Bardzo trudna dla zniesienia dla większości osób jest pozycja plusa. Zwłaszcza dla kobiet. Mężczyźni (nie wszyscy) jakoś radzą sobie ze swoją pozycją plusa, kobiety gorzej. Myślę, że dzieje się tak (między innymi) z powodu różnic genderowych. W seksie kobieta jak by „oddaje” całą siebie, a mężczyzna „bierze”. Bardzo trudno jest oddawać siebie komuś, jeśli się jest plusem. Jeśli się nie kocha. Pójść do kina ściskając zęby czy spytać się, „co w pracy?” plus potrafi. Uprawiać seks z minusem dla plusa równa się stosowaniu przemocy wobec siebie. Niektórzy tak żyją latami. „Dobrowolnie” obracając w pomyje swoje jedyne życie. Ponieważ „kiedyś tam” czeka ich lepsze życie. Wszystkie religie, łącznie z komunizmem, zawsze to gwarantują.

Niektórzy na odwrót, tak bardzo się boją  zostania minusem, że trzymają  emocje, jak pająka w słoiku. Przeżywając życie „Człowieka w futeralu”, z opowieści A.Czechowa.

Siedzi taki „w futeralu” podczas randki i zastanawia się: „Czy ona/on do mnie pasuje?” Kiedy dochodzi do wniosku, że tak – bywa za późno. Może i pasował by. Gdyby zamiast wyliczać, skupił się na niej. Nie na sobie (czy MI pasuje?) tylko na emocjach, na ciekawej rozmowie, na byciu normalnym człowiekiem.

Na samym początku znajomości polarność nigdy nie bywa statyczna. Można być minusem na początku, później szybko zostać plusem, potem znowu niewielkim minusem. I na odwrót. Duży plus może szybko wylądować w minusie, i odwrotnie.

Sfokusowanie uwagi na sobie robi rozmowę sztuczną, grzeczną, przylizaną i bardzo nudną. Oczy takiej osoby o niczym nie mówią. Ponieważ paczy ktoś taki w głąb siebie, wsłuchuje się w siebie, jak lekarz,  badający stetoskopem ))

Jeśli próbuje żartować wychodzi to sztucznie. Współrozmówca zauważa, że przed nim nie siedzi człowiek, tylko sarkofag. Tacy osoby próbują zrozumieć, czy nie marnują czasu, czy współrozmówca jest wart ich uwagi )) Czy warto go zbliżyć do siebie, zaszczycić sobą?

Wyciągając termometr spod pachy, wkłada go współrozmówcy – sprawdzić, czy temperatura zainteresowania się zgadza? Żeby broń boże nie dać z siebie więcej, nie pokazać, że mu zależy, nie zhańbić się i nie być lepkim.

W tak idiotyczny sposób niektórzy pilnują „równowagi znaczenia”. Gdyby wyjęli swój termometr z pod pachy, gdyby skupili uwagę nie na sobie, tylko na współrozmówcy, gdyby przestali dzielić rachunki na pół – spontaniczności, sympatii i charyzmy było by w nich więcej. Gdyby przestali bez przerwy wyciągać z drugiej osoby potwierdzenia swojej ważności, ich figura by rosła, zamiast się kurczyć.

Ale robią wszystko, by zepsuć ten proces.

Równowagę znaczenia zachować można nie przy pomocy skorupy czy skąpstwa, tylko robieniem odpowiednich kroków. Tylko, że kroki powinni być w granicach. Pamiętać też warto o różnicy genderu. Mężczyźnie proponującemu kilkakrotnie spotkanie to ujmy nie robi. Na odwrót, dodaje uroku. Kobieta nie może proponować dwa razy, często nawet jednego nie powinna. Wartość kroków kobiety jest większa. Nie możemy przecież tak samo liczyć ruchy damskie i męskie. Zgoda na seks ze strony kobiety to nie to samo, co zgoda ze strony mężczyzny.

Co oznacza robić kroki „w granicach”? Oznacza to spontanicznie i biorąc pod uwagę, w jakim polu ich robimy- czerwonym czy czarnym.  Czerwone pole oznacza terytorium, poruszając się w którym podnosimy swoją wartość subiektywną. W czarnym tracimy ją. Żeby nie trafić do pola czarnego, warto brać pod uwagę kolejność kroków, kontekst relacji, różnice genderową itd.

Kontekst relacji to np. 1)praca 2)przyjaźń 3)małżeństwo 4)sex-only 5)flirt 6)relacje rodzicielskie po rozwodzie itd.

Pamiętacie zadanie, w którym trzeba było znaleźć sposób, dzięki któremu dziewczyna po rozwodzie mogła by mieć relacje romantyczne z kolegą ze studiów? Z tym kolegą, który dał swój numer jej koleżance?

Gdyby wzięła numer od koleżanki i zadzwoniła do niego zapraszając na kawę, weszła by w czarne pole. Jej figura była by skurczona i krzywa. Tego robić nie wolno. Możliwe, że mieli by szansę na prawdziwe uczucie, ale wchodząc w  czarne pole unicestwiła by ją. I nie było by więcej okazji sprawdzić.

Co  jest potrzebne, by zrobić krok ale nie wejść nim w czarne pole? Trzeba brać pod uwagę kontekst relacji i gender. Co wypada mężczyźnie i nie wypada kobiecie.

Proponuję, że teraz zaproponujecie Państwo sami odpowiednie kroki dla tej Pani. Która chciała by relacji romantycznej z kolega ze studiów i nie chciała by się ośmieszyć, otrzymując odmowę.

Odmowa oprócz stresu i niezręczności ma też negatywny wpływ na figurę w polu. Figurę tej dziewczyny. Czyli po takiej odmowie będzie jej trudniej mieć powodzenie u innych mężczyzn. (Przy okazji jest to pośrednia odpowiedź na pytanie „co daje powrót plusa?” – to, że dla innych wielbicieli czy wielbicielek stajemy się atrakcyjni. Powrót plusa jest swojego rodzaju „trampoliną” w inne, szczęśliwe relacje).

Dobra, proponujemy rozwiązanie dla Pani, zakochanej prawie w koledze ))

🦇