Proponuję zastanowić się tym razem, jak temat umiejętności pilnowania granic przydaje się w sytuacjach zaufania lub jego braku. Inaczej mówiąc dlaczego niektórzy mogą ufać najbliższym albo przyjaciolom, a inni nie? Albo dlaczego istnieją osoby, których zawsze wszyscy oszukują a innych nie? Od czego to zależy? Od czego zależy zaufanie? Wydaje się, że nie od nas samych, prawda? Czy możemy komuś ufać zależy przecież od tego kogoś, nie od nas, prawda?

Tak myślą osoby z zewnętrznym umiejscowieniem kontroli. Czyli ci, u których zawsze ktoś inny jest winien. Inaczej mówiąc osoby ze słabymi granicami.

Co granice mają wspólnego z zaufaniem? Jaki wpływ możemy mieć na to, czy ktoś zawiedzie nasze zaufanie czy nie? Bardzo duży wpływ możemy na to mieć.

Przede wszystkim warto sobie przypomnieć jak wygląda człowiek z mocnymi granicami? Taki człowiek nie ma zwyczaju wkraczać na cudzy teren. On wyraźnie widzi gdzie jest jego teren, a gdzie się zaczyna teren innych ludzi. Człowiek z mocnymi granicami nie liczy na to, że ktoś będzie postępował tak, jak jemu pasuje, wbrew swoim interesom. Człowiek z mocnymi granicami liczy na siebie, nie szuka na kim tu można by było się oprzec, na kogo przełożyć swoje obowiązki. Mocne granice nie pozwalają mu żyć kosztem innych ludzi, zmuszać innych do robienia coś dla niego. Takie postępowanie powoduje po pierwsze, że jego wartość subiektywna dla innych wzrasta. Milo jest mieć do czynienia z kimś, kto niczego nie oczekuje, na odwrót chętnie się dzieli sam. Na tym polega siła i charyzma ludzi z mocnymi granicami. Ale chodzi nie tylko o charyzmę, to akurat „skutek uboczny”. Najważniejszym jest to, że ludzi z mocnymi granicami nigdy nie cierpią z powodu rozczarowania, zawodu czy zdrady. Oni nie skarzą się, że zaufali, a ktoś ich zawiódł. Nikt nie zawodzi ich zaufania dlatego, że nie może tego zrobić. Dlatego, że człowiek z mocnymi granicami sam kontroluje wszystko, co jest ważne dla niego. On nie szuka „gratisów”, „promocji” i „okazji za darmo”. Nie trafia w sytuacji, gdzie zostanie oszukany. On rozumie, że za darmo  bywa tylko ser w pułapce na myszy. Że dostawać coś za darmo samo w sobie jest oszustwem, a oszust zawsze trafi na takich samych oszustów albo większych od niego. Wielu osobom bardzo chce się wierzyć, ze można nic nie robić i dostać coś bezpłatnie. Takie osoby często się skarżą, że zostali oszukani.

Człowiek z mocnymi granicami wie, że nikt nie jest mu nic winien i że ufać można tylko w tym momencie relacji, gdzie nasze interesy się nakładają. Czyli tam, gdzie mamy wspólny interes. Człowiek z mocnymi granicami ma dobrze rozwinięta empatię – czyli umiejętność rozumienia interesów innych ludzi, powodów ich postępowania. Empatia to nie współczucie, jak myślą wiele osób. To umiejetność dostrzegania i rozumienia intencji innych osób. Prościej mówiąc rozumienia czego człowiek chce, czego potrzebuje, na czym mu zależ. Człowiek zły też może mieć empatię. Może rozumieć potrzeby innych ludzi, a co zrobi z tą wiedza o nich to już odrębna sprawa.

Oszukani i zdradzeni zostają zawsze ci, którzy bardzo uważają, kontrolują, pilnują swojego terenu 🙂 Tak dzieje się dlatego, że najwyraźniej mylą swój teren z terenem innych osób. Teren innej osoby zaczyna się tam, gdzie leżą JEJ interesy. Trzeba nie mylić po prostu swoich interesów i interesów innych ludzi. I nie będzie rozczarowań.

Żeby nie mylić swoich interesów z interesami innych ludzi wystarczy najprościej mówiąc przestać żyć w iluzjach, uważając innych za głupszych od siebie. Trzeba przestać liczyć, że ma się tak obłędną ważność dla innych, że ci inni zaczną postępować wbrew sobie, postępować swoim kosztem, byle zadowolić króla życia – nas. Każdy człowiek działa w swoim własnym interesie, to normalne i zdrowe. Niezdrowe jest infantylne myślenie, że jakieś przysięgi, obietnice, umowy czy inne rzeczy zmuszą człowieka do postępowania wbrew sobie. Jeśli człowiek odczuwa dyskomfort, on zawsze będzie szukał wyjścia. Obietnicam i przysięgam można wierzyć wtedy, kiedy one nie idą wbrew woli, interesom danej osoby. Kiedy nie powodują jej dyskomfortu. Kiedy spełnienie tych obietnic przynosi człowiekowi szczęście i satysfakcje. Jeśli tak nie jest, żadna obietnica czy przysięga nie zmusi nikogo do bycia nieszczęśliwym. Oczywiście, wtedy należało by rozwiązać umowę ale liczenie na to, że inni będą robić to, co należy, by zadbać o nasze interesy wbrew swoim  jest bardzo infantylne.

Osoby ze słabymi granicami traktują zaufanie, jako możliwość kontrolowania innych. A mocne granice powodują, że człowiek traktuje zaufanie jako wspólny teren. Nie możliwość kontrolowania tylko wspólność interesów. On ufa tam, gdzie ma miejsce wspólna korzyść, gdzie cały teren jest wspólny.

Jeśli partner jest szczęśliwy w związku, jeśli monogamia leży w jego interesie – on nie zdradzi. Nie dlatego, że druga strona pilnuje, sprawdza, szpera w telefonie, włamuje się do laptopa czy poniża się do innego sposobu podglądania. Nie zdradzi dlatego, że to leży w jego interesie.

Ufać można w tej sferze, na tej płaszczyźnie, która leży w interesie drugiej strony. Jeśli komuś się chce zmusić drugą stronę do działania wbrew swoim interesom, przeciwko sobie – ten ktoś ufać nie powinien. Jeśli zmusza się kogoś do postępowania wbrew sobie, to samemu się staje oszustem. Dlaczego oszust w takim razie szuka zaufania?

Ufać może ktoś, kto spełnia dwa kryteria: po pierwsze liczy na własne siły, ma oparcie w sobie i nie liczy, że ktoś przyjmie na siebie jego obowiązki. Po drugie, ma dobrze rozwiniętą empatie, czyli potrafi rozpoznać interesy drugiej strony. Kiedy nasze interesy są wspólne z interesami drugiej strony – możemy mówić o zaufaniu. Na przykład,  córka może zostawić swoje dziecko z matką, nie martwiąc się o nie i mieć pełne zaufanie. Mają wspólny z nią interes, by jej dziecku było dobrze. Zostawiać dziecko z opiekunką nawet poleconą jest zawsze bardzo ryzykowne. Trzeba mieć albo nagranie, co się dzieje podczas nieobecności rodziców, albo samemu przyglądać się przez jakiś czas jej pracy. Ufać obcej osobie nie wolno. Jeśli ktoś jest bardzo otwarty w kierunku mało znanych mu osób, do niego też będzie się miało ograniczone zaufanie. Zdrowy człowiek nie ufa obcym ludziom. Jednak jeśli będzie na tyle leniwy, żeby wszystko posprawdzać albo będzie się bał wyglądać na nieżyczliwego, sprawdzając nieznaną mu osobę, to może założyć koronę z iluzji. Może  zacząć myśleć, że na tyle go szanują i lubią, że w życiu nie odważą się go zawieść i oszukać. Tak myśli się wtedy, kiedy nie chce się szukać oparcia w sobie, nie chce się brać sytuacje we własne ręce.

Zaufanie może być tam, gdzie jest wspólny interes.

Bliskość fizyczna może być z kimś, komu na nas zależy. Jeśli ludzie są sobie obcy nie ma sensu mieszkać razem pod jednym dachem. Na tych płaszczyznach, gdzie interesy nie są wspólne powinien zwiększać się dystans. Na tyle na ile wymaga sytuacja. Żeby się nie czuć zdradzonym. Możemy powiedzieć, że ufamy nowo poznanej osobie. Ufamy na tyle, że wiemy, że nie zaatakuje nas na ulicy. Ale nie ufamy na tyle, żeby oddać jej swój portfel. Na tej płaszczyźnie, gdzie interes nie jest wspólny zaufania być nie może, to zawsze będzie wymuszone. Co raz, że obniży wartość subiektywną „wymuszacza”, dwa, że się nie sprawdzi.

Dlatego człowiek z mocnymi granicami zawsze może ufać. On nie będzie narzekał bez przerwy, że ktoś go zawiódł, zdradził, oszukał itd. On po prostu nie wpuści osobę obcą na swój teren. Osobę, z którą interesy się różnią. Czyli czy zawiodą nasze zaufanie zależy nie tylko od tamtej strony. Człowiek z mocnymi granicami zawsze panuje nad swoim życiem i nie szuka winnych na zewnątrz.

Mąż, z którym żona nie jest szczęśliwa i który wymaga całkowitego oddania żony w postępowaniu, myślach, uczuciach i planach zawsze będzie zawiedziony. Jeśli będzie ją śledził ona po prostu ucieknie albo zemści się w inny sposób. Dlatego, że na wymuszaczach zawsze się „mszczą”. Dlatego, że na siłę nie da się niczego wyegzekwować, napewno nie zaufanie. Kłamstwo jest jedyną formą bronienia się przed wymuszaniem.

Nikt nikogo nie oszuka, jeśli nikt nie będzie się wpychał na jego teren.

Nikt nikogo nie oszuka, jeśli nikt nie będzie zakładał korony z iluzji i myślał, że pragnienie innych to skromne stanie z boku i podziwianie jego piękna i połysku. Jeśli ktoś się wślizguje do Twojego życia i chce Cie  przekonać, że robi to tylko po to, żeby Ciebie podziwiać – korona z iluzji powinna mocno uwierać na uszy. Uczciwy człowiek nie wślizguje się przez uchylone okno tylko wchodzi drzwiami i gra w otwarte karty.

Oszukują i zdradzają tych, kto myśli, że im się należy miłość i zachwyt, dbanie o ich interesy. Miłość i zachwyt każdy ma dla siebie, każdy sam dla siebie jest wartością nadrzędną i kocha siebie bezwarunkowo. A jeśli ktoś deklaruje nam swoje oddanie, warto pomyśleć co za tym stoi i gdzie leży teren, a którym nasze interesy się łączą. Czy taki teren w ogóle istnieje. I przestać wymuszać oddania od innych.

Co myślicie na temat zaufania? Gdzie leży granica? Czy ufacie rodzicom, dzieciom, partnerom?

TK