Lęk przed samotnością zmusza nas do życia z partnerem, którego nie kochamy.

Lęk przed brakiem stabilności zmusza nas do chodzenia do pracy, której nie lubimy, tolerowania przełożonego, który jest chamski i nie wywiązuje się z ustaleń.

Lęk przed krytyką i brakiem zrozumienia zmusza nas do milczenia albo udawania kogoś innego, nie tego, kim jesteśmy.

Lęk zmusza nas do oszukiwania siebie i innych.

Przekazujemy lęk swoim dzieciom.

Ale może wystarczy?

Może czas już przyznać się do swojego lęku, spojrzeć mu w oczy i zdecydować, kto tu kim rządzi?

Może wystarczy przenosić swoje życie na później, w obawie, że coś się nie uda? Zgadzać się na półśrodki, tolerować brak szczęścia i wegetacje w obawie, że „wszystko stracimy”?

Naprawdę nie chciało by się zacząć żyć inaczej? Lekko i swobodnie?

Na Nowy rok wiele z nas obiecują sobie zmiany, sporządzają listę spraw do załatwienia… Planują coś ” zacząć”, „zmienić”, „nauczyć się”, „osiągnąć”, „przestać”… Ale wystarczy, by na tej liście znalazła się tylko jedna, prosta i bardzo podstawowa sprawa – „zacząć żyć od nowa”. Bez lęku, bez niepokoju, bez obaw. Beż magazynu kompleksów. Wtedy podsumowanie następującego roku za kolejne 12 miesięcy będzie dużo prostsze : ” To był  bardzo udany i bardzo dobry rok. Następne będą jeszcze lepsze”. Więc jak, może spróbujemy? 🙂

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!

<3 <3 <3

TK