Skoro wszyscy zgodnie odpowiedzieli na poprzedni wpis, że wolą być myśliwymi, niż zdobyczą, zastanawiam się, dlaczego tyle osób u mnie na konsultacjach skarżą się na problemy w relacjach? 🙂 Myślałam, że sami myśliwi  czytają  bloga )))

Oczywiście, że warto być myśliwym. Mając postawę  zdobyczy można tak długo czekać, aż Cie zdobędą, że  się zostanie pogryzionym przez mole. Czyli ważna jest aktywna postawa. Źle tylko bywa, kiedy ktoś, kto nie ma pojęcia o mądrym polowaniu postanawia zostać myśliwym od poniedziałku i zaczyna działać zbyt aktywnie. W rzeczywistości reaktywnie i bardzo głupio.  (Przy okazji pytanie dla Was: w przedziale jadą Pan i Pani. Pani postanawia poznać Pana i zaczyna rozmowę jako pierwsza. Czy jej działanie jest aktywne, reaktywne czy proaktywne? Uzasadnijcie proszę). 

Najważniejszym narzędziem myśliwego są haczyki.  Nie piłki, nie przynęta, nie piki tylko haczyki. To są hasła, którymi się posługują pikaperzy. Tacy bardzo mądrzy chłopcy, dobrze znajacy się na psychologii i postępujące z tą wiedzą ekologicznie albo nie do końca. Haczyki to jedyne narzędzie, którego może używać nawet minus, czyli ktoś czyja ważność  jest znikoma. Albo  nawet ujemna. Haczykiem jest takie postępowanie, które wywołuje  dysonans poznawczy. Haczykiem się „zahacza” kogoś, czyli powoduje, że druga osoba przez większość czasu wraca myślami do sytuacji.

Niestety większość ludzi mylą „inwestycje”  z haczykami.  „Zaprosiłem ją w podróż na Malediwy – zrobiłem świetny haczyk! Teraz będzie przez cały czas myśleć o mnie”. Nie ma większej głupoty na świecie, niż inwestowanie w relacje z kimś,  dla kogo jest się zerem. Oczywiście Wasze iluzje mogą  podpowiadać, że zerem nie jesteście. Że skoro jeździcie Bentleyem, to  Wasza uwaga i tym bardziej „inwestycja”  musi być bardzo cenna. Ale cenna ona będzie tylko dla kogoś, dla kogo jesteście cenni Wy sami. Mówiąc „inwestycja” mam na myśli wszystko, co inwestujemy w relacje. Czyli czas, energię, pieniądze, emocje itd.

Jeśli mężczyzna, który się bardzo podoba kobiecie zrobi jej piękny prezent, kobieta poczuje się szczęśliwa. To będzie ładny i mądry krok. Ale jeśli piękny i drogi prezent zrobi nam ktoś, kto  się nam nie podoba, niczego poza niechęcią tym prezentem nie wywoła. Nikt nie lubi czuć się zobowiązany. „Dał mi drogi prezent, pewnie liczy, że po kolacji pojedziemy do niego. No zaraz, na pewno. Dostanie buzi w policzek i adejos”. Albo inna sytuacja. Kobieta pomaga mężczyźnie, który jej się podoba. Ale co czuje mężczyzna, przyjmując pomoc kobiety, która nie jest dla niego atrakcyjna? ” Kurcze, pewnie liczy, że się z nią umówię. Czy ona widziała się w lustrze? Kto się z nią umówi? Chyba ktoś taki, jak ona”.

Rozumiecie? Robić drogie prezenty można tylko wtedy, kiedy Wasza wartość subiektywna jest bardzo wysoka. Inaczej to nie będzie ładny gest tylko wymuszanie. Nikt nie lubi, kiedy z niego coś próbują wydostać. Wtedy każdy się zamyka. Ale my musimy na odwrót, otworzyć drugą osobę. Jedyny sposób, żeby ktoś się nam otworzył jest tylko jego własna chęć na to. Żeby taka chęć powstała, nasza wartość subiektywna dla tego kogoś musi być duża, przynajmniej musimy być w jego polu (uwagi, psychiki). Żeby nasza WS wzrosła ten ktoś musi myśleć o nas. Żeby zaczął myśleć, musimy zrobić coś, co spowoduje, że zacznie to robić. Logiczne? Co spowoduje, że człowiek, którym jesteśmy zainteresowani zacznie o nas myśleć? Nie wiem. Różne rzeczy. Każdy człowiek jest inny. Jak się dowiedzieć, co może zaciekawić, zrobić wrażenie na tym kimś? Należy przestać być egoistą. Należy stać się empatą. Śmiać mi się chce , kiedy słyszę od kogoś w telewizji : „Jestem osobą empatyczną”. Empatia to nie współczucie! Empatia – to schowanie własnego ega do kieszeni, to obserwowanie, słuchanie, próba zrozumienia drugiej osoby, z którą umówiliśmy się na kawę (na przykład). Empatia to rozumienie potrzeb i intencji drugiej strony. Większość ludzi są egoistami i tym samym bardzo sobie szkodzą. Każdy na randce stara się mówić o sobie, zrobić wrażenie swoimi gadżetami, albo dekoltem, albo wielkością napiwku (chociaż to jednak lepsze, niż facet, który zaprasza kobietę na spotkanie i pozwala jej płacić za siebie). Ale i tak to nie jest najważniejsze. Spróbujcie podczas spotkania mówić trochę mniej  i więcej słuchać. Najlepiej zachęcająć drugą stronę do mówienia o sobie. Słuchajcie, poruszajcie różne tematy, rzucajcie tematami, jak piłeczką pingpongową.  I znajdzie się coś, w co traficie. Co się okaże dla niej/niego ważne. I jeśli dacie radę  dać jej/jemu to, czego on/ona szuka – brawo, Wasza wartość subiektywna  wzrośnie.

Ale wróćmy do sytuacji, kiedy jesteście na tyle nieudolnym słuchaczem i obserwatorem, że nie wiecie, co może sprawić, by druga strona spojrzała na Was cieplej. Wasza wartość dla tej osoby jest zerowa. Co robimy?

Żeby nauczyć się działać proaktywnie należy zapamiętać sobie te dwie rzeczy:

-Nauczyć się nie ciągnąć nikogo do siebie i nie otwierać się samemu na byle jaki gest w Waszą stronę ( takie zachowanie samo w sobie jest haczykiem)

-Nauczyć się nie wchodzić do głowy innych ludzi i nie starać się zrozumieć, co oni myślą o Was? (wtedy będziecie nieuchwytni, bo nie będziecie się przywiązywać myślami do kogoś, dla kogo jesteście obojętni, nie będziecie rozdmuchiwać jego/ich figurę w swoim polu)

Umieć zahaczyć kogoś i nie dać się być zahaczonym samemu – to podstawa proaktywnego zachowania.

 Reszta to wyższa szkoła jazdy, zacznijcie najpierw od podstaw. Zwalczcie swój egoizm i wzmocnijcie szacunek do siebie. (Tego się nie zrobi chodząc na terapię grupową, gdzie się zachęca do oskarżania rodziców i szukania przyczyn problemów i niepowodzeń dnia dzisiejszego w Waszym dzieciństwie. Doroślejcie).

Większość ludzi widząc osobę, która im się podoba postanawiają działać proaktywnie. Atakują drugą stronę. Do czego to prowadzi? Do tego, że jeśli Wasza wartość obiektywna  jest porównywalna do WO subiekta zostaniecie parę razy wykorzystani i porzuceni. W przypadku faceta to pójście  do łóżka, w przypadku kobiety – pójście na randkę, dostanie bukietów kwiatów, poopowiadanie koleżankom albo wrzucenie zdjęcia na FB. Na tym koniec. Jeśli wartość obiektywna jest niższa wszystko trwa jeszcze krócej. Jeśli szacunku do siebie mamy mało, po  odrzuceniu nas wyhodowujemy sobie figurę w polu rozmiarem z wieżowiec. Zaczną się relacje z brakiem równowagi znaczenia. Warunki takich spotkań stają się coraz bardziej drastyczne, czym się to kończy chyba każdy w pewnym wieku już wie. Zakładam, że każdy kiedyś był minusem.

Chociaż czasami bywa tak, że zakochany po uszy nie atakuje obiektu swoich marzeń. Siedzi sobie cicho i obserwuje go z ukrycia. Monitoruje jego stronę na FB, jego znajomych, myśli o nim, studiuje jego życiorys, patrzy, kto lajkuje jego zdjęcia, słowem zbiera do swojego kapelusza czarodziejskiego wszystkie te śmieci – każdą informacje o swoim ukochanym. Przy tym, że ukochany pozostaje obojętny. Za to „proaktywny” tak się nakręci tym rozmyślaniem, że na pewno wkrótce będzie chciał zaatakować.

Ktoś, kto działa proaktywnie NIGDY nie będzie hodował czyjaś figurę w swoim polu, dopóki jego własna figura będzie dla tamtej strony nieistotna. Człowiek proaktywny nie robi głupot. On nie siedzi biernie w oczekiwaniu na uśmiech losu, ale głupot też nie robi.

Proaktywne zachowanie, to zachowanie ze zrozumieniem tego, że  szacunek do siebie to nie pusty dźwięk. To rozumienie, że siedzenie i patrzenie na kogoś z pozycji dolnej nie jest zachowaniem właściwym. A monitorowanie czyjegoś profilu na FB jest zachowaniem dolnym. Zachowanie dolne jest zawsze wtedy, kiedy o Was nie myślą i nie pamiętają. A Wy myślicie o tym kimś bez przerwy i bez przerwy wałkujecie ten temat z koleżanką. Mądre zachowanie to takie, kiedy spokojnie się czeka na brzegu. Mądry człowiek nie skoczy do wody, żeby się nie uderzyć. On zaczeka, aż zdobycz podejdzie do niego sama, zaciekawiona  haczykami (mądrym postępowaniem, we własnych granicach). Wtedy można będzie zacząć relacje bez braku równowagi. Nie z dolnej pozycji. (Z dolnej pozycji może zacząć relacje tylko silny doświadczony pikaper i pięknie wyprowadzić je na właściwy poziom. Zwykłym śmiertelnikom to się nie udaje 🙂 , nie próbujcie. Sami wpadniecie w pułapkę.

Jeśli szacunek do siebie jest rzeczą niezrozumiałą i abstrakcyjną dla Was, prawdopodobnie żaden haczyk zrobić się nie uda… Nie może zrobić haczyka ktoś, kto sam jest podwieszony na nim. Jeśli próbując wymyśleć swój haczyk spędzacie mnóstwo czasu monitorując swoją „ofiarę”, gratuluję – zahaczyć Wam nikogo się nie uda. Chyba że siebie samego, za  pupę.

Podajcie przykłady haczyków, spróbujemy? Podpowiem, że prawie wszystkie haczyki są zbudowane na tym, że powstaje dysonans kognitywny bądź na dysonansie pomiędzy emocjonalnym poruszaniem się do przodu i fizycznym poruszaniem się gdzieś na bok. „Ofiary” postępują na odwrót. Jeśli chcecie możemy kontynuować temat haczyków. Ale spróbujcie też podać przykłady.

TK