Ten post napiszę dla miłego Pana, który podszedł do mnie w pewnej Galerii, próbował zawrzeć znajomość i przyznał się, że jest zarejestrowany na 4 portalach randkowych, siedzi samotnie w domu i często płacze. Podałam mu namiary na swojego bloga i wskoczyłam do autobusu. Mam nadzieje, że teraz to przeczyta 🙂 A w ogóle gratuluję odwagi i proszę podążać w tym samym kierunku, podchodzić do osoby, która się podoba i zawierać znajomość. Tak zwyczajnie. Po prostu warto troszeczkę poprawić swój stan emocjonalny (to się da), żeby podchodzić z pozycji zwycieżcy a nie proszącego. I potem działać. Nie ma się czego bać. (Na Ukrainie na przykład mężczyźni są bardziej odważniejsi. Tylko proszę nie sądzić o ukraińskich mężczyznach po osobach, które przyjeżdżają tu do pracy 🙂 To pewna warstwa społeczeństwa, chociaż i duża. Ale nie decydująca).

Teraz obiecany wpis.

Każdy marzy o prawdziwej miłości, każdy człowiek. Te wszystkie selfi na FB robione co 15 minut są tylko po to, by zrobić wrażenie, zdobyć akceptacje, wywołać uczucie. To wołanie o miłość. Niektórzy chcieli by  „nauczyć się czegoś”, co pozwoli im zdobyć uczucie „na raz”. Myślą, że skoro innym się udaje a oni nie potrafią, to coś z nimi jest nie tak.  Najlepiej, żeby udało się znaleźć jakiś szybki przepis na silne uczucie. Zastosujemy go –  i w damkach. Pójdziemy na szkolenie z   uwodzenia i rozwiniemy swoje czary/zasoby.  Przecież komuś się udaje. Spotkać miłość albo wywołać namiętność. Rozwinąć zasoby seksu i miłości.

Zobaczmy , jak to się udaje temu „komuś” i dlaczego.

Udaje się być kochanym komuś, czyja wartość subiektywna jest ogromna dla drugiej strony. Kiedy wartość subiektywna jest spora wydaje się, że wszystko toczy się szybko i naturalnie, samo.

Ale wartość subiektywna na pustym miejscu nie wyrośnie. Do tego potrzeba czasu, wysiłku, emocji, energii, dobrych sprzyjających warunków i … myślę, że jednak trochę szczęścia, zapisanego w gwiazdach.

Sama sobie zazdroszczę  syna. Dwa metry urody, stylu, siły, sprawiedliwości, mądrości, rozsądku, dobra. Poczucia humoru i zachowanie prawdziwego dojrzałego mężczyzny. Młodość w połączeniu z prawdziwą siłą (fizyczną i emocjonalną), zasadami i dobrem robi  wrażenie. Idę z nim ulicą i mam nadzieje, że każdy rozumie, że ten przystojny mężczyzna z ładnie zadbaną brodą – to mój syn. MÓJ. Ktoś mi powiedział ” zazdroszczę Ci, chce takiego samego”. Mogę  się tylko uśmiechnąć. Bo się nie da otrzymać coś wartościowego na raz. Żeby mieć te dwa metry obłędnego szczęścia należało najpierw go począć. Jajeczko mogło się nie zagnieździć. Albo zagnieździć się nie tam, gdzie trzeba. Potem należało wynosić ciążę. Należało urodzić. Należało karmić piersią i mieć temperaturę 40 stopni. Należało poradzić sobie z dobijającymi wątpliwościami, że się jest dobrą matką. Należało wychować dziecko do okresu przedszkola i przez pierwsze trzy lata nie mieć ani jednej przespanej nocy. Należało wymagać i jednocześnie kochać, co nie bywa łatwe. Należało wychowywać mądrze, żeby na starość nie mieć wroga we własnym dziecku. Tak też bywa. „Należało” i wątpliwości było mnóstwo po drodze. Nie była to łatwa ani szybka drogą.

A prawdziwe uczucie, miłość, taką najwyższą i najważniejszą wartość  ludzie chcą otrzymywać natychmiast! 🙂 Tak się nie da. Szybko można jedynie wychodować sobie iluzje we własnym polu psychicznym. Iluzje kogoś, kto nie istnieje. Żeby poznać i pokochać człowieka potrzeba sporo czasu. Oczywiście zdarzają się emocje i uczucia od pierwszego wejrzenia, wiem o tym, i jest to bardzo przyjemne, dodaje sporo energii. Fajnie, kiedy tak jest. Ale głębsze uczucie i tak powstaje z czasem. O ile „jajeczko” trafiło tam, gdzie należy,  zagnieździło się, miało dobre warunki do rozwoju i było pielęgnowane. A większość spotkań w naszym życiu nie „zagnieżdżają się” wcale. Z różnych powodów, nie zawsze obiektywnych. Po prostu już na samym początku znajomości można łatwo stracić kogoś przez zwykłe nieporozumienie. Na początku znajomości jesteśmy odbierani inaczej, niż przez kogoś, z kim spędziło się 10 lat życia. Żeby mówić o prawdziwym uczuciu potrzebne są lata. Oczywiście jeśli mówimy o dwóch kochających się osobach, nie o narkomanach, uzależnionych od własnych iluzji.

Wartość subiektywna człowieka ma swój okres wzrostu. Potrzebne są lata.

Zauroczenie i pociąg seksualny wymagają dużo mniej czasu ale też maja te same etapy rozwoju. Zagnieżdżenie się, pielęgnacja, rozwój.

Najpierw należy trafić w pole drugiej osoby. Zagnieździć się tam. Nie zostać odrzuconym. Zapuścić korzenie i zacząć rosnąć. Wtedy w naszym kierunku zacznie płynąć  uwaga i energia drugiej strony.

Dlatego nie należy myśleć, że coś jest z nami „nie tak”, jeśli nie możemy wywołać uczucia albo namiętności od razu. Albo wcale. Nie możemy przecież mieć wpływu na pole psychiczne drugiej osoby, to nie jest zależne od nas. Nie dostaliśmy się z jakiegoś powodu w jej pole po prostu. Ale to nie oznacza, że coś z nami nie tak. Nie można myśleć, że embriony, które zostały zamrożone dla in-vitro są niepełnosprawne. One są po prostu zamrożone. Kiedy trafią do właściwego środowiska i będą odpowiednio pielęgnowane  urosną i rozwiną się.

Właściwe środowisko dla człowieka to nie siedzenie w domu tylko stale poznawanie nowych ludzi. Siedząc w domu, nawet będąc zarejestrowanym na 5 portalach randkowych będą małe szanse się „zagnieździć” w czyimś polu, bo brakuje dynamiki. Dynamikę daje spontaniczność, relacje bez przymusu, ograniczeń, wymuszania.

Należy zmieniać znajomych, poznawać nowych ludzi, którzy póki co nie mają ukształtowanego obrazu nas samych. Starzy znajomi już „wszystko o nas wiedzą”, tam się nie da wywołać nowych prądów ani wiatru w żągle 🙂 Należy poznawać nowych ludzi. WSZĘDZIE! ZAWSZE!

Nie da się odrazu urodzić gotowe pełnoletnie dziecko, które będzie nam wsparciem w starości. Należy wpuścić nowy ]]]wiatr do swojego życia, zmienić go, zmienić siebie, zadbać o wygląd i nastrój i nie oczekiwać, że nowa znajomość będzie miłością całego życia. W ogóle nie należy mieć ciśnienia na spotkanie miłości. Należy rozwijać siebie i poszerzać kontakty, prowadzić ciekawe, spontaniczne życie. Nie przejmować się co pomyślą inni i nie oglądać się za siebie. Być sympatycznym dla innych i znajdować osoby, sympatyczne dla siebie. I z czasem gdzieś się coś wykluje.

I najważniejsze. Nie da się wywołać uczucie w kimś, jeśli samemu się jest pustym. Jeśli sami ze sobą czujemy się źle. Najpierw należy zrobić porządek ze sobą. Jeśli się ma depresje – pójść do psychiatry. Nie ma się czego obawiać. Nikt nie będzie nikogo  wiązać do kaftanu bezpieczeństwa, albo rozbierał do naga i oblewał zimnym prysznicem. Albo kazał spać na mokrych prześcieradłach. Dostanie się delikatne leki, które się zajmą wychwytem zwrotnym serotoniny i stabilizują zaburzony proces. To normalne. Po długim stresie proces wychwytu zwrotnego serotoniny się zaburza, więc trzeba go przywrócić. Potem można się udać do psychologa i popracować nad neurotyzmem, nad swoimi reakcjami i postępowaniem. Do wszystko jest do ogarnięcia. Po prostu trzeba znaleźć dobrego fachowca i nie poddawać się jeśli nie od razu się na niego trafiło. Jeśli szkoda pieniędzy na terapię (ludziom z niską samooceną zawsze szkoda pieniędzy na siebie) można pomyśleć o tym, że siedzieć w drogim samochodzie będąc nieszczęśliwym i zapłakanym jest chyba gorzej, niż jechać na rowerze i cieszyć się z każdej chwili swojego dnia i życia? W końcu są bezpłatne konsultacje psychologiczne, gdzie pracują też bardzo dobrze przygotowani specjaliści. Ale coś trzeba zmieniać w swoim życiu, jeśli czegoś brakuje. Zmienić to coś możemy tylko my sami … 🙂

TK