Konsultowałam przez ostatnie dni kilka osób po rozstaniu. Wszyscy oni chcieli być „bardzo grzeczni”. Jedna dziewczyna, którą rzucił chłopak z dnia na dzień, dowiedziała się, że ojciec tego byłego chłopaka jest chory. I koniecznie chciała zadzwonić do niego. Niby grzeczność nakazuje  zawsze troszczyć się o bliskich. Drugi pan po tym, jak żona złożyła pozew o rozwód … wysłał jej kwiaty na walentynki. Również bardzo grzeczne zachowanie.

Minus w ogóle zawsze jest bardzo „grzeczny”. Im silniejszy minus, im bardziej  pokazują mu na drzwi, tym grzeczniejszy się staje. Grzeczność minusa to nic innego, jak racjonalizacja jego własnych iluzji. Iluzje przykrywają brak szacunku do siebie. Brak szacunku do siebie – to stawianie kogoś nad sobą. To robienie dla siebie czyjejś figury większej, niż swoja własna figura.  Nie da się kochać kogoś, kto sam siebie nie szanuje. Ważne, by to zrozumieć.  Jeśli ktoś odzyskał szacunek do siebie, to nie oznacza, że się go od razu pokocha. Do tego są potrzebne jeszcze parę rzeczy. Opowiem później jakie. Ale to początek tego, żeby plus zaczął myśleć z szacunkiem o minusie, z minimalną sympatią. Przynajmniej bez zażenowania wspominając tą znajomość.

Napiszę wpis o tym, czego robić nie wolno, jeśli chcemy zachować szacunek do siebie i swój ładny obraz w oczach ukochanej osoby. Ale proponuję teraz (zanim to napiszę) żebyście odpowiedzieli na parę pytań: czy można wysyłać serduszka albo wyznania na walentynki do osoby, którą kochamy, ale ona nas nie? Czy można w walentynki wyznać uczucie osobie, która patrzy na nas obojętnie? Czy można wyznać uczucie partnerowi, z którym jesteśmy pokłóceni? Kiedy można, kiedy nie wolno? Od czego to zależy? 🙂

Czy ktoś probował przed wczoraj wysłać walentynkę/wyznać uczucie osobie, będąc dla niej zwykłym znajomym? Jak wrażenia?

Proszę dzielić przemyśleniami.

TK