Dziękuję za komentarze pod wcześniejszym wpisem z zadaniem. Przeczytałam je z  ciekawością 🙂 Niektóre były bardzo ciekawe, np: „Myślę, że najpierw należy się zapytać rzeczowo, o co chodzi. Potem podjąć decyzję (szczególnie jeśli są to wieloletnie związki z dziećmi). Pozdrawiam”  – biorąc pod uwagę, że w moim zadaniu nie było mowy o „wieloletniości” związku, tym bardziej o żadnych dzieciach w nim… Nie warto fantazjować i modelować swojej sytuacji. Dla poprawnej odpowiedzi wystarczy wychodzić z założeń, które już są podane. Mężczyzna przyjechał, nie został wpuszczony do mieszkania, podejrzewał, że chodzi o zdradę. Czy należy sprawdzić, czy do zdrady doszło, by „z czystym sumieniem” się pożegnać? Na konkretnie postawione pytanie powinna być konkretna odpowiedź, najlepiej z uzasadnieniem własnego zdania.

Następny ciekawy komentarz: ” Ja bym sprawdził, czy wanna (brodzik) jest mokra, albo czy w toalecie przykleja się papiera do sedesu znaczy, że była używana i to jakoś usprawiedliwia skorzystanie z toalety. Do tego czy łózko jest pościelone, czy nie. A potem bym pytał, bo daje to pole do dyskusji, jak ktoś mówi o kąpieli a prysznic jest suchy na wiór….” Brak słów. Można jeszcze poszperać w koszu na śmieci, szukając zużytych prezerwatyw. To wszystko wzmocni Pana szacunek do siebie, udowodni Pan przecież sobie, że nie jest głupi.

Teraz, jak obiecałam, napiszę, co sama myślę o sytuacji, kiedy ktoś, kogo kochamy, nagle się dystansuje.

Nie trzeba sprawdzać wanny. Nie trzeba w ogóle niczego sprawdzać. Zadawać pytania, podglądać przez zamek do drzwi, grzebać w czyimś telefonie. Nawet, jeśli nikt o takiej hańbie się nie dowie (że śledziliście, sprawdzaliście, czołgaliście i zaglądaliście pod łóżko), o tym zawsze będziecie wiedzieć Wy sami. Sami zniszczycie swoją figurę (robiąc ją niską, lepiacą się, żałosną i wykrzywioną), a potem ona zniszczy Wasze życie. Człowiek sam rzeźbi swoją figurę w polu, a potem ona ma wpływ na jego życie. Można oszukać innych ale nie siebie.

Kiedy Mężczyzna podszedł do drzwi i nikt mu nie otworzył, a potem nie odebrał telefonu, jedyne, co należało zrobić to szybko się oddalić od tych drzwi. Nie wymyślać, że ktoś się tam poślizgnął pod prysznicem i trzeba mu pomóc. Z tym pomaganiem, to zawsze proszę sobie przypomnieć znaną kolejność rzeczy w psychologii: ” ratownik-przesladowca-ofiara”. Każdy ratownik staje się prześladowcą, jeśli nie był proszony o pomoc. To odpowiedź na częste pytanie: „dlaczego pomagając innym lecę w minus?” Poprawna odpowiedź „dlatego”.

Pomagacze, pomóżcie najpierw sobie!

Kiedy drzwi nie zostałe otwarte należało natychmiast opuścić cudzy teren. Zawsze, bez względu na to, jak bliska jest osoba, która się dystansuje (nawet własne dzieci) należy opuszczać cudzy teren. Bez wyjaśniania, bez upewniania się, bez sprawdzania. Należy wyrobić w sobie taki bezpiecznik, który automatycznie daje sygnał zawsze, kiedy szacunek do siebie zostaje zagrożony. Niektóre osoby to mają. One nigdy nie lecą w minus. Tego można się nauczyć.

Należy się dystansować zawsze, spotykając zamknięte granice. Do momentu, aż druga strona nie wyjaśni przyczynę takiego postępowania i nie wynagrodzi to w jakiś sposób.

Na studiach mieliśmy przedmiot „Podstawy pomocy  psychologicznej”, jakoś tak. Pamiętam, jedno z zadań, które należało rozwiązać: ” Chłopaka 26 letniego zostawiła dziewczyna, on mieszka z mamą, co mu poradzić”. Pomijając fakt, że mając 26 lat nie należy mieszkać z mamą, to poradzić można dystansowanie się i ciężką prace nad własnymi zasobami. Żeby żadna nie chciała zostawiać, tylko ustawiały się w kolejce. To była moja odpowiedź i była uznana za złą. Poprawna była taka, że należało doradzić chłopakowi, by jeszcze raz spróbował porozmawiać z dziewczyną, która zaproponowała mu rozstanie )) Ja kilka razy zdawałam ten przedmiot, bo miałam dylemat, czy odpowiedzieć tak, jak myśle, czy tak, jak tego wymaga wykładowca.

Słuchajcie, nigdy w życiu nie należy się poniżać i proponować rozmowę komuś, kto ma po dziurki w nosie rozmów z Wami. Jeśli człowiek proponuję rozstanie, to oznacza, że spóźniliście się z rozmowami. Należy się zgodzić z jego propozycją, skromnie odejść i popracować nad sobą tak, żeby za jakiś czas on sam poprosił o rozmowę. Wyobrażacie sobie, jaką potężną pracę nad sobą należy wykonać, by były plus poprosił o rozmowę?! Czy po tej „harówie”, po tym zbudowaniu siebie od zera komuś z Was będzie się chciało rozmawiać z byłym plusem? Jeśli popracuje się dobrze, figura byłego plusa stanie się znikoma, a we własnym polu do tego czasu zjawi się mnóstwo innych różnych figur i planów na życie. Jeśli się popracuje wystarczajaco dobrze, to były partner nie będzie brany pod uwagę. Pozostanie  przydatnym doświadczeniem i motywacją do zmian. Ale to trochę inny temat.

Wracając do naszego tematu. Dlaczego nie należy sprawdzać telefonu czy szukać innych dowodów obecności lub braku zdrady?

Dlatego, że wkraczanie na cudzy teren, próbowanie przesiąknięcia za każdą cenę tam, gdzie ciebie nie chcą, a ty tego bardzo chcesz, zniekształca twoją własną figurę. W twoim polu. I ty o tym wiesz. I to ma wpływ na twoje postępowanie, na całe twoje życie. Należy zapamiętać to, nawet jeśli do końca się tego nie rozumie. Nasza słaba czy silna figura ma wpływ na rzeczy, które odbywają się fizycznie w naszym życiu.

Należy zrozumieć, że jeśli chodzi o czyjś prywatny teren, jego właściciel ma prawo w każdej chwili zamknąć do niego dostęp. Wiele ludzi tego nie rozumieją. Im się wydaje, że skoro jesteśmy razem, to można zlać granice. Nie, nie można. I nie ma znaczenia, z jakiego powodu właściciel swojego terenu zamyka Ci drzwi przed nosem. Trzeba to uszanować. Inaczej ląduje się na dnie.

Czy ona ma kochanka, czy po prostu poślizgnęła się w wannie na mydle i dlatego nie otworzyła drzwi nie powinno mieć żadnego znaczenia dla rozpoczęcia poszukiwań prawdy. To nie jest zadaniem osoby odrzuconej. Należy się zdystansować fizycznie i emocjonalnie i zaczekać, aż druga strona sama zaproponuje wyjaśnienia, na które według niej zasługuje partner. I należy uszanować decyzje drugiej strony. A najważniejsze, należy szanować siebie. Nie należy biegać i zaglądać do okien, zastanawiając się dlaczego się nie otworzyło drzwi. Nie otworzyło się i koniec.

Jeśli uda się zapanować w tym momencie nad chęcią wyjaśnienia sytuacji, uda się zapanować nad lądowaniem w minusie. Później zrobić to będzie dużo trudniej. Siedzenie  na podwórku i pilnowanie klatki schodowej jest dnem, z którego coraz trudniej będzie się wydostać.

Wydaje się logicznym, żeby chcieć wyjaśnić sytuacje, która boli. Ale jeśli dla jej wyjaśnienia trzeba będzie przeczołgać się 10 km na brzuchu i wywąchać wszystkie kupy pod krzakami na drodze do celu, to po co Wam taka jasność? Lepiej bez niej.  Wszystko, co należy znać o drugiej osobie czy sytuacji jest dostępne bez konieczności poniżania się. Przez podglądanie i węszenie szacunek do siebie maleje, iluzje rosną i każda nowa informacja powoduje, że ilość zagadek się mnoży. To powoduje brak stabilności, a to z kolei brak właściwego postępowania.

Czasami komuś się wydaje, że zdobyta informacja poszerza horyzonty, ułatwia możliwość podjęcia słusznych decyzji. Ale skąd Wy wiecie, że podstępnie czy przypadkowo zdobyta informacja poszerza a nie zwęża Wasze horyzonty? Dowiadując się o kimś, że siedział w więzieniu można zniechęcić się i zrezygnować ze spotkania z tą osobą. Ale dowiadując się, że to Sołżenicyn można zmienić zdanie i chętnie wybrać się na to spotkanie. Wartość według mnie ma tylko  informacja, która leży na zewnątrz. Której nie trzeba szukać w bagnie, brudząc się przy tym samemu. Ostatnio byłam zaproszona na spotkanie przez nowo poznaną sympatyczną osobę. Wiedziałam o niej, o nim, że jest oficerem ukraińskiego wojska i człowiekiem nie wiadomo skąd bardzo majętnym. Nie sprawdzałam jego profilu na Fb, nie interesowałam się w inny sposób tą osobą przed spotkaniem. Po co? Każda zdobyta informacja budziła by we mnie nowe pytania. Dociekając zwiększałabym ważność tej osoby dla siebie. A moja ważność dla tej osoby mogła by pozostać w tym samym miejscu. Na spotkaniu dowiedziałam się, że przyjaciel przestudiował mój profil na Fb )) Chociaż żadnej istotnej informacji o mnie tam nie ma, po prostu się nakręcił i stał się bardzo ciekaw, co mnie łączy z Moskwą, jak długo tam mieszkałam? ))   Na Jego pytanie, co chce wiedzieć o Nim powiedziałam ” tylko to, co chcesz mi powiedzieć sam”. I to była prawda. Wystarczy, że słuchając kogoś, widzimy, czy człowiek jest szczery. Jeśli widzę, że tak nie jest – dystansuję się. Ja nie będę szukać informacji o kimś, kto nie chce mi jej  dać. To oznacza zamknięte granice. Ja nie będę się wspinać na nie. I na odwrót, jeśli człowiek się otwiera i zaprasza do środka, większe znaczenie ma dla mnie co mówi i jak to robi. I znowu, nie będę szukać okrężnych dróg, by dowiedzieć się czegoś, o czym nie powiedział. Każda nowa informacja budzi nowe pytania. Jeśli czyjeś granice są zamknięte, to po co się nakręcać i myśleć o tym kimś? A jeśli są otwarte – człowiek sam wszystko powie.

Im więcej tracimy siebie, tym bardziej zaczyna nam zależeć na tej drugiej osobie. Im bardziej zazdrosny partner wysmaruje się w brudach ślędząc partnerkę, tym bardziej będzie go ciągnęło do niej. Nawet chęć seksu z nią   wbrew logice się zwiększy. Będzie chciał go bardziej, nie do opanowania.

Należy nie samemu poszukiwać informacji o partnerze, tylko zaczekać, aż partner sam będzie chciał opowiedzieć o sobie, dać siebie więcej. Dopóki nie będzie chciał sam, należy przystopować i skupić się na innych sprawach.

Czy wystarczająco zrozumiałe jest to, że należy zawsze pozostawać we własnych granicach? Dlaczego? ))

TK