Chcę napisać o kobietach, które myślą, że są niedostępne i nie zauważają, jak się zaczynają czołgać po podłodze.

Ich problem polega na tym, że wszyscy, kto się poniża zazwyczaj myślą, że na odwrót, obdarowują innych sobą.

Kobieta ze słabym image’em udziela w towarzystwie rad, jak się ubierać i robić wrażenie na płci przeciwnej. Chętnie dzieli się swoimi „historiami zwycięstw”. Brak zainteresowania  ze strony innych osób  nie stanowi dla niej przeszkód : „Korzystajcie, śmiało, mi nie szkoda”.

Inna dziewczyna wpada 1 stycznia o 9 rano do koleżanki, z którą robią wspólny projekt w pracy. To, że koleżanka  nie cieszy się z powodu  jej wizyty nie jest w stanie poskromić chęci uszczęśliwiania swoim towarzystwem. Podąża do kuchni i zaczyna robić śniadanie dla koleżanki. Chociaż nikt jej nie zapraszał ani nie prosił o robienie śniadania. Ale są takie osoby, które lubią uszczęśliwiać innych, ponieważ są przekonane co do swojej wyjątkowości i ważności.  Własna wartość w swoich oczach jest ogromna, wszyscy się napewno ucieszą, jak dostaną coś od nich. Jeśli nie chcą dostać, znaczy po prostu się krępują albo nie wierzą we własne szczęście.

Kolega zaprasza drugiego kolegę do wspólnego projektu. Po raz 15-ty. Myśli, że przyjaciel się ucieszy, po prostu jest nieśmiały, by się zgodzić. Nie wierzy we własne szczęście. Trzeba go przekonać. Myśl o tym, że kolega nie chce i ten projekt nie jest dla niego niczym ważnym nie przychodzi drugiemu do głowy.

Niektóre osoby żyją w takich iluzjach, co do własnej ważności dla innych, że starają się do tych innych schodzić ze swojej wysokości. Wydaje im się, że są bardzo wysoko. Zamiast się podnieść z dołu, w którym już są, oni jeszcze bardziej schodzą niżej.

Kobieta przekonana o nieśmiałości mężczyzn (np z powodu jej wysokiego stanowiska w pracy) stara się zejść do nich „na dół”. Nie widzi, że się czołga prawie i było by dobrze na odwrót, się podnieść. Iluzje dają przekonanie, że się jest bardzo wysoko w stosunku do innych i trzeba się zniżyć. Chociaż w rzeczywistości jest się na dnie i trzeba się szybciej podnosić.

Kobiety z problemami z wyglądem (nadwaga lub zbyt agresywny makijaż, lub na odwrót brak makijażu, albo brak gustu w dobieraniu garderoby) zazwyczaj nie widzą tego. We własnych oczach one są piękne. To, że nie ma mężczyzn wokół nich tłumaczą sobie ich onieśmieleniem. Starając się ośmielić kogoś stają się po prostu lepkie. Trudno jest im zrozumieć, że faceci nie oglądają się za nimi, bo żrą po nocach a wypadało by się udać na siłownie i trochę przyhamować z McDonaldem. Skąd! Korona z iluzji bardzo chętnie nam podpowie, że „jestem sama, bo onieśmielam wszystkich”. Jestem zbyt zimna, zbyt daleka, wyjątkowo niedostępna. I trzeba się postarać być bardziej dostępną. Czyli stać się lepką.

Jest duże niebezpieczeństwo w myśleniu, że się odrzuciło kogoś, jeśli ten ktoś niczego nie proponował )) Takie myślenie powoduje, że korona z iluzji rośnie i nakazuje stać się  bardziej dostępną, bardziej otwartą, bardziej prostą. I staje się w ten sposób wyjątkowo natrętną, bardziej głupią, bardziej lepiącą się osobą. Brak adoratorów nie oznacza ich nieśmiałości z powodu naszej samodzielności, obłędności, charyzmy, piękna, wiedzy itd. Oznacza to, że ma się iluzje i nie widzi się tego, co jest z nami nie tak, nad czym należy popracować. Wszystkie osoby w koronach z iluzji nie dostrzegają swojej niskiej wartości subiektywnej dla innych ludzi. Oni tłumaczą to kompleksami tych ludzi, ich problemami z dzieciństwa i związaną z tym nieśmiałością,  traumą i lękiem. A lepiej by było zwrócić uwagę na swój głód, zdjąć koronę i iść chociażby na siłownię na początek. Nawet jeśli się nie ma nadwagi. Należy zacząć coś robić ze sobą.

Osoby w koronie z iluzji lubią obdarowywać sobą innych. To podstawa tego zjawiska. Nie było by iluzji – człowiek siedział by sobie spokojnie, zajmował by się własnymi sprawami. Ale w zamku z iluzji zawsze wydaje się, że własna wartość dla innych jest ogromna )) Chce się zmniejszyć ciężar własnej wspaniałości, stać się bardziej dostępnym dla zwykłych śmiertelników i obdarować ich swoją uwagą.  Obdarowywanie sobą wygląda natrętnie, ponieważ nikt o te dary nie prosi. Gdyby prosili, nie było by iluzji niedostępności, nie było by samotności. Ale jeśli nikt nie prosi a człowiek sobą obdarowuje, wygląda to wszystko bardzo lepko. Chociaż we własnych oczach tego kogoś może to wyglądać, jak gest hojności.

Osoby w iluzjach własnej niedostępności stwarzają wokół siebie ciągły ruch, cały czas są wsród innych osób, starając się w ten sposób stać się bardziej „swoimi”. Oni ciągle albo proszą o pomoc albo pomagają, albo poznają kogoś z kimś, albo zapraszają pomieszkać u siebie, częstują. Oni chcą zejść do innych, żeby blask własnej korony nie oślepiał nikogo. Wtedy jest szansa na zbudowanie relacji.  Kobieta myśli, że  nocować trzeba w jednym łóżku z mężczyzną, wtedy on się odważy i zaproponuje seks. Ale nikt nie proponuje seksu, im bardziej prostszy staje się człowiek w iluzjach, tym mniej się chce seksu z nim. Przed tym ten ktoś miał głodne spojrzenie, a teraz przy całej swojej prostocie wygląda na jeszcze bardziej głodnego. Wszyscy widzą, że ten ktoś po prostu rozpaczliwie szuka ratunku przed samotnością, a z kimś takim nikt nigdy nie będzie chciał mieć do czynienia. Nawet przyjaciele nie bedą chcieli przytulić kogoś głodnego, w obawie, że się przyczepi i nie pozbędziesz się go.

Korona z iluzji przekonuje kobietę, że jest zbyt samodzielna, zbyt silna, zbyt atrakcyjna, zbyt niezależna i dlatego samotna. Ale to nie prawda.  Nigdy w życiu zalety człowieka nie mogą stać się przyczyną jego samotności czy niepowodzenia! Po prostu iluzje nie pozwalają zobaczyć faktyczny stan rzeczy. Zamiast zrozumieć, że skoro nie ma seksu, to oznacza, że jestem mało atrakcyjna, to chyba logiczne? – kobieta w koronie z iluzji prędzej pomyśli, że jest zbyt niezależna i faceci się jej boją. Ona zacznie się stawać prostsza, bardziej dostępna, nie zauważając, że należało by na odwrót wzmocnić granice i zwiększyć dystans. Korona z iluzji podpowie, że mężczyźni lubią słabe kobiety, a ona jest silna i dlatego jest sama. Lubią nie słabych. Lubią energicznych, atrakcyjnych, radosnych kobiet. A słabych, zależnych, lepiących się kobiet nie lubi nikt.

Kobietom, które myślą, że są zbyt obłędne i dlatego samotne należało by przestać się uganiać za ofiarą i udowadniać jej swoje uczucia, tylko zrozumieć, że ich nie chcą. Po prostu. Pod żadnym pozorem. I nie chodzi o nieśmiałość faceta. Nie trzeba nikogo przekonywać, niczego udowadniać, stawać na paluszkach. Albo Ciebie chcą albo nie. Jeśli nie i jest pustka, jeśli faktycznie nie ma nikogo, kto by marzył o byciu z Tobą – coś jest nie tak. W takim wypadku należy nie obniżać wymagania, osłabiać granice i proponować siebie wszystkim na tacy, tylko na odwrót, dystansować się i zajmować się pracą nad sobą, nad wszystkimi swoimi zasobami. Po kolei. Gdzieś jest błąd, albo w wyglądzie, albo w zachowaniu. Napewno nie w kompleksach innych osób. Należy najpierw zdjąć koronę z iluzji co do siebie i tabliczkę z szyj „Jestem głodna!” To będzie pierwszym krokiem do nieodstraszania innych ludzi. O kolejnych krokach będziemy mówić dalej. Teraz proponuję, żebyście podali przykłady, jak wygląda głód i dlaczego on odstrasza, dlaczego takich osób unikają? Jak go  rozpoznać i w czym się głód przejawia? Później napiszę , jak się go pozbyć a na początek chociażby schować.

TK