Zobaczcie, jak bardzo się przydają takie cechy, jak skromność, szacunek do siebie i proaktywność w zwiększaniu własnej wartości subiektywnej w oczach innej osoby. Wartość subiektywna to uczucie, najprościej mówiąc. Wartość obiektywna człowieka – to jego wartość potencjalna. Jego wartość w społeczeństwie. Na wartość obiektywną składają się  kariera, wykształcenie, finanse i wygląd. Mniej więcej. Charyzma i talent, ale to już bardziej szczegółowo. Przeważnie to są te cztery charakterystyki. Wszystko, co się staje naszą windą społeczną.

Osoby, które kochamy mają istotne figury w naszym polu. Za nimi tęsknimy, martwimy się, chcemy mieć z nimi stały kontakt, w stosunku do takich osób miewamy ataki czułości 🙂 To dotyczy naszych dzieci, rodziców, jeśli je kochamy, przyjaciół. to dotyczy też relacji romantycznych, zwłaszcza bardzo namiętnych relacji. Namiętne uczucie jest w stanie podporządkować sobie całe pole człowieka, ukierunkować wszystkie myśli, emocje i postępowanie w kierunku osoby ukochanej.

Od czego zależy wzrost wartości subiektywnej tej czy innej osoby? Jak zwiększyć swoją wartość subiektywną dla kogoś? Wiadomo, że łatwiej się zakochać w kimś z wartością obiektywną wiekszą od naszej. Po prostu wszyscy ludzie starają się windować do góry, niż schodzić na niższe piętro, to jest normalne. Osobie z wysoką WO jest łatwiej wychodować swoją WS w czyimś polu. Po prostu wystarczy mając wysoką WO być otwartym, mieć otwarte granice dla drugiej strony, szczerym, życzliwym, chętnie nawiązującym kontakt. Jeśli to wszystko będzie robiła osoba z niską WO to nie przyniesie takiego samego skutku. Co nam z tego, że sprzątaczka przypadkowo spotkana w sklepie uśmiechnie się i otworzy granice, i nawet będzie bardzo miła? Co innego gdyby tak miły był ktoś, kto na przykład jest znany. I lubiany. Uwaga z jego strony była by bardzo przyjemna.

Każda nowa figura w naszym polu ma trzy zasadnicze charakterystyki. Które decydują o tym, że wartość subiektywna tej osoby zacznie dla nas rosnąć. To jej wartość obiektywna, szacunek do siebie i jej przychylność w naszą stronę.

Wysoka wartość obiektywna człowieka sama w sobie nie powoduje, że w nim się zakochamy. Ale jeśli jakaś sympatia istnieje, wysoka wartość obiektywna przyspiesza wzrost wartości subiektywnej. I bardzo pomocna w tym jest na przykład skromność.

Jeśli spotykamy kogoś, czyją wartość obiektywną oceniamy na równi z naszą, otwieramy swoje granice, czujemy sympatię i nagle okazuje się, że pomyliliśmy się i WO tej osoby jest znacznie wyższa, niż przypuszczaliśmy – jego WS wzrasta gwałtownie i bardzo mocno. Dlaczego tak się dzieje. Dlatego, że gdyby od razu wiedzielibyśmy, że jest to osoba, dostęp do której mamy ograniczony, nie łudzilibyśmy się i nie otwierali swoich granic, nie wpuszczali by kogoś tak blisko. Nie wiedząc o tym wpuściliśmy kogoś w swoje pole, „przyswoiliśmy” już go sobie, nie przestrzegaliśmy subordynacji. I teraz dowiadując się, że WO kogoś, czyją figurę umieściliśmy blisko siebie jest bardzo wysoka, czujemy zdziwienie, zaskoczenie i silny wzrost znaczenia tej osoby dla siebie. W ten sposób skromność i wysoka WO przyczyniają się do wzrostu WS człowieka. Drapieżnicy nawet celowo mają średnie zdjęcia w sieciach społecznościowych, są niepozorni na pierwszy rzut oka, pozwalają na traktowanie siebie od góry osobie nowo poznanej. Żeby później, kiedy druga strona „nawywyższa się”, dowartościuje się i otworzy granice okazało się, że WO „drapieżnika” jest dużo wyższa, niż średnia i ktoś, kto nie potrafił się zachować wywinduje teraz jego WS dla siebie do niebios. Nie koniecznie to musi być „drapieżnik”, ja po prostu lubię to słowo )) Ale zwykły skromny człowiek z silnymi granicami i wysokim poczuciem własnej wartości, który nie popisuje się, nie stara się udowodnić innym, że się mylą i ile on jest wart za zwyczaj osiąga podobny skutek.

Właśnie dlatego skromni ludzie zawsze wygrywają, a chwalipięty przegrywają na dłuższa metę. Skromny człowiek nie stara się zawładnąć czyimś polem, dlatego jemu szybciej odkrywają granice, wpuszczają go do środka.

Dla wzrostu WS (uczucia) nie wystarczy wysoka potencjalna wartość (WO) drugiej osoby. Ważne jest też na ile ten drugi człowiek jest otwarty dla nas. Mając tak wysoką wartość obiektywną. Na ile pozwala nam podejść bliżej, na ile nam ufa.

Jest sporo osób z wysoką wartością obiektywną, robiących ten błąd, że uważając swoją wysoką wartość za oczywistą dla wszystkich starają się pokazać swoją otwartość, przychylność, nie zauważając, że lecą w minus. Do głowy im nie przyjdzie, że ich nie chcą. Myślą, że po prostu druga strona jest onieśmielona, dlatego udowodniają swoją przychylność, której druga strona wcale nie szuka. Podporządkowanie się „od dołu” jest bardzo skuteczne, kiedy wartość subiektywna tego kogoś jest wysoka. Kiedy jest niska, takie podporządkowanie się staje się lepkością, natręctwem, bólem głowy.

Kiedy nasza wartość subiektywna jest niska dla drugiej strony, nie wolno się podporządkowywać i starać się przekonać o uczuciu. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest przypomnienie sobie o szacunku do siebie. Szacunek do siebie to „odlepienie się” od kogoś, kto nas nie chce. Te wszystkie narzędzia do budowania relacji działają tylko wtedy, kiedy wartość subiektywna jest chociażby zerowa. Jeśli ktoś się „przylepił” do kogoś, kto go nie chce, jego wartość będzie ujemna. Z tej pozycji się nie da zastosować żadnej strategii. Należy się odlepić, wstać z kolan, wytrzepać spodnie i wyrównać poziom wartości przynajmniej do zera. Potem można zaczynać podnosić swoją wartość subiektywną, nie wcześniej.

Najwięcej wartość subiektywna rośnie wtedy, kiedy druga osoba widzi w partnerze szacunek do siebie, zwłaszcza na tle silnego uczucia, nawet zależności emocjonalnej.  Jeśli zależność emocjonalna jest wysoka ale szacunek do siebie jest niewielki – taka osoba jest odbierana, jako istota zależna ale mało pociągająca, zbędna.

Jeśli szacunek do siebie jest duży ale otwartość i zainteresowanie w partnerze są niskie – wartość subiektywna też nie będzie rosnąć. Po co komu zimna figura drugiej osoby w swoim polu? Jeśli jest się zimnym sam szacunek do siebie nie pomoże wychodować swoją figurę w czyimś polu.

Najszybciej wartość subiektywna rośnie wtedy, kiedy druga strona widzi porównywalną WO (odnośnie swojej) partnera, jego wysoki szacunek do siebie i umiarkowane zaciekawienie sobą. Na początku znajomości szacunek do siebie jest kwestią podstawową. A zainteresowanie partnerem nie powinno być ani zbyt wysokie, ani zbyt niskie. Zainteresowanie spotkaniami powinno być takie, że pokazujemy zaciekawienie, wyróżniamy partnera wsród innych znajomych ale nie przylepiliśmy się do niego na zawsze, za każdą cenę, bez wariantów, bez alternatyw ))) Nie może być tak, żeby szanujący się człowiek tak się przylepił do kogoś nowo poznanego, dla kogo jego wartość jest póki co bardzo niska. To zdradza silny głód.

Szacunek do siebie dla podniesienia WS jest rzeczą zasadniczą. Dlatego nigdy nie należy chwytać się kogoś, kto się bardzo spodobał za każdą cenę. Chwycić się można będzie wtedy, kiedy nasza WS dla niego wzrośnie i on sam uchwyci się za nas )) A póki co nie wolno.

Nasza wartość subiektywna dla kogoś rośnie w trakcie poznawania nas. Ale pod warunkiem naszego wysokiego szacunku do siebie i średniej zależności od tej relacji. Samo poznawanie  nie wystarczy. Jeśli kogoś się poznaje przez pryzmat jego niskiego szacunku do siebie, dochodzi się do wniosku, że  jest zbędnym balastem. Taki ktoś nie wywołuje emocji. Jeśli ktoś ma wysoki szacunek do siebie, ale uważa, że jego WO jest oczywista dla wszystkich i on nie musi się starać, by się spodobać – taki ktoś też odtrąca od siebie. Najlepsze połączenie dają lekkość, szacunek do siebie, otwartość, ciekawość i umiejętność dawania przyjemnych emocji w kontakcie ze sobą. Czyli sprawianie, żeby drugiej stronie było z nami przyjemnie, ciekawie, wesoło, luźno, erotycznie, radośnie itd. Egocentrycy tego nie potrafią. Oni myślą tylko o swoim uczuciu, oni wymuszają wzajemność, mówią głupie i zbędne rzeczy, podkreślają swoje poważne zamiary. Nie trzeba tego wszystkiego.

Jak wywołać zaciekawienie sobą u drugiej, póki co niezaciekawionej, osoby? Dotykając ją emocjonalnie. Pokazując, że jest się zainteresowanym ale jednocześnie ma się szacunek do siebie. Niektórzy myślą, że należy się zdystansować i przestać się odzywać, by podnieść własną wartość. Niczego się nie podniesie w ten sposób, tylko się osiągnie, że druga strona zapomni o tej relacji. Należy nie dawać zapomnieć, dotykać i zahaczać o emocje drugiej osoby, ale robić to z szacunkiem do siebie.

A proaktywność jest potrzebna do tego, by nie czekać, aż ktoś nas wybierze, tylko samemu wybierać. Proaktywność wiąże się z szacunkiem do siebie. Tylko taką kobietę stać na to, by podejść do mężczyzny, który jej się spodobał i zrobić to bez utraty szacunku do siebie czy dyskomfortu. Kobietę  człowieka z szacunkiem do siebie w ogóle mało obchodzi, co o nim pomyślą inni. To dla niego jest zawsze jakby mało aktualne. On zawsze ma własne zdanie na temat sytuacji.

Jak myślicie, dlaczego jedni ludzie potrafią być gorącymi i jednocześnie niezależnymi w relacjach, a inni albo gorącymi albo się zamrażają i odpuszczają „to wszystko” ? ))

TK