Ktoś z komentujących napisał po przeczytaniu poprzedniego wpisu, że komunikacja polega na manipulacji i że wielka szkoda, że tak jest. Jeśli moje wpisy będą odbierane w taki właśnie sposób, przestanę po prostu podawać przykłady dialogów i zakończymy ten temat.

Co należy zrozumieć wszystkim biednym ofiarom, poszkodowanym przez okrutny świat, który wymaga, żebyśmy włączali głowę, komunikując się z ludźmi? Że takimi, jakimi jesteśmy kochają nas tylko Mama i Tatą. I to nie zawsze. Żeby zwrócić na siebie uwagę i tym bardziej zatrzymać ją należy być kimś. Nikt nas nie pokocha za bycie narzekającym zerem.  Należy pracować nad sobą, należy pilnować się. Należy myśleć nie o swojej przyjemności, kiedy ktoś nam się spodobał, tylko o tym, co możemy zrobić, żeby się spodobać innym? Co i jak zrobić, by drugi człowiek SAM chciał kontaktu ze mną? Nikt  niczego nie jest nam winny. Nie należy stawać w pozycje ofiary, widząc, że świat się nie ukłoni w reweransie, że oprócz mnie jest jeszcze wiele mądrych, pięknych, zaradnych, wspaniałych, błyskotliwych kobiet i mężczyzn. Żeby nie być narzekającym nieudacznikiem należy się uczyć, rozwijać, pracować nad charakterem (to najciekawsze i najcenniejsze w każdym człowieku, ważniejsze od urody, pozycji w społeczeństwie czy wszystkich innych charakterystyk).

Należy zrozumieć, że nie możemy nikogo zmusić do kontaktu z nami. Możemy stać się na tyle atrakcyjnymi osobami, żeby inni sami zechcieli tego kontaktu. I w dużej mierze atrakcyjności nadaje ludziom umiejętne prowadzenie komunikacji/relacji. Czyli pilnowanie własnych granic. Chowanie swoich narzędzi tortur i zaprzestanie wymuszania czegokolwiek na partnerze!

Na czym polega manipulacja, jeśli zamiast prowadzić dialog w ten sposób dziewczyna poprowadziła by go inaczej? Zobaczcie dwa przykłady tego samego dialogu:

On: – Cześć, stęskniłem się 🙂

Ona: – Opowiadasz, nie wierzę.

On: – Czemu nie wierzysz?

Ona: – Gdybyś się stęsknił dawno byś zadzwonił.

On: – Cholerna praca, na nic nie mam czasu…

Ona: – Wymyślasz )

On: – Spotkamy się dzisiaj?

Ona: – Dzisiaj nie dam rade, jestem poumawiana.

I druga wersja:

On: – Cześć stęskniłem się 🙂

Ona: – Ja też ))

On: – Całkowicie pogrążyłem się w pracy…

Ona: – Zdarza się ))

On: – Zobaczymy się dzisiaj?

Ona: – Chciałabym ale póki co nie wiem.

On: – Szkoda, akurat dzisiaj mam sporo czasu…

Ona: – Możliwe, że dzisiaj mi się też uda wyskoczyć.

On: – Dobrze by było )) O dwudziestej w naszej kawiarni?

Ona: – Super, wyślę smsa jeśli dam radę.

Gdzie tu manipulacja? Zachowanie w granicach osób z szacunkiem do siebie zawsze wydaje się manipulacją dla kogoś, kto jest zbyt leniwy i egoistyczny, żeby myśleć o tym, jak wygląda na zewnątrz. Wstając rana z łóżka i widząc w lustrze to, co widzimy, przecież nie idziemy z tym do ludzi. Staramy się o siebie zadbać, by innym było przyjemnie i miło na nas popatrzeć. A co by było gdybyśmy uznali mycie zębów za manipulacje, że wszyscy powinni nas kochać takimi, jakimi jesteśmy, bez konieczności myślenia o komforcie innych ludzi w komunikacji z nami?

Proponuję do analizy kolejny dialog. Kto w nim jest plusem, kto minusem? Kto pozostaje w granicach, kto wychodzi za granice? Dlaczego? Gdzie jest przełomowy moment? Jak można w momencie przełomowym przepisać dialog w ten sposób, żeby minus wyszedł z minusa?

Ona: – Obiecałeś, że zabierzesz mnie na łyżwy. Propozycja aktualna?

On: – Jasne. Kiedy byś chciała?

Ona: – Dzisiaj.

On: – Dzisiaj nie dam radę.

Ona: – Szkoda (

On: – Może jutro?

Ona: – Zdzwonimy się, jeszcze nie jestem pewna.

On: – Mogę zadać pytanie?

Ona: – Oczywiście.

On: – Zgodzisz się po łyżwach pojechać do mnie?

Ona: – Chyba.

On: – A możesz powiedzieć konkretniej? Wysłał bym kolegę z akademika do rodziców.

Ona: – Jutro Ci powiem.

On: – Jutro  będzie za późno.

Ona: – W takim razie nie wiem.

On : – Jakbym był dla Ciebie ważny zgodziłabyś się.

Ona: – hm..

On: – Mam wrażenie, że jest Ci to obojętne.

Ona: – Nie jest.

On: – Nie dostaje tego, czego bym bardzo chciał.

Ona: – Wybacz. Nie obrazisz się, jeśli wrócę do pracy?

On: – Przepraszam, przesadziłem. Po prostu się martwię o nasze relacje.

Ona: – Rozumiem. Idę. Buziaki.

Proszę komentować.

TK