„Usterka programu komputerowego powodująca jego nieprawidłowe działanie, wynikająca z błędu człowieka” w żargonie informatycznym nazywana jest wirusem. Inaczej mówiąc jest to błąd, który powoduje, że program przestaje działać,  jak należy. Takimi wirusami można nazwać każde niewłaściwe działanie w relacjach, które powoduje wzrost braku równowagi znaczenia partnerów. Jest ich sporo, tych wirusów, jednym z nich jest ciągota do szpiegostwa.

Istnieją takie „mądre”, czujne, przebiegłe osoby, które chcąc uzyskać brakującą im informacje zaczynaja działać w tym kierunku. Takich osób jest sporo. Oni chcą wejść do głowy drugiego człowieka, uważnie obserwują jego gesty, wymądrzają się na temat „mowy ciała” (takie książki stworzone są właśnie dla nich, oni przecież chcą wiedzieć więcej, niż człowiek chce powiedzieć), uważnie obserwują postawę drugiej osoby i zadają podstępne pytania. Chcą być „mądrymi” a tak naprawdę, to chcą wejść tam, gdzie póki co nikt ich nawet nie zapraszał. To należy o sobie zrozumieć takim osobom.

Ci, którzy są najbardziej „do przodu” będą szukać  informacje w internecie o osobie, która ich interesuje, monitorować profil na FB, monitorować profile jego znajomych, zastanawiać się, co ich łączy, sprawdzać status albo kto lajkuje mu/jej zdjęcia, komu on/ona lajkuje itd. Szpiegujący po prostu chce być mądry, po prostu chce wyprzedzać wydarzenia, „uprzedzony- zabezpieczony”.

Patologiczną forma szpiegostwa jest czytanie cudzych maili, smsów i robienie innych brudnych rzeczy.Na ile trzeba nie szanować siebie, żeby wąchać, węszyć, czołgać się, kraść hasła, czytać cudzą korespondencje, jeśli się wie, że się nie jest zaproszonym, że się jest nie chcianym, że nie jest się mile widzianym i mimo to dalej się czołgać pomiędzy krzakami?

Chodzi o to, ze szpiegujący wie, ze jest Szerlokiem Cholmsem, doktorem Housem, że jak by to nie było jest mądrzejszy od innych. Ale jest głupszy, dlatego, że nawet pomijając taką „drobnostkę”, jak szacunek do siebie, szpiegujący zajmuje się tym, że buduje sobie nieuchronne lądowanie w potężnym brzydkim minusie, rezerwuje sobie miejsce obok listwy podłogowej.

Zobaczmy, jak to się dzieje. Weźmy póki co lżejszy przypadek,  bez grzebania w śmieciach i czołgania się pomiędzy krzakami. Spotykają się dwie osoby i powstaje póki co luźna relacja. Taka sobie, bardzo luźna. Ale Mądry dobrze rozumie, że to, co on widzi (zachowanie drugiej osoby, jej zaangażowanie) mu nie wystarczy. Przecież człowiek może wiele ukryć. Nie należy ufać, zwłaszcza jeśli się jest takim Mądrym. Mądry chce wiedzieć więcej o sobie, z którą się spotyka. Mądry nie jest naiwny i nieprzewidujący. On posprawdza i poszpera w internecie, on nie da się oszukać. Jego mądrości nie wystarcza na to, żeby zrozumieć, że jeśli on nie może wprost zadać jakiegoś pytania osobie, z którą się spotyka, to oznacza, że relacja nie jest póki co na tyle bliska. To oznacza, że dystans między ludźmi jest póki co  dosyć istotny, zbliżenie się dopiero rozpoczyna. Jeśli w tym momencie zacząć głęboką poszukiwawczą działalność, figura drugiej osoby może wzrosnąć do niebios. A figura Mądrego zostanie w tym samym miejscu, w tym samym rozmiarze. Dlatego, że Poszukujący zawsze patrzy na kogoś, informacji o kim szuka, od dołu do góry. Dlatego, że ten, o kim on węszy nie jest nim zainteresowany, a Mądry interesuje się coraz bardziej. Jego figura maleje, garbi się, zniekształca i staje się ohydnie lepka, póki on szuka informacji o drugiej osobie.

Mądry Poszukiwacz nie rozumie, że godziny, podczas których on szuka informacji w necie o drugiej osobie stają się metrami o które wyrosła figura drugiej osoby dla niego. On chce się więcej dowiedzieć i wślizgnąć się w jej zamknięte granice jak najgłębiej. On nie widzi swojej zależności od osoby, którą śledzi. On nie widzi swojego minusa, który rośnie. Minus rośnie zawsze, kiedy jedna strona staje się zależny, a druga strona wcale. Można oczywiście tłumaczyć to sobie tym, że „robię to po prostu z ciekawości, po to, by określić jakich portret psychologiczny tej osoby, w końcu muszę wiedzieć, z kim się spotykam, wcale mi na razie nie zależy”. Ale figury w polu psychicznym rosną niezależnie od naszych tłumaczeń tego sobie 🙂 Im jest obojętne, jak to sobie tłumaczymy. Dla wzrostu figury ważne jest tylko to, ile czasu, energii i uwagi poświęcamy na rozwiązanie naszego zadania. Jeśli energii i uwagi poświęcamy sporo, zadanie w naszym polu psychicznym otrzymuje status najważniejszego. Mądry chciał zrozumieć, czy druga osoba jest dla niego ciekawa i ważna czy nie. Ale podczas szperania po sieciach społecznościowych figura drugiej osoby wyrosła do niebios, i wszystko się określiło same 🙂 Teraz druga osoba jest potrzebna Mądremu bardzo! A on jej wcale. Inaczej on i bez szperania wszystko by wiedział o niej, ona by samu mu wszystko powiedziała. Gdyby był dla niej ważny.

Przypomnijcie sobie, ile informacji o partnerze mieliście kiedy byliście plusem? Zawsze nadmiar, prawda? Troszeczkę więcej, niż trzeba. Ktoś, kto jest zainteresowany drugą osobą (minus) niczego nie ukrywa. Na odwrót, stara się więcej opowiedzieć o sobie partnerowi, szuka jego uwagi. On zawsze mówi o swoim postępowaniu albo nawet myślach. I nie ma potrzeby włamywać się w jego granice.

Jak odróżnić zwyczajną ciekawość od szpiegostwa? Przecież oglądamy wiele profili na FB różnych osób, znanych i nieznanych? Przecież można pooglądać profil swojej dziewczyny, nic złego w tym nie ma. Nie ma w tym nic złego do czasu, póki ogląda się go dla przyjemności i bardzo na luzie. Kiedy podczas oglądania zaczyna się zadawać sobie pytania: ” dlaczego  to napisała? co miała na myśli? czy miała na myśli mnie? dlaczego w ogóle pisze na ten temat? do kogo kieruje swój przekaz?” – włączają się ciągoty szpiegowskie. A razem z nimi lądowanie w minusie.

W momencie, kiedy się włączają szpiegowskie chęci należy zdać sobie sprawę, że to bierze się z braku pewności siebie. Że ważność drugiej osoby jest wyższa, niż swoja dla niej. I jeśli wmawiać sobie, że „wcale mi nie zależy” można wychodować koronę z iluzji i chować się w niej przez jakąś ilość czasu. A wiemy jak wysokie oprocentowanie ma zawsze nasz kredyt z iluzji? )

Jeśli zdać sobie sprawę, że włącza się chęć szpiegostwa, że staje się  lepkim i drobnym, można poczuć wstyd i pójść zająć się własnymi sprawami. To będzie najlepsze wyjście i najskuteczniejszy sposób na zmniejszenie braku równowagi znaczenia. A wtedy całą informacje z czasem można będzie usłyszeć bezpośrednio od źródła. Kiedy zbuduje się ważność subiektywną w polu drugiej osoby.

Niektóre osoby tak bardzo chcą pilnować, czy partner ich nie zdradził, jak by zdrada była jedynym wskaźnikiem, że uczucie maleje. Czasami właśnie po zdradzie może wzrosnąć ważność partnera. A czasami i bez zdrady ważność drugiej osoby  jest dla nas  znikoma. Należy nie szpiegować, tylko zadawać sobie pytanie: „jak ja się czuje w obecnej relacji?” Czy jestem zadowolony? Czy jestem szczęśliwy? I jeśli nie, należy nie szpiegować, tylko zająć się sobą, pracować nad sobą i swoim życiem, zacząć go robić szczęśliwym. Bez względu od obecności w nim innych osób.

Szukając informacji o kimś, by zrobić ładny haczyk zahaczyć się można samemu. Dlatego należy zajmować się wyłącznie własnym życiem, a z partnerem kontaktować się tylko na tej płaszczyźnie, gdzie on kontaktuje się sam.

TK