Czy jestem przeciwna instytucji małżeństwa? Nie, nie jestem przeciwna. Po prostu w nią nie wierzę. Bardzo rzadko spotykam  małżeństwa, w których ludzie są ze sobą po prostu szczęśliwi, są ze sobą z powodu miłości. Takie małżeństwa są. Małżeństwa ludzi dojrzałych emocjonalnie, niezależnych finansowo, mniej więcej na tym samym poziomie społecznym, intelektualnym i wiekowym. Taki ktoś jest z drugą osobą z jednego powodu – uczucia. Jest to jedyny powód dla którego małżeństwo ma sens. W ogóle jedyny powód dla którego warto być razem.

Straszna rzecz: uprawiać seks też warto z tego samego jedynego powodu – wzajemnego uczucia. Skody z powodu braku seksu są znacznie mniejsze, niż szkody powstałe w powodu uprawiania go z osobą, której się nie kocha.

Jest dużo kobiet, które bojąc się różnych komplikacji unikają rozwodu. Żyją i uprawiają seks z mężczyznami, których delikatnie mówiąc nie kochają. Dokonując gwałtu na samych sobie. Marnując na torturowanie siebie bezcenny czas swojego jedynego życia. Które można by było przeżyć inaczej. Gdyby przestały się bać. Gdyby przestały oszukiwać siebie, stosując różne filtry psychologiczne.

Praktycznie nie znam kobiet, które po rozwodzie wyglądały by gorzej, niż przed. Za to znam mnóstwo kobiet, które po rozwodzie rozkwitły, dosłownie i w przenośni. Poprawiło się ich zdrowie, fizyczne i psychiczne. Relacje z dziećmi, finanse.

Mnóstwo kobiet po 40-ce nie chcą znowu wychodzić zamąż. Mając wolność, ukochaną pracę, dorosłe udane dzieci, cele, marzenia, widząc własną skuteczność w ich realizacji, nie potrzebują więcej stwarzać pozory. Często nawet boją się samej myśli o kolejnym małżeństwie. Nowy małżonek wydaje im się źródłem nowych problemów i ograniczeń.

Możliwe, że niektóre z nich tak długo żyły  w związku „w upadłości” albo były minusem, że słowo „małżeństwo” wywołuje w nich niesmak i obrzydzenie.

Niezależna kobieta z wysoko-stabilną samooceną będzie mogła pozwolić sobie na seks z tym, z kim zechce, i wtedy, kiedy zechce. Bez zobowiązań.

Ale szukając relacji seks-only też można oszukać siebie. Tak samo, jak się oszukuje siebie mówiąc, że „nie rozwodzę się dla dobra dzieci”. Na czym polega „dobro” dzieci, wychowujących się w otoczeniu dwóch ludzi, którzy sobie są obce? Na przekonaniu, że tak wygląda związek? To się zapisze dziecku na jego „dysku twardym”. Podświadomie dorosły człowiek będzie szukał podobnych relacji w swoim dorosłym życiu. Co spowoduje, że nigdy nie będzie szczęśliwy.

Na czym polega oszukiwanie siebie w relacjach seks-only? Na tym, że mając przekonanie, że „wszyscy faceci są tacy sami, nic nie warci, egoiści nie godni zaufania”, kobieta nie zakocha się w partnerze. Będzie plusem. Mężczyzna też się nie zakocha w plusującej partnerce. Czyli też będzie plusem. Sypiać z plusem takie sobie przedsięwzięcie.

Wiele dorosłych kobiet cieszą się, że nie noszą „różowych okularów”, nie wierzą już w miłość i nie dadzą się oszukać. Skoro takie mamy zdanie o mężczyznach, powinnyśmy trzymać od nich z daleka? Zamiast tego wchodzimy w seks-only, wpuszczamy ich do swojego łóżka i uważamy, że weźmiemy od nich tylko seks. Że niby seks jest potrzebny dla zdrowia.

Dla zdrowia potrzebny jest tylko seks z minusem. Z mężczyzną, który jest zakochany. Seks z plusem przyniesie więcej szkód, niż pożytku.

Ponieważ kobieta w seks-only uważa, że wszyscy faceci są egoistami i skąpcami, nie przyjdzie jej do głowy, że partner jest plusem. Że jej nie kocha, że patrzy na nią krytycznie, że nawet nie bardzo jej chce. Że nie tylko jej nie zależy, ale jemu również. Sypiać z facetem, któremu nie zależy, to niszczyć własną samoocenę. Samoocena nam daje energię, charyzmę, siłę, motywację, wszystko. To wszystko można zniszczyć słysząc od nie kochającego partnera: „Super wyglądasz, jak na swój wiek” albo „Jak dobrze, że nie chcesz zamąż”. Albo jeśli zaproponuje seks bez zabezpieczenia. Oznacza to, że myśli, że seks masz raz na rok, więc nie ma się czego bać. Przecież nie pomyśli, że jesteś porządną dziewczyną i można się nie bać. Dla porządnej zbyt szybko się zgadzasz na seks-only.

Dla mężczyzn seks-only jest mniej szkodliwe ale również to słaba przyjemność. Kobieta, której on nie kocha zawsze jest nie na tyle piękna, ma nie ten zapach, nie taki kształt piersi, nie takie reakcje, jakich się spodziewał. Kobieta, którą kocha ma wszystko TO.

Kobieta czy mężczyzna zakochany to nie to samo, co kobieta czy mężczyzna, który nie kocha. To są dwie różne osoby. Mężczyzna, który kocha widzi swoją partnerkę najpiękniejszą na świecie, jej ciało to sama przyjemność. Nie ma nic niemożliwego dla mężczyzny, który kocha. Na rękach doniesie do domu, każda inwestycja dla swojej kobiety będzie wydawała mu się adekwatna, jeśli tylko będzie wiedział, że jest kochany. Nie będzie się wykłócał, nie będzie krytykował, jego oczy będą szczęśliwe i ciepłe, ze wszystkiego będzie zadowolony, dopóki będzie wierzył, że jego uczucie jest wzajemne. Nawet jeśli poczuje chłód, nigdy nie zrezygnuje bez próby wyjaśnienia sytuacji. Dopóki będzie kochał, będzie czuły, dobry, namiętny, kochany, szlachetny. Tak było zawsze, we wszystkie czasy. Tak było, jest i będzie w przyszłości. Zakochany mężczyzna nigdy nie sprawi bólu.

Po jakiego diabła w takim razie sypiać nie kochającymi facetami?! Dla jakiego takiego „zdrowia”? To tak samo, jak żywić się pomyjami i cieszyć, że ma się je za darmo.

Największy błąd kobiet polega na tym, że myślą, że seks dla mężczyzn jest czymś automatycznym, nie mającego nic wspólnego z uczuciem. Uczucie ma ogromny wpływ na jakość seksu. Dla dwóch kochających się osób jest to wymiana piękną energią, sposób na pokazanie, „jak bardzo ja Ciebię kocham”. Dla  ludzi, którzy się nie kochają jest to żałosna próba wyciśnięcia trochę przyjemności z zimnych ciał, przy pomocy wyobraźni i fantazji.

Seks służy zdrowiu tylko wtedy, kiedy ze strony kobiety jest sympatia, a ze strony mężczyzny sympatia i szacunek. Nie zawsze się zdarza uczucie, ale przynajmniej sympatia być powinna. Kiedy kończy się uczucie i sympatia, powinien kończyć się seks. Inaczej to będzie przemoc nad sobą, droga do zniszczenia siebie.

Dla kobiety seks-only bezpieczny jest tylko z mężczyzną, który ją kocha. Ale jeśli kocha, będzie dążył do poważnych relacji, seks-only nie potrwa tu długo. Jeśli kobieta nie będzie chciała z nim związku, prawdopodobnie zacznie jej „psuć  krew”: rzucać ją i wracać, robić wyrzuty, awanturować się, może stać się agresywny (jeśli zbyt dużo ambicji i  mało rozumu). Przyjemności będzie coraz mniej. Po-drugie: seks jest przyjemny tylko z pozycji minusa. Plus nie daje przyjemności z seksu, nawet mały plus. Większość kobiet tym bardziej, że nie potrafią znajdować się w małym plusie. Od razu stają się dużym, kiedy nie to co seksu się nie chce, nie chce się patrzeć na partnera.

Tak że nic lepszego, niż wzajemne uczucie na razie natura nie wymyśliła.

Byliście kiedyś w seks-only? Jak wrażenia?

TM