W komentarzach padło pytanie: ” Jak zamknąć Gestalt?”

Czym jest „niezamknięty Gestalt” wiemy, tak? To sytuacja, która nie została logicznie zakończona. „Logicznie” w sensie naszych oczekiwań. Spotykamy się z chłopakiem, on nam się podoba, budujemy jakieś plany, on zaczyna wycofywać się, odpowiada rzadziej albo wcale – a my już zaplanowałyśmy stworzyć z nim komórkę społeczną! I co teraz? Zakochaliśmy się. On znika, a my zostajemy z niezakończonym Gestaltem… W którymś z filmików albo wpisów (już nie pamiętam) opowiadałam o  efekcie Zejgarnik, polegającym na tym, ze człowiek zawsze wraca myślami do sytuacji, która pozostała niedokończona … To zmusza nas do myślenia o kimś, z kim nie widzieliśmy się latami, kto nie zagrał w naszym życiu istotnej roli. Ale relacja z kim została z jakichś powodów niespodziewanie przerwana. Będziemy racać myślami do tamtej sytuacji, coś nas nie będzie odpuszczać.

Będąc w restauracji Pani Zejgarnik (uczennica mojego ukochanego Kurta lewina) zauważyła, że kelnerzy świetnie pamiętają skomplikowane zamówienia … do chwili, aż nie zostaną one zrealizowane. Po ich realizacji nie potrafią przypomnieć sobie żadnego szczegółu.

Dając zadania do wykonania swoim uczniom Pani Zejgarnik nagle przerywała niektórym z nich proces rozwiązywania. Ci uczniowie, którzy nie rozwiązały zadania pamiętali o szczegółach  1,9 razy bardziej, niż ci, co rozwiązali go.

Trochę odbiegnę od tematu. Ostatnio napisała do mnie dziewczyna, którą konsultowałam. Na skutek jej rozsądnego zachowania były plus się odezwał. Napisał i zadzwonił. I w tym momencie ona poczuła, że już jej nie zależy, poczuła ulgę. Właśnie o to w tym chodzi. Po co robimy szkolenie na temat powrotu plusa? Nie po to, żeby czekać aż będzie szansa na relacje z kimś, kto już raz z nas zrezygnował. Jestem przeciwna by odnawiać relacje z kimś, kto raz odszedł. Ale jeśli on się odwróci, jeśli zadzwoni albo napisze, albo chociaż by polajkuje zdjęcie na FB – byłego minusa odpuści. Natychmiast. Minus zrozumie, że nie potrzebuje więcej tej relacji, że już mu nie zależy. Teraz minus przestaje być minusem i może spokojnie iść do przoduj. I o to chodzi. Plus zamknął w ten sposób gestalt minusa, uwolnił go od siebie. Bez plusa minus też by się uwolnił, ale zajęło by mu to dużo, dużo więcej czasu. Dlatego jest lepiej jeśli swoim mądrym zachowaniem powodujemy, że były plus ze zdziwieniem odwraca się w naszą stronę. Nie po to, by do nas wrócił.Po to, by zamknąć swój Gestalt. Teraz możemy iść dalej. I na odwrót, jeśli chcemy odbudować jakąś relacje, należy ją „podwiesić”, nie dawać ostatecznej odpowiedzi, trzymać w niepewności. To spowoduje myślenie drugiej osoby, a ciągłe myślenie to droga do zakochania się. Bardzo powolna droga ale pewna jeśli robić to rozsądnie. Trochę to upraszczam oczywiście ale mniej więcej taki jest mechanizm.

Teraz wracając do pytania.

Po pierwsze chcę powiedzieć, jak można uniknąć sytuacji z niezakończonym Gestaltem.

Uniknąć jej można mając wewnętrzne umiejscowienie kontroli. Czyli zawsze należy stawiać przed sobą tylko takie cele, które leżą w sferze naszych wpływów.  Nie można zobaczyć ładne zdjęcie na FB i postawić sobie za cel ” Prześpię się z nią/nim”. Ona może mieć chłopaka, może być lesbijką, może być sfrustrowana na tyle, żeby nie chcieć żadnych nowych historii itd.  Jaki sens jest stawiać sobie za cel coś, co nie jest zależne od nas? Inwestując czas, siły, energię w pusty projekt sami sobie budujemy swój niezakończony Gestalt. Karmimy i wzmacniamy go swoją uwagą, swoim myśleniem, swoimi emocjami. Potem, jak się okaże, że nie będzie po naszej myśli,  zostaniemy z potężną larwą w naszym polu, którą najpierw wyhodowaliśmy przez głupotę, a teraz ona sama nas zeżre.

Wewnętrzne umiejscowienie kontroli polega na stawianiu przed sobą adekwatnych celów. „Prześpię się z nią” lepiej zamienić na „zaproszę ją na randkę”. Jeśli się nie zgodzi – trudno. Ale z tego łatwiej będzie zrezygnować, niż z czegoś, co się wymarzyło, w co się zainwestowało (chociaż by czas i emocje) i co wyciągnęło z nas już sporo energii. Im więcej energii wkłada się w swoje plany, tym mocniejszy powstaje nasz Gestalt. Niedługo coś, co było jedynie w naszej wyobraźni zaczyna mieć poważny wpływ na nasze życie.

Gestalt, który powstał poza sferą naszych wpływów bardzo trudno będzie zamknąć. Na początek trzeba będzie zmienić jego strukturę, inaczej go nie zamkniemy. Ale to też nie takie proste. Żeby zmienić strukturę, trzeba najpierw go osłabić. Czyli nie wchodzić bez przerwy na profil osoby, która nas nie chce (tak, już Ci to mówiłam!), nie czytać jej postów, nie myśleć o niej/o nim. Mając otwarty Gestalt bardzo trudno jest walczyć ze sobą, by nie wejść na jej/jego profil. Obiecujemy sobie, że zerkniemy na sekundę i wyjdziemy. Tylko na sekundę, przecież łatwiej jest zerknąć i wyjść niż walczyć ze sobą. Ale nagle się okazuje, że ktoś napisał komentarz pod jej/jego zdjęciem… Oczywiście trzeba sprawdzić kto to?! Wchodzimy na jego profil i sprawdzamy. Tak? Mijają  trzy godziny… I nawet nie chodzi o czas, który zabraliśmy samym sobie, swojemu życiu. Gestalt się wzmocnił zamiast  osłabić. Myślimy teraz tylko o niej/o nim, co on robi, co myśli itd. Nie patrzymy przecież obojętnie na jego/jej zdjęcie. Pocą nam się dłoni, serce wyskakuje z piersi… Gestalt się żywi emocjami. Nasza zależność staje się większa. Silniejsza od nas. Tęsknimy i cierpimy od nowa.

Ale.

Dobra wiadomość jest taka, że słabnie Gestalt też dosyć szybko. Wystarczy przez tydzień nie wchodzić na jej/jego profil i poczujemy wyraźną ulgę. To działa. Przestanie nas ciągnąć tak bardzo, spróbujcie. Każda zależność wygląda tak sama. Na początku myślimy o nim/o niej intensywnie i często. Potem często ale mniej intensywnie, potem intensywnie ale rzadko, potem czasami złapie ale szybko odpuści… Potem już nie myślimy ale czasami przychodzi do nas we śnie. Połączenia neuronowe w mózgu się rozsypują nie dostając wzmocnienia pozytywnego. Proces trwa.

Żeby go ułatwić i przyspieszyć należy nie tylko powstrzymywać swoją uwagę, by nie kierowała się tam, gdzie nie należy. Trzeba jeszcze skierować ją na coś innego, tak będzie łatwiej. Oczywiście, że dla narkomana przyjemniej jest kierować swoją uwagę w stronę narkotyku. Ale zamiast pustki jako alternatywy narkotykowi można podrzucić swojej uwadze cokolwiek. Na bezrybiu i rak ryba. Byle nie patrzeć w sufit. Zajmijcie się czymś. Czymkolwiek, to lepsze, niż pustka. Chociaż nie tak dobre, jak narkotyk.

Jak tylko się uda nieco osłabić swój Gestalt, zmniejszyć go i przystopować (stan, kiedy już nie boli ale jeszcze trochę ciągnie i powoduje smutek), można będzie spróbować zmienić jego strukturę. Początkowo mieliśmy do czynienia z Gestaltem, który leżał poza naszymi granicami. Nie mieliśmy wpływu na sytuacje. Teraz trzeba zrobić tak, żeby mieć ten wpływ. Teraz się uda, bo Gestalt jest słabszy. Zaczynamy rozumieć, że nie mamy wpływu na drugą osobę, na jego wolę. Należy szanować czyjąś odrębność. Przypominamy sobie „modlitwę” Pelrza : „Ja robię swoje, a ty swoje. Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania, a ty nie jesteś po to, by spełniać moje. Ty to ty, a ja to ja. I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale, jeśli nie, to nic nie można na to poradzić”.

Jak tylko wpiszemy swój Gestalt w nasze granice, oddzielimy wolę innego człowieka od naszej, Gestalt zostanie zamknięty. Po prostu nie będzie już potrzeby wyciągać ręce po coś, co do nas nie należy i bić się głową w zamknięte drzwi. Nauczymy się zawsze budować plany na miarę możliwości. Zamiast ” chce się z nią ożenić” – „zaproszę ją na randkę”. Jeśli odmówiła- Gestalt zamknięty. Zaczynamy nową historię. To działa.

Próbowaliście zamykać własne Gestalty? Dało się?

TK