Już nie raz mówiliśmy o tym, że krytykując kogoś albo starając się kogoś ukłuć, robiąc mu uszczypliwe uwagi zdradza się jedynie  głębokie problemy emocjonalne  i własną niską samoocenę.

Z problemami należy iść na terapię, zamiast pokazywać je całemu światu.

Człowiek zdrowy psychicznie, nie posiadający głębokich  struktur kompleksowych nigdy nie będzie wyrażał krytycznej opinii o innych ludziach. Zwłaszcza jeśli nie zostanie o nią poproszony.

Niezgadzanie się z kimś albo czymś  jest działaniem w granicach. Ale mówienie o tym, nie będąc pytanym, jest przekraczaniem cudzych granic.

Człowiek zdrowy psychicznie, nie posiadający kompleksów nie będzie miał potrzeby marnowania energii i czasu na udowadnianie komuś, że ten ktoś niema racji. Pójdzie dalej po prostu, zajmując się swoim życiem.

Żeby wyrażać krytyczną opinię albo rady należy być o nich: a) poproszonym i b) mieć pewność co do ważności swojej opinii dla innych ludzi. Mieć pewność co do własnej ważności dla kogoś.

To niby nie jest skomplikowane dla zrozumienia, a mimo to zawsze znajduje się ktoś, kto ma problemy ze zrozumieniem pojęcia granic. Powodem tego jest nieopanowana potrzeba „wstać nad kimś” od góry. Tym bardziej jeśli ten ktoś w czymś jest lepszy od Ciebie. Zazdrość i chęć dowartościowania się czyimś kosztem powodują, że korona zjeżdża na oczy,  zasłaniając cały widok. Zazdrość – inaczej kompleksy i samoocena na samym dnie.

Słabe granice to nie tylko potrzeba krytykowania innych. Słabe granice to też lepkość w relacjach albo chodzenie „z otwartą buzią”. Otwartą buzią próbuje się coś zjeść. Coś, co nie należy do Ciebie. Czyjś czas, czyjąś uwagę, czyjeś zasoby, czyjeś umiejętności czy wiedzę. Jeśli ktoś ma przed Tobą zamknięte granice i nie chce się dzielić niczym swoim (czasem, uwagą, zasobami itd), nie trzeba otwierać buzie i starać się to odgryźć. Można jedynie postarać się zrobić coś, żeby człowiek sam chciał otworzyć przed Tobą granice i sam chciał Tobie coś dać.

Trzeba nauczyć się nie otwierać buzie na cudze i patrzeć zawsze do własnego talerza.

Inaczej nie da się iść dalej. Nie da się budować komfortowych relacji. Takie relacje można zbudować z kimś, kto jest lekki, przyjemny, ciekawy i ma charyzmę. Charyzma to inaczej mówiąc energia. Nie uroda, waga, wiek czy narodowość tylko energia człowieka.  Energię ma tylko człowiek z wysoką samooceną. A lekkość i przyjemność dają autonomia i samodzielność w pokonywaniu własnych problemów, zamiast obciążać nimi innych ludzi. Nawet jeśli próbować zamaskować obciążanie innych w taki sposób, że inni nie będą mogli odmówić, to i tak WS się zmniejszy i następnym razem Ciebie zaczną unikać.

Unikają kogoś, czyja figura w polu relacji została zdeformowana. Została krzywa, niska, wątła, nieatrakcyjna. Tak zawsze bywa, kiedy umiejscowienie kontroli się staje zewnętrzne. Staje się takim nie tylko, kiedy człowiek żąda czegoś od innych ale nawet jeśli po prostu oczekuje. Kobieta oczekuje, że mężczyzna do niej zadzwoni. Ona nie ma na to wpływu, to jest w jego granicach – zadzwonić czy nie. Jeśli jej WS dla niego jest wysoka, on zadzwoni. Jeśli niska – nie musi. Ale oczekując tego i nie rozumiejąc swojej niskiej WS dla niego kobieta się staje oczekiwaczem. Jej siły i stabilność maleją, a korona z iluzji i potrzeba w tym mężczyźnie rośnie.

Tak jest ze wszystkim. To, na co nie mamy wpływu i to, czego nie chcą nam dać – leży poza naszymi granicami. Dlatego lepiej w porę zdać sobie z tego sprawę i zamknąć buzie. Inaczej się zostanie lepkim, klejącym się minusem.

Chodzić z otwartą buzią oznacza zmianę wewnętrznego umiejscowienia kontroli na zewnętrzne. Oznacza to, że chce się kierować cudzymi zasobami (czasem, myślami, chęciami, planami).

Chodzić z otwartą buzią, żeby ugryźć co nie Twoje zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna się oczekiwanie na coś, liczenie na coś, co leży poza Twoimi granicami.

Po prostu warto nauczyć się zmieniać umiejscowienie kontroli z zewnętrznego na wewnętrzne. Przestać poprawiać innych i skupić się lepiej na własnych problemach i niedociągnięciach, na pracy nad własnymi kompleksami. I przestać liczyć na to, że ktoś będzie chciał nam poświęcać swój czas, energię czy zasoby. Nie musi. Nikt niczego nie jest nam winien. Będzie chciał – to co innego. „Sami zaproponują i sami wszystko dadzą” (c) M.Bułgakow A póki nie dają, oznacza to, że granicy na razie zostają zamknięte. I otworzyć je można jedynie podnosząc swoją WS dla tej konkretnie wybranej osoby…

TM