Chodzi o sam mechanizm wyjścia z dysonansu. Nie ważne kto z kim i jak prowadzi relacje. Niestety zigolaków czy  alfonsów jest sporo w populacji. Ale wpis nie o tym. Nas interesuje mechanizm wyjścia z minusa. Jeden z wariantów.

Żył był sobie Pan Antoni. Gdzieś niby pracował dla pozorów ale podstawowym  źródłem utrzymania była dla niego rola utrzymanka u zamożnych kobiet. Poznawał starsze od siebie zamożne kobiety, rozkochiwał w sobie, pożyczał od nich pieniądze. A ponieważ one nie chcieli stracić z nim kontaktu, nie upominali się o to. Na początku znajomości Antoni był bardzo szarmancki. Nawet zabierał ze sobą butelkę drogiego szampana i kwiaty. Potem przestawał. Chodził na fitnes, masaż i robił sobie piling i manicire. Był takim typowym zigolakiem, średniej ręki. Pewnego dnia Antoni poznał Kasię. Była mądrzejsza od niego, starsza i miała więcej pieniędzy. Jednym słowem taka, jak lubił. Uwodził ją według swojego nie skąplikowanego schematu. Najpierw bardzo się starał, stwarzał wspaniałą atmosferę dla duszy i ciała, potem przestawał. Kiedy Kasia zapraszała go do siebie odmawiał. Kiedy dzwonił i zapraszał ją sam, a ona nie mogła – znikał na kilka tygodni. Dlatego następnym razem kiedy się zjawiał, Kasia zgadzała się od razu na spotkanie. Wiedziała, że w razie odmowy nie zobaczy go zbyt długo. Kasia robiła podstawowy błąd  większości kobiet – myślała o nim i marzyła, jak to będzie kiedyś pięknie (albo mogło by być) nie mając żadnej dźwigni w tej relacji. Tego robić nie wolno nigdy. Nie wolno myśleć o czymś, na co wpływu się nie ma i czekać, że się coś zmieni, coś się wydarzy. Nie wolno być Czekaczem.  Poza tym warto pamiętać, że jeżeli ktoś jest miły, uprzejmy, uczynny, wygląda na zakochanego i nagle zrywa znajomość albo znika bez uprzedzenia, to nie chodzi o nic innego, jak o zwykłą tanią manipulację. Ale Kasia o tym nie wiedziała, a ponieważ Antoni odwiedzał ją coraz rzadziej starała się w niczym go nie rozczarować. Chętnie dawała mu drobne sumy, potem dała nawet większą, licząc na to, że zabierze ją gdzieś w podróż. Antoni coś tam niewyraźnie przebąkiwał na ten temat. Pewnego dnia, a raczej późnego wieczoru Kasia rozpłakała się podczas zakupów i podszedł ją pocieszyć kolejny zigolak, klasą wyżej. Był wyższy, dobrze zbudowany, młodszy i dużo przystojniejszy od Antoniego, miał większą charyzmę i umiejętność rozmawiania z zapłakanymi kobietami. Zawartość wózka Kasi i jej samochód przekonały go spędzenia reszty wieczoru w jej towarzystwie. Tym bardziej, jako zigolak grający w kasynie tymczasowo nie posiadał gotówki. Każdemu się zdarza. Słuchając opowieści  o nachalnym kochanku, nowy znajomy Kasi od razu się zorientował, że miała do czynienia z alfonsem i po chwili Kasia uśmiechnięta i wesoła jadła kolacje w kameralnej restauracji, śmiała się, cieszyła i … zupełnie zapomniała o Antonim.

Antoni, jak każdy plus, który został niespodziewanie odstawiony od piersi zaczął się denerwować. Nie chodzi o to, że zależało mu na Kasi (takich Kaś on miał tysiące, żeby się nie mylić w imionach mówił do każdej „kochanie”). Ale wytrzymywać dysonans nie lubi nikt. A dysonans Antoni poczuł, kiedy minął czas w ciągu którego Kasia powinna była według Antoniego zadzwonić i spróbować się pogodzić. Kasia nie dzwoniła. Oczywiście, gdyby nie nowy znajomy, Kasia zadzwoniła by już kilka razy. Ale teraz Kasia całowała się i śmiała ze swoim nowym znajomym  i Antoni się poczuł nieswojo. Zadzwonił sam, żeby wykluczyć, że stało się coś niedobrego. Kasia odebrała, była wesoła, dobrze się bawiła i Antoni z ulgą odłożył słuchawkę. Zrozumiał, że Kasia się wyśpi, wytrzeźwieje i zacznie do niego wydzwaniać. A jeśli nie,  to jeszcze lepiej.  Zeskoczył, udało się. Chociaż mimo wszystko Antoni poczuł jakieś dziwne emocje… Kasia w nim była bardzo zakochana. Pożyczyła mu dużą sumę pieniędzy. Był pewien, że zacznie się rzucać, by zwrócił kasę i był dla niej miły. A tu się okazuje, że się dobrze bawi z kimś i nie pamięta o Antonim. Ciekawe, kim go zastąpiła? Dziwne i nieprzyjemne uczucie zazdrości wkradło się do głowy Antoniego.

Chcąc nie chcąc Antoni myślał o Kasi przez cały wieczór. Złościł się i postanowił nie myśleć więcej o niej. I nie myślał. Dopóki rano Kasia nie napisała do niego, że prosi o pilny zwrot pieniędzy, ponieważ akurat je bardzo potrzebuje. Antoni zadzwonił i powiedział Kasi, że pieniędzy zwrócić jej nie może. Za to za parę miesięcy pojedzie z nią tak, jak obiecał w ciepłe kraje. Kasia powiedziała, że w ciepłe kraje ona pojedzie teraz z kimś innym. A pieniądze było by dobrze, żeby znalazł sposób jej oddać. Antoni zaproponował Kasi kolacje, ale niestety Kasia  odmówiła.

Kilka dni później późnym wieczorem Antoni czekał na Kasie pod blokiem. Chciał porozmawiać i „zamknąć swój gestalt”, ponieważ od jakiegoś czasu myślał już tylko o Kasi. To mu się nie podobało, chciał się pozbyć dysonansu i rozstawić wszystkie kropki nad „i”. Nagle zobaczył Kasie wracającą w towarzystwie  nowego przyjaciela. Przyjaciel był przystojniejszy od Antoniego o niebo, a kiedy zobaczył jego samochód, wsiadł do swojego i nic  nie mówiąc  po prostu wrócił do siebie.

Przez kolejne dni zaczęło się z Antonim dziać coś dziwnego. Przecież Kasia mu się nigdy nie podobała. Chociaż teraz zaczęło mu się wydawać, że nie przyglądał się jej uważnie i przegapił coś istotnego… On napewno się jej podobał, była nawet zakochana w nim, a potem musiało się coś stać, że się rozczarowała. Oczywiście, chodzi o tamtego nowego faceta, jest bardzo przystojny! Ale gdyby Antoni się postarał i był dla niej miły, poświęcał więcej czasu, Kasia wróciła by do niego. Ponieważ Antoni wcale nie jest brzydki. Chociaż napewno nie taki przystojny, jak tamten…

Antoni nie był głupi, postanowił zwrócić Kasi kasę. Zrobić ruch koniem. Nigdy tego nie robił, w podobnych sytuacjach po prostu zawsze znikał. Ale teraz postanowił uśpić jej czujność i za jakiś czas wciągnąć ją z powrotem do relacji, w której była tak długo.

Kasia  spotkała się  z nim, odebrała pieniądze, wysłuchała zapewnienie Antoniego o miłości, odwróciła się i poszła. To była klęska. Przez trzy następne miesiące Antoni nie kontaktował się z Kasią. Myślał, że ona nie wytrzyma i zadzwoni. Od czasu do czasu wchodził na jej profil na FB, podjeżdżał pod jej blok i nawet pisał listy. Nie wysyłał ich na szczęście.

Antoniemu się zaczęło wydawać, że on naprawdę kocha Kasię. A myśl o wszystkich tych swoich powierzchownych znajomościach dla pieniędzy zrobiła się dla niego nieznośna i żałosna. Zachciało mu się zdrowych, stabilnych relacji, poczuł się zmęczony oszukiwaniem kobiet dla pieniądze. Zadzwonił do Kasi, zaproponował spotkanie. Kasia zgodziła się spotkać, ale podczas spotkanie powiedziała, że nie kocha więcej Krzyska. Że z tamtym również zerwała relacje, ale nie chciała powiedzieć dlaczego. Antoni poczuł, że serce Kasi jest zajęte przez tamtego, postanowił walczyć. Kasia podobała mu się coraz bardziej i bardziej, im bardziej o nią walczył, tym bardziej mu się podobała.

Minął jakiś czas. Antoni i Kasia mieszkają razem. Kasia pomogła mu znaleźć lepszą pracę i chłopak w tym bardzo się stara. Chce ożenić się z Kasią, ale ona uważa, że jest dużo młodszy i ma mniej pieniędzy od Kasi. Dlatego na rolę męża on się nie nadaje. Czyli bardzo racjonalnie podchodzi do Antoniego. Antoni troszczy się o Kasię, przyjaźni się z jej dziećmi, inwestuje we wspólne podróży i ogólnie wydaje na rodzinę więcej pieniędzy, niż Kasia. Bardzo chce ślubu i dziecka. Kasia się nie pali. Taka oto historia na dzisiaj ) Jak Państwo myślicie, jaki będzie ciąg dalszy? Dlaczego Kasia rozstała się z nowym znajomym? A może, to on się z nią rozstał? Dlaczego?