Sporo osób myślą w ten sposób, że jeżeli ich ukochany/ukochana zaproponowali im przyjaźń, to najlepiej się zgodzić. Lepiej się przyjaźnić z ukochaną/ukochanym, niż w ogóle zostać z niczym. Wydaje im się, że będąc blisko uda im się przekonać ukochanego/ukochaną, by wrócił/wróciła. Nigdy tak nie będzie. Bycie przyjacielem/przyjaciółką zabija płeć, nie jesteś więcej odbierany jako atrakcyjna osoba płci przeciwnej tylko jako przyjaciel, istota bezpłciowa. Niestety, niektóre kobiety tego nie rozumieją. A że były ukochany nadal jest uprzejmy i szarmancki, robią sobie nadzieje, że może z tego coś jeszcze będzie. Jest szarmancki, ponieważ wie, że rozwścieczona kobieta potrafi a)zadzwonić do jego żony b)narobić mu problemów w pracy. A ponieważ sporo takich historii zdarza się właśnie z ludźmi pracującymi razem, facet będzie bardzo ostrożny w stosunku do kobiety, z którą się rozstał. Tak że nie trzeba mieć złudzeń.

Wpis będzie wyłącznie dla mężczyzn, ponieważ na temat, kiedy kobieta jest w relacji romantycznej i jej ukochany proponuje jej zostać przyjaciółmi (inaczej mówiąc mówi jej, że jej nie chce, że „dawaj, do widzenia!”) – na ten temat nawet nie chce nic pisać. Powinna zniknąć z pola widzenia tego mężczyzny i wyrzucić go z głowy, a nie „przyjaźnić się” z nim, tracąc resztki godności. Jemu ta przyjaźń potrzebna, jak krowie siodło. Po prostu się boi, że dziewczyna się wścieknie. Dlatego między innymi nie wolno wplątywać się w relacje romantyczne w pracy, zwłaszcza z przełożonym. No wiem,  dużo rzeczy robić nie wolno ale je robimy. Ale są takie, których robić nie wolno-prze-nie wolno! 🙂 Naprawdę.

Dla mężczyzny siedzenie w friendzonie jest mniej haniebne, niż dla kobiety. Po prostu istnieje coś takiego, jak gender i on zawsze będzie regulował różnice w zasadach zachowania dla kobiet i dla mężczyzn. Chociaż gdzie nigdzie już istnieje patologia i kobiety obrażają się, kiedy mężczyzna otwiera im drzwi. Na szczęście nie w Polsce.

Jaki błąd popełnia mężczyzna, który trafia do friendzony? On myśli, że jest wyjątkowy, wartościowy i jego miłość jest dużo warta. Że on potrafi kochać, jest dobrym człowiekiem i dlatego kobieta, która mu się podoba  napewno go doceni i też pokocha. Ale problem polega na tym, że jego miłość i umiejętność kochać, i jego dobroć, i cały jego głęboki świat wewnętrzny i wdzięk jest wartością tylko dla  kobiety, dla której on sam jest wartością. Kochać potrafi wiele mężczyzn. I dobrych jest wiele. I z głębokim światem wewnętrznym. I kwiaty kupować potrafi większość. Ale dopóki z jakiegoś powodu kobieta nie zwróciła na mężczyznę uwagę, dopóki on się jej nie spodobał, on nie jest w stanie pokazać jej całe piękno swojej duszy. Ona jego nie widzi, on jest dla niej obcy. To tak, jak w pociągu. Wchodzimy do przedziału i widzimy mężczyznę, który tam siedzi. On jest obcy dla nas, nam napluć na jego zalety i cnoty, na jego duszę i umiejętności. On jest niewidzialny dla obcej kobiety. Ale kiedy ktoś się nam spodoba, kiedy tego kogoś wpuścimy do swojej głowy, do swojego pola psychicznego – od razu zaczniemy zauważać wszystkie fajne cechy tej osoby i staną się dla nas one bardzo cenne. Automatycznie będziemy chcieli wiedzieć o niej/nim więcej. Tak, jak ja na przykład 🙂 kolejny dzień i noc myślę i szukam materiałów o Urmasie Ottie ) Przewijam bez przerwy wszystkie jego wywiady, slucham piosenki (nie z powodu samej piosenki). Każdy neurotyk bawi się, jak potrafi )) Dla mnie jest ważny każdy drobiazg związany z tym człowiekiem. A drobiazgi i zalety innych obcych dla mnie ludzi  mnie nie interesują.  Nie znajdują się w moim polu psychicznym, nie dostrzegam ich. Chociaż  też mogą być atrakcyjnymi i wartościowymi osobami.

Dlatego 🙂 Lepiej wybierać tą dziewczynę, która jest zainteresowana mężczyzną, zamiast tej, która jest obojętna. Przez te swoje fantazji o obojętnej dziewczynie zawsze się ląduje  we friendzonie.

Teraz będzie o tym, jak z niej wyjść. Najlepiej to zobaczymy na przykładzie baśni tego samego ż Andersena „Księżniczka i Świniopas”. Apropos istnieje wersja, że tą baśń  autor napisał o piosenkarce Jenne Lind, którą bardzo kochał. A ona kochała kompozytora Felixa Mendelssohna, o którym Vagner pisał, że piszę lekkomyślną muzykę na potrzebę publiczności ))

Tak czy inaczej, w baśni księżniczka odrzuca różę księcia (Andersena) i wybiera pocałunki biednego świniopasa (Mendelssohna), który robi byle jakie szkatułki z wesołą muzyką. Andersen uważał, że jego miłość jest piękna i romantyczna, a wybór Jenne (Mendelssohna) wulgarnym i pustym. Jenne zwracała się do Andersena „braciszku”, czyli trzymała go we friendzonie.

Andersen pochodził z biednej rodziny ale w głębi duszy mógł przecież uważać siebie za księcia. W dzieciństwie  bawił się z księciem Frizem, który później został królem Fryderykiem VII. Ojciec Andersena mówił mu, że ma królewskie pochodzenie. I faktycznie, kiedy zmarł król Fryderyk, Andersena dopuszczono do trumny króla by się pożegnać. A dopuszczano tam tylko rodzinę.

Więc ) W  baśni jest pokazane, jak trafia się do friendzony i bardzo fajna technika pikuperska odnośnie wyjścia z niej ))

Na czym polega ta technika? Jeśli trafiłeś do friendzony, to nie masz już nic do stracenia. To jest dno, wstyd i hańba, kiedy kobieta nie widzi w Tobie faceta, tylko traktuje, jak swoją koleżankę (wiedząc, że ją kochasz). Trzeba z tego dna się wydostawać. Wydostać się z dna można tylko przez „zerwanie szablonu”. To jest pikaperska technika, kiedy robi się coś ( w skrajnych przypadkach, wyjątkowo), co wstrząsa drugą stronę, coś czego ona się nie spodziewa i co sprawi, że odmieni się jej spojrzenie na Ciebie. Co może być zerwaniem szablonu we friendzonie? Zaprzestanie bycia grzecznym, romantycznym, uczynnym bratem („Jestem Twoim bratem czy nie?!” (c) „Gwiazda bez imienia”  🙂 ) i zostanie „brudnym” świniopasem. Pamiętacie, jak w tej baśni świniopas potraktował księżniczkę? Ona go całowała, a on ją potem upokorzył. Przeczytajcie baśń jeśli ktoś nie pamięta. I wtedy księżniczka pobiegła za nim. Właśnie tak należy się zachować, by wydostać się z martwego błota friendzony: zastanowić się, co dziewczynie sprawi ogromną radość, dać jej to w zamian za pocałunki. Dogadać się z nią o tym. Jeszcze lepiej, żeby się dogadać z nią, że pocałunki będą w obecności jej koleżanek ) Zdanie których liczy się dla niej. Potem można się nie krępować i nalegać na seks. Trzeba pamiętać, że jest się w końcu nie księciem tylko świniopasem ) I trzeba się nie bać! Mężczyzna nie może się pytać: „Czy mogę Ciebie pocałować?”, „Czy mogę się przytulić?” Chce się powiedzieć: ” NIE! NIE MOŻESZ! Idź już stąd!” 🙂 Co to ma być?! Miłość i seks to spontaniczność a nie grzeczność i reguły. Jak pozwoliła – to mogę. A jak nie – to nie wolno. Dramat )))

No dobra. Potem mężczyzna staje się coraz bardziej nachalny (świniopas w końcu) i kiedy kobieta „sięgnie dna” powinien jej o tym powiedzieć. Wprost, że sięgnęła dna. Że jest tym faktem zdziwiony. Ale mówić to należy spokojnie i  bez pogardy. Po prostu okazać zdziwienie.  W baśni król pogonił księżniczkę z pałacu. Tym królem jest sumienie dziewczyny, jaj moralność. Kiedy zacznie mieć wyrzuty sumienia, pobiegnie za świniopasem. Kobiety tak mają, że jeśli mają szybki seks z mężczyzna, przeważnie chcą relacji z nim potem. Sumienie jak by chce „wyprostować” sytuacje, dziewczyna chce udowodnić sobie, że nie jest tak bardzo zepsuta.

Ten sam przykład mamy w „Przeminęło z wiatrem”. Jak Rhett Butler rozkochał w sobie Scarlet? Właśnie w ten sposób, że ją upokorzył. Grał na jej słabościach. Znając jej upodobania przywoził jej różne rzeczy, które ona chciała by mieć ale nie wypadało przyjmować je od zwykłego znajomego. Przekonał ją, by zatańczyła z nim na balu przed wszystkimi znajomymi, chociaż była wtedy w żałobie. A potem w ogóle przekonał ją zrezygnować z żałoby wcześniej, niż to wypadało 🙂 Proponował jej wprost zostać jego kochanką. Cały czas jej powtarzał, że on nie jest gentelmanem, ale ona też nie jest lady. Po czymś takim powinna była się zakochać w nim natychmiast. Tylko to, że kochała wtedy innego uchroniło ją od szybkiego zakochania się w Butlerze. Rhett cały czas prowokował ją. Przywoził jej takie prezenty, które wypada dostawać jedynie od męża. Przy tym zmuszał, żeby pokazywała się z tym w towarzystwie. Zmuszał, by pokazywała publicznie swoją przychylność dla niego. Przy czym w towarzystwie on nie był akceptowany. „Chcesz ten kapelusik dostać? W takim razie rezygnuj z żałoby” On przez cały czas starał się ją rozchwiać emocjonalnie. I kiedy mu się to udało, kiedy ona zakochała się w nim – brutalnie ją odrzucił. Znalazł jej słabe punkty (lekkomyślność i skąpstwo) i umiejętnie zagrał na nich.

Rozumiecie na czym polega ta technika? Po prostu nie trzeba się bać, świniopas nie ma już nic do stracenia. Potem, kiedy dziewczyna „pęknie” trzeba będzie odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czego ja chce?” Jeśli chce się relacji, można wielkodusznie jej „wybaczyć”  poślizgnięcie się. Jeśli już Ci przeszło i nie chcesz z nią relacji, można założyć białe rękawiczki i „zbesztać” ją za to, że nie chciała różę i słowika (czystą Twoją miłość) a żeby dostać jakieś gadżety zgodziła się na seks. Odwrócić się i dumnie odejść. Ale wtedy dziewczyna może otworzyć swój Gestalt i zakochać się poważnie. Jeśli nawet nie zakochać się, to przez baaardzo długi czas męczyć się i myśleć o chłopaku. W zależności na ile neurotyczną ma osobowość. Może lepiej nie? )) W każdym razie opisuję te mechanizmy, które się włączają w różnych sytuacjach.

W baśni księciu udało się zrobić reprymendę księżniczce i dumnie odejść, i ona pobiegła za nim. Chociaż w prawdziwym życiu Jenne nie pobiega za Andersenem. Ale to pewnie dlatego, że świniopas z niego był taki sobie… Zbyt dobrze był wychowany i skromny. Tak że próbujcie, Wam może się udać )))

<