W moim dzieciństwie  było kilka osób, które wywarły na mnie potężne wrażenie. Pod ich wpływem dla wyrobiłam sobie wzorce zachowania, wartości, sposób ubierania się, sposób bycia itd. Kilka kobiet i kilka mężczyzn. Mężczyźni, których podziwiałam sprawili, że podświadomie szukałam takiego właśnie ideału, porównując wszystkich do nich. Jednym z takich absolutnych ideałów dla mnie był Urmas Ott, w którym podobało  mi się wszystko: akcent, jego uśmiech, głos, rysy twarzy, obłędna charyzma, inteligencja, spryt, odwaga, cięty język i bezczelność. Był to dziennikarz radziecki estońskiego pochodzenia, który robił wywiady telewizyjne ze znanymi ludźmi. Myślę, że właśnie dzięki niemu  podoba mi się jak leży garnitur na mężczyźnie 192 cm wzrostu z bardzo jasnymi włosami i niebieskimi oczami 🙂 (Przy okazji mężczyźni o niskim wzroście albo z  brzuchem garniturów powinni unikać, jak ognia, eleganckie ubranie zawsze bardzo podkreśla wszystkie wady czy zalety sylwetki. Lepiej w tym wypadku nosić luźne ubrania z lejących się tkanin, z sierści, kaszmiru albo innych drogich gatunków). Tak czy inaczej Urmas Ott odkąd skończyłam 14 lat był moim absolutnym bóstwem. Przystojniejszego faceta nie istnieje na świecie, chyba że mój syn.

Przez wiele lat nie oglądałam programów prowadzonych przez niego i byłam pewna, że w dniu dzisiejszym jest miliarderem z pięknym domem, gromadką dzieci i wnuków, piękną żoną, albo kilkoma, sam napewno i dalej nie utracił swojej niezwykłej charyzmy. Zaczęłam szukać informacji o nim. Do 6 rano szukałam, czytałam, oglądałam. Okazało się, że był bardzo samotny, nie mial żony, nie miał dzieci (nie był homoseksualista, nie). Był bardzo zamkniętym człowiekiem, mieszkał sam, słuchał muzyki klasycznej, opery. Umarł w wieku 53 lat. Przez trzy ostatnie lata swojego życia dzielnie i samotnie walczył z lejkiemijej, mimo to pracował. Nie wyglądał już tak świetnie dlatego pracował w radiu. Dobiło mnie, jak usłyszałam w wywiadzie, że ostatni tydzień życia spędził w sterylnym boksie po przeszczepie szpiku, bardzo samotny i płakał na ramieniu siostry.

Ja nie wiedziałam do jakiego stopnia był samotny ten człowiek. Gdybym wiedziała kupiłabym bilet i pojechałabym do niego, najwyżej pogonił by mnie a może rozweseliła bym go swoim naiwnym i bezczelnym uwielbieniem. Ale to i tak było by lepsze, niż by płakał w samotności.

Ja myślę, że był samotny dlatego (między innymi), że nikomu do głowy by nie przyszło, by sprawdzać co słychać u Urmasa Otta. To była gwiazda, która miała wszystko: pieniądze, talent, urodę, inteligencje, siły i młodość. Nieosiągalny ideał dla mnóstwa ludzi, mężczyzn i kobiet. Dlatego, że był ideałem, nikt nie szukał z nim spotkań, bo wiedział, że nie dorównuje jemu. Idealizowanie ludzi w ogóle jest bardzo niebezpiecznym zajęciem.

Pamięta ktoś baśń Andersena „Narzeczeni” ?

Bąk i piłka leżały wśród innych zabawek w tej samej szufladzie, powiedział więc bąk do piłki:
– Może zostaniemy narzeczonymi, bo przecież leżymy w jednej szufladzie?
Ale piłka, która była uszyta z safianowej skóry i dumna jak najdumniejsza panienka, nie raczyła mu nawet odpowiedzieć”.

Znamy podobne sytuacje, prawda? Kiedy chłopak i dziewczyna znajdują się w jednej warstwie społecznej, mieszkają w podobnych dzielnicach, chodzą do tej samej szkoły, ubierają się w tych samych sklepach. Ale dziewczyna jest bardzo ładna dlatego uważa, że wyjdzie zamąż za kogoś lepszego, niż jej kolega.

Następnego dnia przyszedł właściciel tych wszystkich zabawek, mały chłopiec, i pomalował bąka na kolor złoty i czerwony, a na środku wbił mosiężny gwóźdź. Wyglądało to bardzo ładnie, zwłaszcza kiedy bąk się kręcił.
– Niech pani na mnie spojrzy! – zawołał do piłki. – Co pani teraz powie? Czy chce pani teraz zostać moją narzeczoną? Bardzo się do siebie nadajemy, pani skacze, a ja tańczę. Nikt nie mógłby być szczęśliwszy niż my dwoje!
– Tak pan istotnie sądzi? – odpowiedziała piłka. – Nie wie pan chyba, że mój ojciec i matka byli safianowymi pantoflami i że mam w ciele korek?
– Tak, ale ja jestem z mahoniowego drzewa – odpowiedział bąk – a utoczył mnie sam burmistrz, który posiada własną tokarnię i sprawiło mu to wielką przyjemność!
– Czy mogę na tym polegać? – zapytała piłka.
– Obym nigdy bata nie dostał, jeżeli to nieprawda! – zapewnił bąk.
– Umie pan przemawiać w swojej sprawie – odpowiedziała piłka – ale ja mimo to nie mogę się zgodzić. Jestem prawie że zaręczona z pewną jaskółką. Ilekroć wznoszę się w powietrze, jaskółka wysuwa główkę z gniazdka i pyta: „Chcesz? Chcesz?” W duchu dawno już odpowiedziałam „tak”, więc są to już prawie w połowie zaręczyny. Ale przyrzekam panu, że nigdy pana nie zapomnę!
– Wielką mi to przyniesie korzyść! – odparł bąk, a potem już ze sobą nie rozmawiali.

Z czasem chłopak wydoroślał, zbudował siebie, rozwinął własne zasoby, zarobił pieniądze i znowu się spytał dziewczynę, czy nie chciała by wyjść za niego. Ale dziewczyna marzyła o kimś lepszym, licząć, że uda się jej go „zahaczyć”, a póki co kolegę odstawiła do friend zony. Takie sobie lotnisko zapasowe na wypadek jeśli nic lepszego się jednak nie trafi.

„Następnego dnia wyjęto z szuflady piłkę. Bąk ujrzał, jak pofrunęła w górę niby ptak, aż zniknęła mu zupełnie z oczu. Za każdym razem powracała po skoku, ale zaledwie dotknęła ziemi, zrywała się na nowo, czy to z tęsknoty, czy dlatego, że miała w ciele korek. Za dziewiątym jednak razem piłka znikła zupełnie i już nie powróciła. Chłopiec szukał i szukał, ale piłki jak nie było, tak nie było.
– Ja wiem gdzie ona jest! – westchnął bąk. – Jest w gnieździe jaskółki i z pewnością poślubiła jaskółkę!
Im dłużej bąk rozmyślał nad tym, tym większą czuł tęsknotę za piłką. Właśnie dlatego, że jej nie mógł pojąć za żonę, rosła jego miłość. A najdziwniejsze w tym było, że piłka wybrała kogoś innego. Bąk kręcił się nieustannie dokoła siebie i warczał, ale ciągle myślał przy tym o piłce, która w jego myślach stawała się coraz piękniejsza”.

Nawet jeśli chłopak się nie zgodzi na bycie lotniskiem zapasowym ale będzie nadal myślał o dziewczynie, on nie uwolni się od budowania iluzji na jej temat. Gestalt nie zależy od dystansu. Ktoś może być bardzo daleko ale jeśli ciągle myślimy o tym kimś jego ważność dla nas ciągle wzrasta. Nie wystarczy się odseparować. Trzeba nie myśleć o tym kimś, a najlepiej znaleźć sobie nowa miłość. Ważność drugiej osoby rośnie dla nas jeśli kierujemy w jej stronę emocje i uwagę.

„Tak minęło wiele lat – i miłość bąka stała się starą miłością. Bąk nie był młody…, ale oto pewnego dnia został cały pozłocony. Nigdy jeszcze nie wyglądał tak wspaniale! Był teraz prawdziwym złotym bąkiem i tańczył, aż furczało. Tak, to mi się podoba! Ale nagle podskoczył za wysoko – i zniknął.
Szukano i szukano, nawet w piwnicy, ale bąka jak nie było, tak nie było. Gdzie się podział?
Bąk znajdował się w wiadrze na śmieci, gdzie leżały rozmaite odpadki: głąby kapuściane, śmiecie, a także mech i gruz, które spadły z rynny na dachu.
– A to dopiero ładne miejsce dla mnie! – zawołał bąk oburzony. – Tutaj pozłota moja zupełnie zejdzie! I jakiej hołocie muszę tu dotrzymywać towarzystwa!
Zerknął przy tym niechętnie na głąb kapuściany, który leżał zbyt blisko niego i na jakiś dziwny, okrągły przedmiot, który wyglądał jak stare jabłko. Ale nie było to jabłko, była to stara piłka, która przeleżała wiele lat w rynnie na dachu i zupełnie rozmokła od wody.
– Dzięki Bogu, nareszcie ktoś, z kim można porozmawiać! – powiedziała piłka, przyglądając się pozłacanemu bąkowi. – Jestem właściwie z safianowej skóry i zostałam uszyta rękami delikatnej dziewicy, a w ciele mam korek, ale tego już chyba teraz po mnie nie znać. Miałam zamiar poślubić pewną jaskółkę, ale niestety wpadłam do rynny na dachu, gdzie przeleżałam pięć lat i rozmokłam od wody. Bardzo to długi czas dla młodej panienki!
Ale bąk nie odpowiedział. Wspomniał swoją dawną oblubienicę, a im dłużej się przysłuchiwał, tym jaśniejsze było dla niego, że to właśnie ona”.

Wyidelizowana czyjaś figura w naszym polu psychicznym może nie mieć nic wspólnego z prawdziwym człowiekiem. Na tyle nic, że dopóki wyobrażamy sobie tego kogoś fruwającego gdzieś wysoko w obłokach, ten ktoś może utkwić i rozmoknąć gdzieś w rynnie na dachu… Ale nawet jeśli nie, to i tak, ten, kogo ubóstwiamy i idealizujemy, z kim się porównujemy na swoją niekorzyść nigdy nie ma nic wspólnego z prawdziwym człowiekiem. Pamiętajcie o tym, kochane minusy, zawsze wtedy, gdy katujecie samych siebie! 🙂

I pewnego razu może się zdarzyć nieoczekiwane spotkanie. Chłopak, którego odrzuciła dziewczyna może się rozwinąć, na tyle zbudować swoje zasoby, zbudować swój kręgosłup, charakter, wiedzę, umiejętności, że podczas spotkania z tą dziewczyną zauważy zaciekawienie z jej strony. Np na spotkaniu „naszej klasy”. A dziewczyna jeśli utraciła z wiekiem swoje zasoby zewnętrzne (urodę np) a wewnętrznych nie zdobyła, musi pogodzić się z tym, że miłość chłopaka należy teraz nie do niej. Tylko do tamtej dziewczyny, a raczej obrazu, który chłopak idealizował sobie. Od chwili ponownego spotkania ten obraz, ta figura w polu zacznie się topić i zniknie.

Czemu uczy nas baśń Andersena? Temu, że realność nie ma nic wspólnego z iluzjami. Realne życie weryfikuje iluzje. A realnym życiem są tylko zasoby. I drugi morał: jeśli żyć cale życie w iluzjach, można utkwić w rynnie albo w wiadrze na śmieci. Jeśli jesteś coś wart – wydostaniesz się z rynny, albo ktoś inny zacznie Cię szukać i znajdzie. A jeśli nie – pozostaniesz tam na zawsze.

Co by było, gdyby piłka pokochała bąka? Wtedy bąk nie myślał by, że ona jest u jaskółki, tylko zrozumiał, że stało się coś złego. On szukał by ją i nawet gdyby znalazł ją za 5 lat mokrą i w śmietniku – bardzo by się ucieszył, bo odnalazł by swoją miłość. To by była historia miłości a nie rozczarowania.

Ale kiedy my odrzucamy kogoś, kto według nas nie zasługuje na nas, a później jesteśmy po czasie go przyjąć – ten ktoś może dojść do wniosku, że wcale nie jesteśmy tacy fantastyczni, jak się jemu wydawaliśmy się kiedyś 🙂

Pytanie: jak myślicie, jeśli chłopak spotyka po latach dziewczynę, która kiedyś go nie chciała, a on w tym czasie bardzo rozwinął własne zasoby, zbudował siebie i w niczym nie przypomina tamtego chłopaka sprzed lat – co powinna zrobić dziewczyna, żeby on się nie rozczarował tylko na odwrót chciał odbudować relacje? Robiąc co ona może zwiększyc jego Gestalt?

P.S. Jak wyglądała moja dziecięca niespełniona  miłość można zobaczyć sobie przez pierwsze trzy sekundy, najważniejsze ten uśmiech i oczy )) https://www.youtube.com/watch?v=wjjmyPJIKdQ

<3