W relacjach warto czasami używać rozsądku. Chociaż by czasami. Dla niektórych osób rozsądek jest funkcją dekoracyjną  mózgu. Bardziej się kierują podświadomością i instynktami. Chociaż przekonani są, że działają świadomie.

Same uczucia i emocje nie wystarczą niestety. Chociaż bardzo się nie chce myśleć i analizować, kiedy jesteśmy zakochani, zwłaszcza na samym początku znajomości. Zwłaszcza jeśli ktoś nam się naprawdę podoba 🙂 I wszystko się tylko zaczyna. Czekamy z niecierpliwością na kolejnego smsa, bez przerwy sprawdzając telefon. Zaczynając dzień od miłego powitania   i czekając w ciągu dnia na 56-e   „tęsknię”.  Jak tu się skupić  na pracy? Tym bardziej móc myśleć o jakiejkolwiek strategii…

Strategia jest prosta. Akademik Pawłow wszystko dobrze wyjaśnił, udowodniając, że do  nauczenia się jakimkolwiek   reakcjom potrzebne jest pozytywne albo negatywne wzmocnienie.

Jeszcze raz: jeśli chcemy postępować kierując się wyłącznie rozsądkiem – to nie wyjdzie. Ludzie oczekują  prawdziwych emocji. Nas samych motywują jedynie szczere reakcje i zachowania, prawda? Wszyscy chcą wymieniać się prawdziwymi i szczerymi emocjami, dlatego, że tylko to  mocno motywuje nas do życia.

Dlatego: mózg jest potrzebny nie do tego, by zastąpić emocje i uczucia, tylko po to, by je właściwie ukierunkować. By potem nie mieć sobie za złe swojego nierozsądnego zachowania.

Pod wpływem silnych emocji popełniamy błędy. Zamiast podziękować i pochwalić udajemy obojętność,  szukamy ukrytego sensu, traktujemy wszystko bardzo subiektywnie. Zamiast zdystansować się w odpowiedzi na odtrącenie – na odwrót staramy się zbliżyć, naprawić coś, załagodzić. Zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z jakąś znaczącą dla nas osobą…

Dlatego słuchać „swojego serca” nie zawsze się opłaca. Zbyt dużo w nim sprzecznych emocji, kiedy jesteśmy w coś zaangażowani. W takich sytuacjach najlepiej pamiętać o uniwersalnych zasadach postępowania, które pokazał  akademik Pawłow i wzięli pod uwagę pickuperzy. W pikapie te zasady postępowania nazywają się „bliżej-dalej”. Pamiętamy i posługujemy się tymi zasadami zawsze wtedy, kiedy jesteśmy niestabilni.

Należy:

-zawsze wzmacniać pozytywnie każde słowo, gest, uczynek, które się nam  podobają, które chcielibyśmy znowu spotkać ze strony drugiej osoby (czyli, jeśli ktoś nam robi „bliżej” robimy w odpowiedzi „bliżej” w jego stronę)

-im ważniejszy jest gest z jego/jej strony, tym silniejsza reakcja  powinna nastąpić z naszej

-nigdy nie należy pozytywnie wzmacniać albo ignorować gesty czy słowa, które się nam nie podobają, które nas ranią (ktoś robi nam „dalej” – robimy podwójne „dalej” w odpowiedzi)

-na negatywne zachowanie reagujemy dystansowaniem się (nie tłumaczeniem, obrażaniem się, czy wyjaśnianiem słownym sytuacji, nic nie mówimy, dystansujemy się)

-im większy dyskomfort odczuwamy na skutek zachowania drugiej strony, tym ostrzejsza powinna być nasza reakcja ( dystansowanie się)

Ludzie są tak skupieni na sobie i swoich interesach i emocjach, że zachowują się, jak małe dzieci, ignorując dobre gesty w swoją stronę. Małe dziecko dostając zabawkę od razu biegnie się  bawić, zapominając o podziękowaniu. Dorośli często też skąpią wdzięczności za czyjąś sympatie w swoją stronę. Zaczynając żałować swojego skąpstwa po rozstaniu.

Ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze jest wtedy, kiedy zakochani wzmacniają czyjś negatywny stosunek  do siebie. On znika – ona piszę mu, jak go kocha. Zjawia się – robi mu awanturę, gdzie się podziewał. Zamiast się ucieszyć na jego widok (wzmocnienie pozytywne) i nie pisać ckliwych listów, kiedy  znika (wzmocnienie negatywne).

Przykład. Przyjaciel flirtuje z innymi kobietami, jego partnerka udaje, że nie widzi tego i za chwilę wyznaje mu miłość. Żeby nie odszedł.  Pięknie po prostu. Zamiast pożegnać go natychmiast  albo przynajmniej się wyraźnie zdystansować. Jaki jest cel w tym, żeby będąc kopanym prosić o więcej? Wzmacniać negatywny stosunek do siebie?

Dlaczego ludzie tak postępują? Dlatego, że emocje są złym doradcą. Emocje nie pozwalają nam podzielić się czekoladką, jeśli ktoś nas poczęstował (zaczynamy ją od razu jeść zapominając podziękować) albo przeszkadzają adekwatnie się zachować, jeśli ktoś nas kopnął.

-Jesteś wyjątkowo oczytana dziewczyna, przeczytałaś chyba tony książek?

-Ależ skąd, nie mam czasu na czytanie, jestem chyba mało ambitna.

Zobaczcie, dziewczyna od razu zaczyna bawić się „czekoladką”, którą dostała, zamiast się ucieszyć i podzielić z częstującym. Na dodatek wymusza na nim więcej, chce, by ją przekonywał, jaka jest wyjątkowa dalej. Jego to nudzi. Jak należało by się podzielić (zrobić „bliżej”)?

-Jesteś wyjątkowo oczytaną dziewczyną, przeczytałaś chyba tony książek?

-Dziękuję, od kogoś tak wykształconego, jak Ty usłyszeć  taki komplement podwójnie przyjemnie.

Coś w tym rodzaju. Nie bawić się otrzymaną zabawką i skupiać się na sobie (tym bardziej nie wymuszać więcej). Tylko się podzielić.

W sytuacji, kiedy ktoś nas odtrąca (robi „dalej”) ludzie postepują jeszcze gorzej. Zamiast schować się, odejść zaczynają się zastanawiać ” Dlaczego on tak ze mną? Co zrobiłam  złego?”  Zaczynają wyjaśniać.

Nie należy niczego wyjaśniać, jeśli ktoś robi nam „dalej”. Zapamiętajcie proszę ważną zasadę: jeśli otrzymaliście cios, nie ważne jest kto pierwszy zaczął. Po  otrzymanym ciosie nigdy nie wolno się tłumaczyć, jęczeć, wyjaśniać, przepraszać i podlizywać się.  Nawet jeśli też byliście nie w porządku albo sami sprowokowaliście  tą sytuację. Na wymierzony cios reakcja powinna być jedna – natychmiastowe odsunięcie się. Jeśli nie mieliście racji – przepraszać należało wcześniej, zanim padł cios. Teraz już za późno. To oznaczało by, że „im ze mną gorzej, tym jestem lepszy”.

Należy się starać być w porządku,  nie lekceważyć, nie obrażać bliskiej  osoby. Ale jeśli padł cios – nie wolno wracać do przepuszczonych wcześniej ruchów. Trudno, pociąg odjechał. Teraz nie wolno się podlizywać. Nie wolno odpowiadać na „Ty debilu!” –  „Kochanie, czymś Cie zdenerwowałem?” Takim miłym trzeba było być wcześniej. Może faktycznie zdenerwował, ale kochanie zapamięta, że forma zwracania się „debilu” jest odpowiednią formą dla partnera. Na takie coś on reaguje przeprosinami i szukaniem swojej winy.

Niektórzy na chamskie traktowanie reagują paniką, rzucają się w nogi, by partner nie odszedł. Dosłownie. Konsultuję dziewczynę, która w poprzednich relacjach na kolanach (nie w przenośni tylko dosłownie!) błagała partnera, by nie odchodził. W obecnych też lubi się poniżać. Dlaczego  tak się dzieje opowiem na filmiku. Wracając do błagania na kolanach: zatrzymywać należy kogoś, kto odchodzi, bo go skrzywdziliśmy. Jest smutny i odchodzi. Należy jego zatrzymać. Przeżyjemy piekło jeśli tego nie zrobimy. Ale nie należy zatrzymywać kogoś, kto obraził nas zanim odszedł. Nie należy prowokować czyjegoś złego postępowania, nie należy odpowiadać tym samym, ale nie należy też zatrzymywać kogoś, kto przed odejściem nas skrzywdził. Nie należy się bać, że odejdzie. Odejdzie i po pięciu minutach pożałuje tego, bo wszystkie piłki zostały u niego. Szybko wróci. Jeśli nie wróci, przeżyje piekielne kilka dni (albo kilka godzin), które spowodują, że jego stosunek do nas się zmieni. Tak że spokojnie, niech idzie. Nawet jeśli sprowokowaliśmy sytuacje sami, nie wolno akceptować obelg czy wyzwisk, nie wolno w tym momencie przepraszać i wyznawać miłość. Należy wybrać dla wyznań inną okazję.

Jeśli w chwili emocji zacząć się czołgać i błagać, żeby partner nie odszedł, możliwe, że jemu minie i się rozmyśli. Ale w jego głowie na zawsze pozostanie świadomość tego, że można wycierać o drugą stronę nogi, jak o wycieraczkę. To pozostanie w jego głowie i, co gorsze, w głowie tej osoby, która to zrobiła.

Kobieta/żona krzyczy na faceta, obraża, wyzywa, a on ją próbuje powstrzymać, by nie odeszła i nie zdradziła go z pierwszym lepszym. Potem się uspokoi i nawet jest wdzięczna, że był taki wyrozumiały. Potem nawet będzie seks. Wydaje się, że wszystko jest dobrze. Ale takie sytuacje stają się coraz częstsze. Czemu nie, przecież dostała tyle wzmocnienia pozytywnego. Ona go biję, on jest wyrozumiały. Koleżankom skarży się tylko, że ją wyprowadza z równowagi, że z byłym coś takiego nie miało miejsca. Oczywiście, że nie miało. Były by nie pozwolił na to. Od razu by odszedł. Obecny pozwala, dlatego sytuacja się powtarza  i uczęszcza.

Dobrym, ciepłym, otwartym i seksownym można stawać się tylko w odpowiedzi na Miłość. Nie na chamskie traktowanie ze strachu, że partner odejdzie. Otwierać się można tylko w odpowiedzi na prezenty, uwagę, troskę, słowa o uczuciach, na zachwyt. Tylko i wyłącznie.

Na obojętność, chłód, brak czasu i uwagi, skąpstwo, lekceważenie nie należy stawać się gorącą, otwartą i wrażliwą. Na odwrót, należy stać się zimną, usztywnić granice i zdystansować się. Tak, jak ślimak, który napotykając przeszkodę chowa się w domku, ale czując się bezpieczny wyciąga swoje  różki ze skorupy i zaczyna podróżować dalej.

Byliście się czasami w podobnych sytuacjach? Zdarzało się zareagować niewłaściwie?

TK