Próbując zbliżyć się do kolegi z klasy czy ze studiów powinna postępować wyłącznie w kontekście sytuacji. Tak, jak wiele z Państwa napisali, dobrze by było, gdyby jej koleżanka zaprosiła ją i kolegę do siebie. Ale jeszcze lepiej, gdyby zorganizowali spotkanie absolwentów. Było by to absolutnie naturalne odnowienie znajomości, nie wyszła by na niepoważną, dzwoniąc do kolegi po 20 latach i zapraszając go na kawę. Wystraszyła by go tym.

Poza tym podczas spotkania absolwentów dobrze by się bawiła i odnowiła więcej znajomości, skoro czuje się samotna, przydało by się jej. Najważniejsze, że podczas tego spotkania wyraźnie zobaczyła by, czy ma szanse u kolegi, czy nie. Dowiedziała by się tego bez zbędnych ruchów i narażania własnej samooceny. Nic by ją to nie kosztowało. Może być tak, że po spotkaniu absolwentów kolega by napisał do niej. Albo wszyscy razem zaplanowali by wspólny wypad gdzieś. W każdym razie pojawiły by się nowe dostępne konteksty, w których mogła by robić jakieś kroki. Bez uszczerbku dla figury i samooceny. Jest duże prawdopodobieństwo, że coś by ich połączyło. Pod warunkiem, że nie nakręcała by się, nie fantazjowała o nim, nie skupiała całej swojej uwagi na koledze. Tylko dobrze by się bawiła ze wszystkimi. Gdyby nie robiła głupot i nie zawyżała jego ważności dla siebie, szanse na ciekawą historię by rosły.
Nigdy nie wolno się poddawać, ale działać należy tylko w istniejącym kontekście znajomości. Nie wolno przeskakiwać przez schody )
Jak myślicie, jakie znaczenie ma WO i WS dwóch osób względem siebie, żeby można było prognozować szanse powodzenia (albo nie) nowej znajomości? Czy WO człowieka ma wpływ na jego relacje w związku? Czy WO jednego i drugiego partnerów powinna być taka sama? Czy mogą się różnić?

Drugie pytanie: dlaczego można po 20 latach zadzwonić do koleżanki z klasy i pogadać (będzie to w granicach), i dlaczego nie można tak samo zadzwonić do kolegi z klasy? (Dla kolegów i koleżanek z klasy gender nie ma znaczenia). Co się stanie, jeśli ona zadzwoni do kolegi po przyjacielsku? Jaki będzie ciąg dalszy tej sytuacji i jakie negatywne skutki dla niej powstaną w związku z tym?

Jak można jednym zdaniem odpowiedzieć na te wszystkie pytania?

Jaki uniwersalny kontekst (oprócz wspólnego spotkania absolwentów) można stworzyć, by koleżanka zadzwoniła do kolegi, pozostając w czerwonym polu?