja powstaje wyłącznie po osiągnięciu jakiegoś wyniku, z pustego miejsca jej nie ma skąd się wziąść.

Nie ma sensu medytować, sprawdzać horoskopy, chodzić do wróżki i zajmować się głęboką psychoanalizą. Trzeba wstać z sofy i zacząć coś robić.

Motywacja nie bierze się znikąd. Gdyby tak było, gdyby nie mając umiejętności i doświadczenia dostalibyśmy fale motywacji do zrobienia czegoś, ścieło by nas z nóg. Co byśmy zrobili z tą namiętnością do robienia czegoś, z tą motywacją, nie mają umiejętności w tej kwestii? Umiejętności zdobywa się poprzez działanie. Kiedy widzimy dobry wynik – zjawia się motywacja.

Bez dobrego wyniku, bez reakcji zwrotnej silna motywacja jest niebezpieczna. I hazard, i namiętna miłość są niebezpieczne bez reakcji zwrotnej ze strony zasobu. Spłonęlibyśmy w tym. Dlatego nierozwinięty zasób blokuje motywacje. To chroni nas przed niebezpieczeństwem. Nie potrafiąc coś robić nie można być zmotywowanym do robienia tego.

Tak że zamiast siedzieć na pupie i czekać na motywacje albo nieziemską namiętność , zaczynajmy sami robić coś krok po kroku w kierunku motywacji. czego wszystkim nam życzę 🙂

<3