Czasami myślę, że poprawniej by było pisać dwa blogi, prowadzić dwa kanały na youtube. Jeden dla głupich ludzi, a drugi – dla mądrych. Czym różni się głupi  człowiek od mądrego? Nie tylko tym, że każdy głupi uważa się za mądrego i sądzi, że jego zdanie  interesuje każdego. Mądry rozumie, że tak nie jest, dlatego nikogo nie krytykuje. Mądry nie powie niepytany, co myśli i swojego zdania nie ogłosi. O ile inni go o to nie poproszą.

Głupi człowiek robi na odwrót 🙂 On krytykuje innych ludzi, próbując dowartościować się w ten sposób, pokazując, że jest „lepszy” i „mądrzejszy”. Zamiast zrobić coś samemu i swoją pracą, a nie krytyką udowodnić, że jest lepszy i mądrzejszy od innych. Ale co może zrobić głupi? Nic, tylko krytykować.

Ponieważ głupich ludzi żal ( jak żal głośno szczekającego małego pieska, który szczeka na dużego i spokojnego) zrobimy dla nich inne zasady.

Napiszę  dzisiaj  zasady budowania relacji osobno dla głupich i dla mądrych.

Głupi człowiek to nie ten, który ma zaburzenie umysłowe. Głupi człowiek to ten, który sam nic nie stworzył, ale naśmiewa się z innych, którym starczyło odwagi, by się zacząć rozwijać. Głupi człowiek to ten, który ma słabą, opóźnioną w rozwoju osobowość.

Słabą osobowość charakteryzuje ZEWNĘTRZNE UMIEJSCOWIENIE KONTROLI czyli chęć kierowania nie sobą, tylko innymi ludźmi.

Takie słowa, jak „należy”, „powinno się”, „musisz” słaba osobowość kieruje nie do siebie samej, tylko do innych ludzi. Zamiast skupić się na własnych brakach i niedociągnięciach słaba osobowość będzie poprawiała i szukała błędy u innych osób.

W relacjach jeśli plusem jest  głupi, on będzie obwiniał minusa o własny dyskomfort. Dlatego dla wszystkich głupich napiszę: minus nie jest winny waszego nieszczęścia. Minus nie musi rozweselać plusa, być dla niego źródłem energii i motywacji. Tego należy zawsze szukać w sobie. Należy samemu dla siebie być wsparciem, motywacją, mamą i tatą, rozweselaczem i wymagającym krytykiem. Jak robią to osoby mądre.

Głupi powinien zrozumieć, że nie należy innego obciążać winą, odpowiedzialnością, spodziewać się podejmowania przez niego decyzji, szukać jego błędy i potknięcia. Należy oddzielić innych ludzi od siebie mocnymi granicami. I dać im prawo na bycie sobą. Takimi, jakimi ci inni chcą być. Każdymi: wesołymi, hałaśliwymi, nudnymi, zbyt wrażliwymi. To ich prawo. I to jest najlepsza pozycja w polu dla naszej figury: rozumienie autonomii, odrębności innych ludzi. A nie naszą władzę nad nimi.

Najważniejsza zasada udanych relacji (wszystkich): potrafić mierzyć innych ludzi jedną miarą, a siebie inną. Pozwolić innym ludziom na bycie takimi,  jakimi chcą być. Przy tym zastanawiać się, co JA mogę zrobić lepiej? Dlatego, że za każdym razem, jak głupi człowiek zaczyna myśleć o cudzej odpowiedzialności i cudzej etyce, automatycznie staje się obiektem, któremu inni są coś winni. Winni zadbać o jego komfort. Wtedy figura takiego głupiego człowieka maleje, kurczy się w oczach innych ludzi. Ponieważ oddaje on swoją energię komuś innemu, komuś, kto jego zdaniem jest mu coś winien.

Dlatego umiejscowienie kontroli zawsze powinno być wewnętrzne. A granice rozdzielone, żeby nie brać na siebie czyichś oczekiwań i nie przejmować się cudzym zdaniem czy krytyką.

Jak to wygląda w relacjach z brakiem równowagi znaczenia?

Jeśli minusem jesteś ty sam, zacznij coś z tym robić. Nie obwiniaj plusa. A jeśli minusem jest partner – nie obwiniaj minusa. Nie wolno kierować innymi ludźmi, kierować należy tylko sobą. To gwarancja na udany związek.

Głupie ludzie uważąją, żę będąc plusem nie da się nic zrobić z relacjami. Nieprawda. Plus może zrobić bardzo dużo: 1)odejść od minusa, nie skąpić, że „może będę żałował” albo „może on mi się jeszcze przyda”. Podziękować za spędzony razem czas i odejść 2)nie polerować korony minusa, że „może się jeszcze uda”. Większość plusów trzymają minusa na krótkiej smyczy, odchodząc i wracając, dając złudną nadzieje minusowi. Ne trzeba myśleć o koronie z iluzji minusa. Trzeba się zając sobą i własnymi koronami.

Mało kto z plusów rozumie, że nic ich nie łączy z minusem i nie odchodzą tylko z powodu lęku (co będzie, jak pożałuję?) i skąpstwa ( a może się przyda, przecież to dobry człowiek/partia). Żeby to zrozumieć trzeba nie tchórzyć i mieć mocne granice i wewnętrzne umiejscowienie kontroli.

Żeby nie być skąpcem trzeba nauczyć się magicznego zaklęcia: „wszystko moje jest przy mnie”. Moje ręce, nogi, głowa, pomysły – to wszystko jest moje. Resztę można stracić w każdej chwili. Dlatego nie trzeba się bać żadnej utraty, życie stanie się łatwiejsze )) I nie trzeba być tchórzem – większość rzeczy i tak nie zależą od naszej woli. Co będzie to będzie. Wystarczy zdrowy rozsądek, a lęk i tchórzostwo w niczym nie pomogą.

Jeśli nie boimy się i nie jesteśmy skąpcami – nie będziemy się miotać od ściany do ściany. Wyraźnie zobaczymy, czy jest nam potrzebny nasz partner, czy nie.

I wtedy nie będziemy się męczyć pozostając w roli plusa. Skończymy tą relację z szacunku do siebie i do partnera.

Podyskutujmy na temat obniżania własnego plusa w relacjach. Komuś się udało? ) To trudne, wiem. Minus irytuje. Ale czy komuś się udało zmienić swoją polarność? Co było motywacją?

T <3