Pewne zasady potrafią znacznie ułatwić życie. Dostrzega się je z wiekiem i doświadczeniem niestety. Ale one są stałe, ich nie da się obejść. Próbować je obejść to jak oszukiwać samego siebie.

Zasady, które DZIAŁAJĄ.

1.Talerz po kaszy gryczanej opłaca się umyć od razu.
2.Jeśli relacja „nie klei się” najlepiej ją szybciutko odpuścić.
3.Nie wolno  dązyć do czegoś na silę. Lepiej zapomnieć i skupić się na czymś innym.
4.Nigdy nie należy  nikogo do niczego przekonywać.
5.Ani tłumaczyć się również nie wolno )
6.Nie wolno odpowiadać jeśli nie było pytania.
7.Nie trzeba analizować, co ktoś kiedyś pomyślał o Tobie. To, co sam myślisz o sobie jest dużo bardziej istotne. (Przynajmniej tak powinno być, a jeśli nie jest, to dalej nie ma o czym mówić. Co może osiągnąć ktoś, kto nie ma samego siebie?)

Jest jeszcze jedna zasada, którą warto brać pod uwagę. To przychodzi z doświadczeniem ale można na niego nie czekać tylko przeczytać i zapamiętać sobie.
Zasada 8:
Nigdy nie wolno brać na siebie rolę psychologa lub psychoanalityka koleżanki czy partnera. W drugą stronę również: nie należy się zwierzać  ze swoich zmartwień nikomu. Wiem, że mnóstwo osób tego nie pojmują. Wydaje im się, że na tym polega przyjaźń – na wylewaniu sobie na głowę kubła zgniłych śmieci.
Uważą się, że przyjacielowi jest zawsze bardzo miło i przyjemnie pogrzebać w tym śmieciach. A inaczej, to jaki z niego przyjaciel? Robi się z przyjaciela psychoanalityka albo psychologa, który nie ma ani wiedzy, ani doświadczenia, ani okreslonych godzin pracy.
Jeszcze raz: z przyjaciół ani tym bardziej kochanków nie wolno robić swoich psychologów.
Psycholog wykonuje swoją pracę profesjonalnie, za pieniądze i w określonym wymiarze czasowym. Przyjaciel osoby bez poczucia granic musi wykonywać tą samą pracę bezpłatnie i po godzinach. W tym sensie człowieka się po prostu wykorzystuje manipulując jego podatnością na rożne manipulacje poczuciem winy. Jeśli ktoś ma wysoką samoocenę (czyli wie o sobie, że jest dobrym człowiekiem i nikt go nie przekona, że jest odwrotnie) -taki ktoś nie będzie podatny na manipulacje poczuciem winy. Nigdy nie będzie robił coś swoim kosztem. Swoim kosztem robią coś ludzie, którzy mają bardzo niska samoocenę i ogromne poczucie niepokoju i lęku. Na przykład, ktoś napisał w instagramie, że dzięki mnie (!) odstrzelił wszystkich swoich przyjaciół i siedzi sam. Czyli żeby nie siedzieć samemu według kogoś takiego jest jedyna opcja – robić dobrze dla innych swoim kosztem. Ale na dłuższą metę tak samo ta osoba będzie siedziała sama, ponieważ ktoś, kto się ugina nie jest atrakcyjny dla nikogo. Po prostu wykorzystają go i wyrzuca, kiedy się znudzą. A żeby nie „siedzieć samemu” mając mocne granice warto się skupić nad maksymalnym rozwojem własnych zasobów/możliwości. Nigdy nie będzie „siedział sam” ktoś, kto umie zrobić i dać innym ludziom coś ciekawego, przydatnego dla nich, pomocnego. Kiedy jest się fachowcem wysokiej klasy w jakiejkolwiek dziedzinie, ludzie sami szukają kontaktu z taką osobą. Wtedy nie trzeba się uginać i godzić się na dyskomfortowe warunki przyjaźni. Wtedy można nie odpowiadać na pytania, na które się nie chce odpowiadać, tylko można ze zdziwieniem podnieść brew. A ktoś, kto udziela odpowiedzi na pytania wbrew sobie stara się w ten sposób zarobić punkty, bo boi się zostać sam. I nie rozumie, że zawsze, kiedy zdradzamy siebie wyglądamy żałośnie. Nie grzecznie tylko żałośnie. Tak że można bardzo ostro pilnować własnych granic i mimo to (a nawet właśnie dlatego) wzbudzać sympatię i szacunek. Tylko trzeba mieć co dawać. Nie można cały czas brać.
Wracając do nie robienia z przyjaciela psychologa.
W Ameryce zabroniona jest przyjaźń i relacje romantyczne z psychologiem, zwłaszcza, który zajmuje się psychoanalizą. Czyli, jak chirurg przewraca wszystkie jelita pacjentowi, grzebie w jego dzieciństwie i potem znając go doskonale i mając wpływ na jego świadomość i podświadomość może zrobić krzywdę. To jest oczywiste ale to, że kochanek albo przyjaciółka nie może być psychoanalitykiem oczywiste nie jest. Oprócz tego, że wykorzystuje się przyjaciółkę, pomoc od „seansów” z przyjaciółką jest żadna, ponieważ tam nie może być żadnej refleksji. Uczciwa refleksja jest rzadkością nawet w gabinecie u psychologa. Szczera i uczciwa ona bywa tylko w milczeniu, będąc samemu ze sobą. U psychologa będzie bardzo zbliżona do szczerej. W rozmowie z przyjaciółką czy kochankiem nigdy. Dlatego, że dla szczerości i uczciwości musi być spełniony warunek niezależności. W rozmowie z bliska osobą jest to niemożliwe. Zwłaszcza w rozmowie z osobą, od której uzależnia się samoocenę. Zawsze będzie się chciało wypaść lepiej, albo wywołać współczucie, albo jakieś inne emocje. Inaczej by się tego nie robiło. Dlatego zaczyna się kłamstwo. I te kłamstwa, słuchają nasi przyjaciele tonnami. Słuchają nasze przechwalanie się albo skargi i litowanie się nad sobą. A potem przyjaciel albo przyjaciółka, która wysłuchała tyle pomyjów, czuje się zobowiązana do wylania chociaż by trochę pomyjów własnych. Inaczej była by złą przyjaciółka, gdyby nie chciała trochę pomóc, by człowiek, który przed chwilą siebie zgnoił wyglądał przed nią nieco lepiej. Wysłuchaliśmy jakąś haniebną historie od kolegi, poczuliśmy się nieswojo i poczuwamy się do moralnego obowiązku, by opowiedzieć jakieś śmieci o sobie. Po takim czymś może powstać złudne poczucie przyjemnej jedności. Złudnej dlatego, że w głębi duszy czujemy złość, że tyle opowiedzieliśmy o sobie i teraz maksymalnie wzrosło nasze poczucie zagrożenia i lęku.

Zauważaliście kiedyś, że przyjaciele albo przyjaciółki, którzy przyjaźnili się „usta w usta” nagle stają się okropnymi wrogami? ) Ja wytłumaczę zaraz dlaczego tak się dzieje. Dlatego, że otwierając się maksymalnie przez znajomym albo przyjacielem, tak dogłębnie, mówiąc mu o sobie różne rzeczy, oczekuje się automatycznie, że własna wartość subiektywna dla niego wzrośnie. oczekuje się bardzo wiele od tej przyjaźni i tej osoby. A niby dlaczego? ) I jeśli druga strona po wszystkich wynurzeniach pierwszej prowadzi dalej swoje niezależne życie nie uwzględniając pierwszej i nie biorąc na siebie roli rodzica albo najlepszego, najlepiej jedynego przyjaciela, pierwsza strona odczuwa złość i rozczarowanie.
Dlatego te wszystkie rzeczy najlepiej robić w gabinecie u psychologa. Opinia psychologa powinna być obojętna, to obcy człowiek dla nas, przed nim nie staramy się wyglądać lepiej, nie próbujemy zrobić wrażenia na nim. Klientowi powinna być obojętna  jego wartość dla psychologa. Psychologa powinien interesować wynik jego pracy, skuteczność, sukces klienta i pieniądze za wykonaną pracę. To jest najzdrowsza sytuacja. Bo nikt nie jest od nikogo zależny. Psycholog nie jest nam potrzebny w naszym życiu codziennym. Ani my psychologowi. Nie ma żadnej zależności od siebie.
W przyjaźni i miłości należy otwierać te strony swojej osobowości, które otwierać przyjemnie, to, co jest w nas najlepsze. Nie udawać sztucznie zrobionych dekoracji, żeby zrobić wrażenie. Ale być sobą, dzielić się swoim światem wewnętrznym, tym, co mamy najlepszego. Tylko w tej sytuacji można zachować wysoką wartość osobistą dla naszych najbliższych.
Zauważaliście za sobą chęć narzekania i skarżenia się przed najbliższymi? Jak myślicie skąd się to bierze?