Wiele razy prosiliście o poruszeniu tematu manipulacji. Klasyczny i często spotykany przypadek podam na filmiku. Teraz opiszę tylko krótki schemat manipulacji, bardzo często spotykany, na czym on polega i jak go uniknąć.

Najprostszym schematem manipulacji jest „podporządkowanie się od dołu”. Czyli manipulant zajmuje „dolną” pozycje. Pozycje kogoś słabszego, potrzebującego, niezaradnego, głupszego itd. On patrzy na swoją ofiarę z zachwytem. Słucha każde jej słowo. Zgadza się z nią, prosi o radę. Zachwyca się jej wiedzą i umiejętnościami. Oczywiście robi to bardzo delikatnie, nie wzbudzając podejrzeń o nieszczerość. Za zwyczaj ludzie chętnie wierzą w pochlebstwa i połykają informacje o własnej wyjątkowości. Najbardziej na tego rodzaju manipulacje są podatni osoby neurotyczne, które reagują na czyjeś poniżanie się w ich obecności potrzebą pomocy, podniesieniu z kolan biedaka, otaczaniem jego szacunkiem i uwagą, żeby dowartościować i wytrzepać mu kurz z kolan.

Strategia „podporządkowania się od dołu” nie odniesie sukcesu w przypadku próby manipulacji osobą silną, władczą, przyzwyczajoną do podporządkowania się jej innych. Manipulanci w tym wypadku zastosują strategię „konflikt-podporzadkowanie”. Czyli najpierw sprowokują konflikt i później w trakcie wyjaśniania sytuacji uznają rację „ofiary”. Czyli podporządkowują się nie od razu, bo to nie robi wrażenia na silnych ludziach.

Podporządkowanie się od dołu zawsze robi ogromne wrażenie na osobach opiekuńczych, wrażliwych, takich ratownikach świata, które pozakładały sobie na głowę korony z iluzji albo przebranie Batmana. I lecą ratować świat, nie zastanawiając się, że ktoś, kto wydaje im się taki bezbronny i nieporadny może za chwilę ich zeżreć. Takie osoby uważają, że jeśli ktoś patrzy na nich od dołu do góry, to należy koniecznie mu pomóc. Że taki ktoś napewno potrzebuje wsparcia i pomocy i odmówić mu tego oznacza postąpić nieładnie i niegodnie. Takie osoby w relacjach damsko-męskich bardzo często zajmują pozycje plusa (na początku znajomości) i potem z gwizdem lądują w minusie. W relacjach z manipulantem lądują tam wyjątkowo szybko i pewnie, bez alternatyw.

Dlaczego ja piszę, że nie wolno się zbliżać z kimś potrzebującym, słabym, bezradnym? Przecież należy być dobrym, mieć wrażliwe serce i pomagać innym? Poprawna odpowiedź: DLATEGO.

Dlatego, że w relacjach damsko-męskich, w relacjach romantycznych, w relacjach seksualnych obydwoje partnerów powinni być sobie równi. Tu równy spotyka się z równym. Pomagać komuś, kierować kimś, troszczyć się o kogoś od góry należy jedynie na odległość, nie zbliżając się intymnie, szanując granice drugiej osoby i przestrzegając własnych.  Zlewanie granic z kimś słabszym od siebie, z kimś, kto zajmuje pozycje dolną zawsze się kończy utratą swojego centrum, swojego Ja, swojego kręgosłupa, stabilności. To późniejsze zachowanie, kiedy ktoś wariuje, zachowuje się nieadekwatnie, jest ambiwalentny, nie odbiera sytuacje obiektywnie bierze się właśnie z tego, że człowiek utracił punk oparcia w sobie, utracił swoje centrum sterowania sobą. A wtedy zawsze można nim manipulować.

Relacje dwóch równych sobie osób to w traktowaniu Berna relacje typu „dorosły-dorosły”. Kiedy żaden z uczestników relacji nie przyjmuje na siebie rolę rodzicielską ani rolę dziecka. Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, że w równoznacznych relacjach, w relacjach, kiedy każdy z partnerów inwestuje tyle samo, stara się tyle samo, odpowiada tak samo, manipulacje są niemożliwe. I człowiek zachowuje adekwatne podejście do sytuacji, jest stabilny, jego Ja zostaje w nim cały czas, a nie włóczy się po peryferiach, jak bezdomny.

Bycie w pozycji „górnej” jest dosyć niebezpieczne. Po pierwsze, to tylko „górnemu” może się wydawać, że on jest górny, czyli, że rozdaje karty w związku. „Górnemu” może się wydawać, że jest plusem. Bo ma, powiedzmy, obiektywnie większe możliwości. I „dolny”, że tak wulgarnie powiem, jest mu zobowiązany, jest minusem. Ale karty w związku rozdaje nie ten, kto jest od góry, tylko ten, kto ma rzeczywistą władzę. A partner, który ma większe możliwości (finansowe na przykład), który troszczy się i kieruje słabszym partnerem (młodszym na przykład, albo partnerem z problemami, z jakąś tam przeszłością trudną, bez pracy, bez wykształcenia itd), który myśli, że jest plusem może władzy nie mieć. Może być „od góry” i nie mieć władzy. Władze ma ten, komu mniej zależy.  Udawanie minusa i utrzymywanie partnera w przekonaniu, że jest plusem – najwyższa szkoła jazdy. To, że się nie jest plusem często staje się jasne, kiedy „minus” zrywa. Minus, który jest słabszy zrywa. Co to oznacza? To, że nigdy nie był minusem. Mógł być  „od dołu” ale nie być minusem.

Najgorsze iluzje są wtedy, kiedy silniejszy partner pomaga słabszemu, decyduje za niego, doradza, kieruje, pomaga, a słabszy wstaje i wychodzi z relacji. Nie trzeba pomagać pełnoletniemu facetowi, z którym się sypia. Pomóżcie lepiej bezdomnym kotkom czy pieskom znaleźć nowy dom. Nie trzeba też zaczynać relacje z kimś, kto ma więcej problemów, niż Ty sam. Jeśli problemy zaczynają się u partnera, z którym już jesteśmy- oczywiście, że trzeba pomóc. W życiu różnie bywa. Ktoś może mieć pieniądze i je stracić. I potem znowu zarobi, jeszcze więcej. I trzeba być przy kimś bliskim w chwilach trudnych. Ale szukać sobie przygód, wiążąc się z osobą z problemami i biorąc na siebie rolę rodzica nie należy. To unieszczęśliwianie siebie i jej/jego. Jeśli nawet nie mówimy o manipulacji i mamy do czynienia z osobą uczciwą i szczerą, ale słabszą, to należy pomyśleć o tym, że człowiek w potrzebie może szczerze wierzyć w to, że chce być z osobą, która daje mu/jej wsparcie. Psychika człowieka jest tak zbudowana, że zrobi wszystko, by uchronić człowieka przed niebezpieczeństwem. I narysuje mu różne obrazy. Przekona go, że on kocha „silniejszego”, jeśli on uważa, że „silniejszy” uratuje go przed krzywdą. Inaczej mówiąc : 17 letnia dziewczyna wyjdzie zamąż za 83 letniego starca, jeśli nie ma gdzie mieszkać i co jeść. Przy czym dziewczyna będzie przekonana, że go kocha, ona będzie w tym momencie bardzo szczera. Psychika zawsze nas ochroni przed niebezpieczeństwem. Nawet wywoła nieudawaną miłość do kogoś groteskowego.

I jeszcze jedno. W relacjach „nierównych” górny partner zlewa granice zawsze. Przez zlewanie granic nie widzi, nie szanuje prawo partnera na własne decyzje. Kiedy dolny partner postanawia coś zrobić po swojemu, górny nie traktuje tego na poważnie. Odmienne zdanie partnera wydaje mu się drobnostką. Wystarczy go przekonać. I tu nagle „górny” dostaje szału. Kto dostaje szału? Ten, kto nie potrafi pokierować sytuacją, ale jest przekonany, że potrafi i powinien. W jakiej sytuacji dostaje się szału? Według doświadczeń genialnego Kurta Lewina człowiek dostaje szału nie wtedy, kiedy nie dostaje tego, czego chce. Tutaj by zareagował raczej smutkiem, poczuciem zawiedzenia. Dostaje się szału wtedy, kiedy przyczyna, która uniemożliwiła otrzymanie tego, czego się chciało jest nieistotna! Jeśli przyczyna jest poważna złości nie będzie. Jeśli przyczyna jest drobiazgiem odczuwa się złość. Ją kieruje się na głupią przeszkodę, którą się chce zniszczyć za każdą cenę.

W relacjach równoznacznych partnerzy szanują swoje granice na wzajem. Rozumieją, że odmienne zdanie drugiego partnera jest istotną przyczyną, by zrezygnować ze swoich oczekiwań czy planów. W relacjach nierównych, z powodu zlanych granic taka drobnostka, jak odmienne zdanie partnera w ogóle nie bierze się pod uwagę )) Kto się tym będzie przejmował. Ponieważ uważa się to za drobnostkę w takich relacjach może nastąpić przemoc. W relacjach nie równych górny, który utracił władzę i jeszcze tego nie zrozumiał, będzie chciał usunąć przeszkodę za każdą cenę. Nawet jeśli tą przeszkodą będzie sam partner.

Kurt Lewin udowodnił, że nawet spokojne i opanowane osoby potrafią wyjść z siebie jeśli spotykają niespodziewanie na swojej drodze coś nieistotnego, co utrudnia im osiągnięcie celu. I na odwrót: nawet osoby wybuchowe nie złoszczą się, kiedy przeszkodą na ich drodze staje się coś obiektywnie ważnego, szanowanego, istotnego.

Człowiek nie jest w stanie kontrolować stan afektu. Ale jest w stanie budować takie relacje, w których wola drugiego partnera będzie szanowana. Kiedy wola drugiego partnera ni będzie dla niego „nieistotnym drobiazgiem”. Żeby tak było należy budować relacje z równą dolą odpowiedzialności i możliwościami po obu stronach.

TK