„Zachowanie proaktywne” to pojęcie, które do psychologii wprowadził Wiktor Frankl. Zachowywać się proaktywnie oznacza świadome branie udziału w tym, co się dzieje. Oznacza  strategiczne podejście do sytuacji, odpowiedzialne myślenie nie tylko o teraźniejszości ale też o przyszłości.

W relacjach romantycznych tez należy działać proaktywnie. Od samego początku, od chwili, kiedy ktoś nam się spodobał. Albo nawet jeszcze wcześniej, jeśli chcemy mieć mnóstwo alternatyw. Strategiczne postępowanie nie jest manipulacją. To po prostu świadome i odpowiedzialne zachowanie. Manipulacja jest bardzo nieekologicznym zachowaniem, które zawsze się kończy źle dla kogoś, kto próbuje manipulować. Dla manipulacji trzeba mieć tak mocne granice, tak wysoką i stabilną samoocenę, tak wysoki poziom empatii, cierpliwości i panowania nad sobą, ze dla większości osób jest to nieosiągalne. Żeby móc skutecznie manipulować trzeba być wysoko zorganizowaną, bardzo silną  osobowością. A po co ktoś taki będzie marnował czas na zwykłych śmiertelników? Takie osoby manipulują kimś bardzo bogatym na przykład, to swojego rodzaju talent. Przy okazji dostarczając też pewną korzyść tym, kim manipulują. Ale proponuję na prawdę zapomnieć o tym słowie, nie da się manipulować kimś jeśli się nie panuje nad własnymi emocjami. Większość ludzi nawet tego nie potrafi.

Wiedza o haczykach, pikach, piłkach czy innych narzędziach pikaperskich jest potrzebna po to, by mieć narzędzia do regulowania sytuacji. Osoby proaktywne kierują sytuacją, osoby reaktywne reagują, kiedy kierują nimi. Jeśli nikt nimi nie kieruje – nie mają relacji. Żadnych. Płyną z prądem.

Celem proaktywnego zachowania w relacjach jest zbudowanie stabilnej, szczęśliwej relacji (idealnie jeśli na zawsze, przynajmniej zakładając to na początku) i utrzymywanie relacji w stanie równowagi znaczenia (miłości).

Należy zawsze pamiętać o zachowaniu ekologicznym, dlatego, że szkodząc innym zaszkodzimy przede wszystkim samym sobie.

Osoby reaktywne zawsze znajdują się w jakimś z dwóch stanów: są albo bardzo zamknięci na uczucie, na relacje, z nikim się nie spotykają, bo nikt im się nie podoba. Albo spotykają na swojej drodze kogoś, kto (czasem przez przypadek) ich „otwiera” na uczucie, kogoś, kto im się podoba i wtedy stają się lepcy, jest ich za dużo, zaczynają wymuszać uwagę, obrzucają swoimi piłkami, które bardziej przypominają zgniłe pomidory, obrażają się na brak rekacji drugiej strony, robią awantury, potem sami przepraszają za wszystko. Przez tak nieadekwatne zachowanie zniechęcają do siebie innych i marzy się jedynie o tym, by się szybciej pozbyć takiej osoby.

Wtedy ktoś taki (porzucony przez swoją lepkość) znowu się zamyka, aż do następnego razu. Aż ktoś go znowu przez przypadek nie „otworzy”. Otwierać na uczucie potrafią jedynie osoby z bardzo dobrze rozwiniętym zasobem miłości. Czyli nie równi temu komuś, kto siedzi  „zamknięty”. Osoby z rozwiniętym zasobem miłości podobają się wszystkim. Albo znacznej większości ludzi. Żeby rozwinąć swój zasób miłości należy zacząć od podstaw. Należy się nauczyć na początek podobać się tym osobom, którzy nie podobają się nam. Potem postarać się spodobać tym, którzy się nam podobają. To trudne. Potem spróbować się spodobać komuś, kto podoba się wszystkim. Obiektywnie. Taki ktoś (skoro się obiektywnie podoba wszystkim) ma sporo alternatyw. Ma dużo kobiet. Wśród tych kobiet jest sporo dobrze wykształconych, pięknych i majętnych. Trzeba się postarać je wszystkie „przebić” )) Jeśli to się uda, rozkochać w sobie kogoś przeciętnego stanie się drobnostką. To umiejętność, sztuka, talent, który należy rozwijać. Albo nadal płynąć z prądem, nie podejmując żadnych decyzji w życiu, nie wychylać się, czekać, aż ktoś zwróci na nas uwagę. Spotykać się nie z tą kobietą, która się podoba, tylko z taką, która się zgodzi. Smutne.

Bardzo często bywa tak, że w biznesie człowiek jest „rekinem imperializmu”, ma dobrze rozwinięty zasób pracy, nauki, ekonomiki, jest człowiekiem majętnym, wykształconym, faktycznie reprezentuje sobą silną osobowość.  Ale w życiu prywatnym (zasób miłości) on może być obiektywnie cieńki.

Więc.

Należy zrozumieć, że w miłości nie wychodzi wszystko samo przez siebie, że za to są odpowiedzialni los i gwiazdy. Sfera miłości nie może być kierowana instynktami, ona wymaga zachowania strategicznego, używania wyższej sfery rozsądku. To oznacza, że do budowania relacji należy podchodzić zawsze świadomie. Od samego początku. Zwłaszcza na początku znajomości.

Próbowaliście kiedyś działać proaktywnie? 🙂 Kiedy ktoś Wam się spodobał, na przykład? Udawało się?

TK