Słuchajcie, wyrzućcie z głowy te wszystkie małomiasteczkowe manipulacje typu ” ona chciała mu pokazać”, ” ona chciała mu oddać”, ” chciała się zrewanżować, zemścić”. Gdyby tak było, oznaczało by to, że się wcale nie zmieniła, nie urosła. Za co się miała mścić? Za to, że jej nie chciał ktoś, kto faktycznie miał większą niż ona wartość obiektywną? I powodzenie u innych dziewczyn? No miał. Zamiast się mścić należy popracować nad własną wartością obiektywną. Gdyby się „mściła” oznaczało by to, że po pierwsze przywiązuje swoją samoocenę do niego (czy kogokolwiek innego, nie ważne). Tego robić nigdy nie wolno. Samoocena powinna być zawsze stabilna, zawsze w środku nas samych. Jeśli widzimy, że „przegraliśmy” należy nie rozpaczać, nie zadręczać się tylko wyciągnąć wnioski, zastanowić się nad strategią, wziąć na wstrzymanie i zaczynać pracować nad zasobami. Nie wolno rozpaczać powtarzam z powodu czyjegoś odrzucenia. To tylko lekcja, to nie jest wynik ostateczny. Dzisiaj odrzucą,jutro wszystko będzie zupełnie inaczej. Na ile inaczej – zależy od naszej pracy nad sobą. Zamiast jęczeć, wałkować w głowie dialogi i wyobrażać sobie zemstę nietoperza, należy brać się do pracy nad sobą.

Dziewczyna jest mistrzem dlatego, że odmówiła mu spotkania nie dlatego, żeby coś mu tam pokazać. Ona mogła się spotkać bez obaw, bo pozycje zostały wyrównane. Ale dla niej swój obraz we własnych oczach był ważniejszy, niż ogromna przyjemność ze spotkania z mężczyzną, który jej się podoba. Przecież skąd mogła wiedzieć, że on nie odpuści tak, jak zrobiła to kiedyś ona? Mógł powiedzieć ” nie to nie”. Ona się nie bała tego, bo robiła to nie dla niego, tylko dla siebie. Takie osoby zawsze wygrywają. Dlatego, że się nie boją, nie manipulują, i dlatego, że ich własne zdanie na swój temat jest ważniejsze, niż zdanie kogoś z zewnątrz.

Jak skończyła się ta historia napiszę na grupie zamkniętej, podrzucę też  inne istotne moim zdaniem myśli co do tej sytuacji.

P.S. Pozdrowienia, A-junior ))

TK