Kochani, zapraszam jutro na live’a. Z powodu nieludzkich upałów wcześniej, niż o 19.00  czasu polskiego oczywiście nie zaczniemy… ) Planuję kontynuować temat mechanizmów obronnych. Proponujcie też swoje tematy, jeśli będzie jakiś ciekawy, dodamy do live’u. Albo następnym razem, zobaczymy, jak będzie z czasem ) Można zadawać pytania, oczywiście.

Jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie do poprzedniego wpisu:

zgadzam się, że jeśli ktoś usuwa nas z FB i na dodatek informuje o tym, podobny komunikat nie wymaga odpowiedzi. Ogólnie jest taka zasada: nie było pytania – nie ma odpowiedzi. Tam nie było pytania, było stwierdzenie. Jeśli chodzi o kolegę, też zachował się średnio – wystarczyło nie owijać w bawełnę i normalnie wyartykułować, że nie ma więcej ochoty na spotkania. Para się dobrała- on się rozpływa w tłumaczeniach, ona udaje, że nie rozumie.

Ale! W tamtym wpisie chodziło mi o to, że skoro koleżanka już wcześniej  „zrobiła błędne ruchy” (nie zniknęła, kiedy jej podziękowano), teraz nie powinna ich pogłębiać. W tej konkretnej sytuacji brak odpowiedzi z jej strony oznaczał by znowu „obrażanie się”.   Czyli znowu w pewnym sensie wymuszanie na koledze innego zachowania. Jeśli się sięgnęło już dna, nie trzeba dalej kopać. Powinna była odpowiedzieć na tego mejla. Coś lekkiego, na temat, gdzie ma zostawić jej rzeczy, o ile mu to pasuje i życzyć mu wszystkiego dobrego. Tylko nie z przekąsem, życzliwie-neutralnie.

Cel  odpowiedzi polega na tym, że powinna była go uspokoić, żeby przestał się jej bać. Nie musiała by tego robić, gdyby wcześniej nie wymuszała na nim zmiany decyzji o odejściu. Najlepiej było się zgodzić od razu, wtedy na kolejne maile można było nie odpowiadać.  Skoro tego nie zrobiła, teraz wyjdzie z twarzą jeśli nie będzie się „obrażać”.

Żałowaliście kiedyś swoich prób wymuszania czegokolwiek? Prawda, że to nic nie daje, oprócz utraty własnej pozycji?

❤️️