Jeśli chodzi o pytanie na temat pożyczki dziewczynie, która się podoba. Pytanie polegało na tym, jak się zachować, by nie stracić dziewczynę ale jednocześnie nie zostać dla niej „strefą obsługi”?

Ktoś napisał w komentarzach, że powinien zgodzić się na pożyczenie pieniędzy ale w zamian zaproponować jej seks, „wtedy oboje będą coś z tego mieli”. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej żałosnego, niż taki mężczyzna. Mam nadzieję, że to był żart.

Powiedzieć, że nie ma pieniędzy, bo wszystko wydał na leki dla brata, remont, kredyt hipoteczny itd. jest złą opcją. To są jego pieniądze i tłumaczenie się na co je wydał jest zbędne. Wygląda to żałośnie, tak, jak by nie chciał jej dać i tłumaczył się, jak skąpiec, który chce wyjść z twarzą.

Poza tym znaczenie ma też, czy był seks, czy nie. Jeśli seksu nie było, znaczy, że nie są parą. Można powiedzieć, że „mam zasadę – nigdy nie pożyczać pieniądze kobietom, ponieważ finanse nie idą w parze z czułą przyjaźnią”. Jeśli krótko się znają, nie są parą, ona mu się bardzo podoba – taka odpowiedź jeszcze ujdzie. Jeśli są jednak parą i on ją kocha, powinien po prostu dać jej tą kwotę. I spytać się: „Kim jestem dla Ciebie?” W zależności od jej odpowiedzi zrobić wnioski. Dziewczyna może potrzebować pieniądze na operacje dla mamy. Tego nie wiemy. Żeby nie czuł się sponsorem, może poprosić ją, by w zamian zrobiła coś dla niego. Pomogła w czymś, w czym jest dobra. W przetłumaczeniu dokumentów np., albo pomoc z księgowością lub zrobić coś innego. Zresztą ona sama powinna mu to zaproponować.